11 grudnia
wtorek
Damazego, Waldemara, Daniela
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zachować równowagę

Ocena: 2.6
1936

W Wielki Post weszliśmy w tym roku w atmosferze medialnych narzekań, gdyż Środa Popielcowa zbiegła się z urabianym od wielu lat przez media quasi-świętem zwanym „walentynkami”. Użytkownicy mediów społecznościowych wymyślali najróżniejsze sposoby, jak chytrze połączyć te dwie przeciwstawne sobie okazje, np. idąc z ukochanym do restauracji na pieczonego łososia. Ktoś zaproponował po prostu śledzia z cebulką, a ktoś inny stwierdził, że taki całodzienny detoks jest dla organizmu bardzo korzystny i nawet warto poświęcić dla niego walentynki.

Cóż, takie komentarze ukazują niezbyt wysoki poziom wiedzy religijnej na temat symboliki Środy Popielcowej i postu w ogóle. Apogeum niezrozumienia istoty Popielca, który rozpoczyna Wielki Post, jest Polityczna Środa Popielcowa, obchodzona co roku w Niemczech, kiedy to członkowie partii zbierają się na wiecach przy ogromnych ilościach piwa, aby obrażać i wyszydzać, ile się da, inne partie. Najhuczniej obchodzona jest Polityczna Środa Popielcowa przez partię CSU w Bawarii, bo też i stamtąd, z lat 70., owa polityczna środa się wywodzi. Obecnie wszystkie partie polityczne biorą udział w pełnych obelg wiecach, które mają być ostatnim mocnym uderzeniem przed Wielki Postem. Tyle tylko, że Środa Popielcowa to już jest Wielki Post, i to jest właśnie jeden z dwóch wielkich dni ciszy, zadumy i wstrzemięźliwości. W Bawarii jednak tego dnia popiół sypie się w kościołach, a tuż za drzwiami leje się strumieniami piwo wśród sprośnych wyzwisk. I w tejże „tradycji” uczestniczy wielu wierzących.

Podobnie rzecz ma się z Wielkim Postem, już ogólnie, i tu bowiem panuje niezrozumienie wśród katolików. Wiele osób deklaruje rezygnację z używek czy smakołyków, odwołując się od razu do argumentu zdrowotnego: „Dobrze zrobi mi odstawienie słodyczy/alkoholu/mięsa na te półtora miesiąca”. Oczywiście, że dobrze zrobi, tyle tylko, że taki detoks można sobie zarządzić w każdym czasie, nie czekając na Wielki Post. Pozytywne dla zdrowia skutki uboczne postu są oczywiste, także modlitwa i medytacja chrześcijańska przynoszą wspaniałe efekty dla zdrowia psychicznego. To żadna nowość.

W przeszłości ludzie żyli zdrowiej, fizycznie i psychicznie, bo żyli bardziej ascetycznie. Współczesne rozpasanie w każdej dziedzinie życia, a zwłaszcza w konsumpcji, sprzyja chorobom i niestabilności emocjonalnej. Badania naukowe od lat dobitnie pokazują, że ludzie religijni żyją dłużej i rzadziej popadają w depresję. Ostatnie badania przeprowadzone na Uniwersytecie Alabamy w USA dowodzą również, że osobista rozmowa z Matką Bożą (w tym przypadku badani byli czciciele Matki Bożej z Guadalupe) eliminuje negatywne skutki stresu nawet u osób trwale na niego narażonych. To bardzo dobrze, że życie religijne ma również korzystne oddziaływanie na zdrowie osoby, ale przecież nie jest to wartość sama w sobie. Nie budujemy relacji z Bogiem po to, aby lepiej się czuć, tylko po to, aby osiągnąć zbawienie. A niejako ubocznym skutkiem tego procesu jest lepsze samopoczucie. W innym razie zdrowy styl życia i zdrowe odżywianie urastają do rangi religii zastępczej.

Niedawno powiedział mi o. Notker Wolf, opat benedyktyński z Niemiec, że kluczem do całej sprawy jest osiągnięcie równowagi między modlitwą, pracą i lekturą duchową. Wtedy nie będziemy potrzebowali żadnych detoksów ani nie popadniemy w wewnętrzne wypalenie. Ale o taką zdrową równowagę należy dbać zawsze, nie tylko w Wielkim Poście. Chociaż okres Wielkiego Postu jest dobrym czasem, aby zacząć tę równowagę wprowadzać w życie.


Idziemy nr 7 (645), 18 lutego 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -