27 października
wtorek
Iwony, Sabiny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wojna o Górski Karabach

Ocena: 1.34286
1286

Ten maleńki kraj na pograniczu Europy i Azji, obszarem zbliżony do Czarnogóry, ale o pięciokrotnie mniejszej liczbie ludności, od prawie trzydziestu lat jest nieuznawanym przez świat drugim państwem ormiańskim. Powstał, gdy po rozpadzie Związku Sowieckiego tamtejsi Ormianie nie chcieli żyć pod muzułmańską władzą azerską. Pamiętali ludobójstwo z czasów pierwszej wojny światowej, słyszeli o pogromach swych rodaków w Azerbejdżanie i uznali, że tylko własne państwo zagwarantuje im bezpieczeństwo.

Formalnie w tym czasie byli autonomiczną częścią Azerbejdżańskiej Republiki Sowieckiej. Bolszewicy uznali bowiem, że faworyzowanie Azerów pomoże wykorzystać ich do eksportu rewolucji do Turcji. Jednak w momencie upadku ZSRS sytuacja się odwróciła. To Rosja pomogła Armenii i samym mieszkańcom Górskiego Karabachu opanować to terytorium.

Oparcie się na Rosji było dla nich nieuniknione, decydowała geopolityka. Armenia leży między Turcją, Iranem, Azerbejdżanem i Gruzją. Jedynym wsparciem przeciw silniejszym państwom muzułmańskim jest w tej sytuacji Rosja. W innych warunkach mogłyby to zmienić bardzo silne związki Gruzji z Zachodem i jej polityczna stabilizacja, ale dziś to jedynie hipoteza, nawet nie teoretyczna alternatywa.

Sama Rosja chciała utrzymać w zależności państwa powstające po rozpadzie ZSRS, dlatego wszędzie faworyzowała ugrupowania postkomunistyczne. W konflikcie azersko-ormiańskim chciała być arbitrem, chroniącym status quo (korzystne dla Ormian po usamodzielnieniu Górskiego Karabachu). Zmieniło się to jednak w ciągu ostatnich dwóch lat, po demokratycznej rewolucji w Armenii. Dziś Rosja wstrzymuje się od zaangażowania w konflikt, coraz bardziej natomiast angażuje się Turcja. Dla niej Azerbejdżan to drugie państwo tureckie (w praktyce bowiem mówią tym samym językiem, choć w Turcji ma on więcej naleciałości perskich).

Ormianie zaś, po straszliwym ludobójstwie na początku XX wieku, mają szczególne prawo do bezpieczeństwa. Nie wolno od tego abstrahować. Żadne względy konkurencji geopolitycznej nie mogą tego zaciemnić. Turcja, owszem, jest członkiem przymierza zachodniego, ale właśnie państwa NATO powinny wywrzeć na nią presję, by powstrzymała się od ingerencji w karabaski konflikt. Na pewno też nie należy dystansować się od Armenii w wypadku jej zabiegów o poparcie Rosji. Nic lepszego w tej chwili zaproponować jej nie możemy. A nawet gdyby państwa zachodnie coś takiego sugerowały – łatwo mogłaby to wykorzystać Rosja, by pokazać Ormianom, jak mało warte są górnolotne deklaracje państw zachodnich.

Pozostaje więc solidarne wspieranie stanowiska ormiańskich władz. A jeśli nawet uzyskają polityczne czy materialne wsparcie Moskwy – to dobra okazja, by pokazać opinii zachodniej, że polityka polska wobec Rosji wynika z jej stanowiska wobec wschodnioeuropejskich sąsiadów, są natomiast obszary, gdzie nasze stanowisko może być zbieżne. I byłoby dobrze, gdyby była nim kwestia Górskiego Karabachu. Jak mówi się w Brukseli: chodzi o nasze wartości. Tyle że tym razem – rzeczywiście o nasze.

Idziemy nr 41 (781), 11 października 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 27 października

Wtorek, XXX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 5,21-33; Ps 128,1b-5; Łk 13,18-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter