23 stycznia
sobota
Ildefonsa, Rajmunda
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wstydliwy koniec eskapady

Ocena: 0
556

Zatrzymanie i aresztowanie Sławomira Nowaka to wydarzenie bez wątpienia symboliczne. Rzecz nie dotyczy bowiem byle kogo. Mówimy o polityku, który w sposób najdoskonalszy z możliwych uosabiał to wszystko, co reprezentowała sobą Platforma Obywatelska w latach swojej świetności. Nowak – tak jak cała partia – wręcz przesadnie dbał o wizerunek, zaniedbując inne kwestie. Tak jak ona często sięgał po protekcjonalny ton, deklarując wszem i wobec, że to on reprezentuje przyszłość i postęp, a wszyscy inni – przeszłość i wstecznictwo. Wreszcie należał do najbliższych współpracowników Donalda Tuska, często bywał typowany jako jego potencjalny następca.

Teraz Nowak ma poważne kłopoty. Prokuratura zarzuca mu kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą czerpiącą korzyści z korupcji. Zarzuca mu również żądanie i przyjmowanie łapówek w zamian za przyznawanie kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie. Postawiono także zarzut prania pieniędzy. Co ważne, nad sprawą pracowały równolegle CBA i Prokuratura Okręgowa w Warszawie oraz Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy. To znacząco wpływa na wagę oskarżeń, które całą sprawę sprowadzają do politycznego rewanżu na polityku opozycji. Gdy w grę wchodzą relacje międzynarodowe, zazwyczaj nie podejmuje się wspólnych działań, jeśli nie ma się pewności, że naprawdę jest na czym się oprzeć.

Sławomir Nowak dostał na Ukrainie drugą życiową szansę. Wyjechał z Polski, gdy jego partia straciła władzę, a on sam był skompromitowany nagraniami z restauracji „Sowa i Przyjaciele”, które potwierdziły, że ukrywał dochody i obawiał się kontroli skarbowej (próbował zapewnić sobie bezpieczeństwo w tej kwestii). Jego drogi zegarek symbolizował zarówno miałkość życiowych intencji, jak i biznesowe tło kryjące się za „służbą ojczyźnie” na ministerialnych stanowiskach. Mógł to wszystko przekreślić, mógł się odrodzić. A jednak znów poszedł starą drogą. Według śledczych, do budowy skomplikowanej siatki powiązań przystąpił bardzo szybko; można nawet odnieść wrażenie, że pojechał na Ukrainę z myślą o odbudowaniu się w sensie finansowym, a nie życiowym. „Nowak był ostrożny, ale podlegli mu ludzie oraz podmioty biznesowe już mniej, i to m.in. doprowadziło do ujawnienia całego systemu. Nowak czuł się z każdym rokiem coraz bardziej bezkarny i bezczelny. Dochodziło do propozycji korupcyjnych, które musiały wyjść na jaw. System korupcyjny był zbyt rozbudowany” – mówi informator portalu wPolityce.pl. Czyli można dodać, że ani na chwilę Nowak nie stracił złej pewności siebie.

Jest to pewnego rodzaju puenta naszych polskich sporów. Ileż to razy słyszeliśmy, że rządy PiS-u czy też prezydenta Andrzeja Dudy będą „wstydem na cały świat”? Zapowiadano wizerunkowy Armagedon, masowe wyjazdy, międzynarodową kompromitację. Tymczasem prawdziwym wstydem dla Polski zakończyła się ukraińska eskapada „złotego dziecka Platformy”. Bo przecież okradano kraj wyjątkowo biedny, desperacko walczący o utrzymanie się na powierzchni, walczący o niepodległość z Rosją. Kraj, który buduje drogi – jeśli je buduje – to z pieniędzy zagranicznych, pomocowych. A buduje po to, by pokazać obywatelom, że choćby punktowo coś się zmienia na lepsze. To ten kraj rabowała owa „zorganizowana grupa przestępcza”. Rabowała, sądząc chyba, że skoro wszyscy tam kradną, to trudno nie skorzystać z okazji.

Ten konkretny przypadek rozpracowano, bo śledczy mogli obserwować działania przestępcze na bieżąco. Niestety, gdy chodzi o sprawy z przeszłości, trudno o dowody nawet tam, gdzie jest duże prawdopodobieństwo przestępstwa. Nie ma podsłuchów, zostają tylko dokumenty i relacje świadków. A to często za mało dla polskich sądów, które nie są specjalnie surowe, delikatnie mówiąc, wobec polityków podejrzanych o korupcję.

Ta konkretna sprawa może być rozwojowa, bo przecież i w Polsce pod rządami PO dochodziło do skandali związanych z budową dróg. Pamiętamy wszyscy łzy bankrutujących przedsiębiorców, którym nikt nie chciał pomóc. Może dlatego, że nie rozumieli języka, którym należało porozumiewać się ze Sławomirem Nowakiem? Ale na szczerą opowieść bohatera sprawy nie należy liczyć; jego zdaniem „zaczęła się Bereza Kartuska”, czyli ma on kłopoty w związku z polityką, a nie z pieniędzmi. Na marginesie: w Berezie Kartuskiej siedzieli głównie komuniści i nacjonaliści ukraińscy, paru endeków oraz – rzeczywiście – także przestępcy gospodarczy.

Idziemy nr 31 (771), 02 sierpnia 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 23 stycznia

Sobota, II Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
Otwórz, Panie, nasze serca,
abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Hbr 9,1-3.11-14; Ps 47,2-3.6-9; Mk 3,20-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter