24 listopada
piątek
Flory, Emmy, Chryzogona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Załatwimy w Brukseli?

Ocena: 0
628

Jednym z najważniejszych przejawów współczesnego „terroryzmu ideowego” (o której to starej koncepcji Stefana Kisielewskiego pisałem tydzień temu i pisał jeszcze będę) jest propaganda zwolenników obecnych władz Unii Europejskiej. Kto sprzeciwia się ich „dyrektywom” i „zaleceniom”, jest wrogiem Unii, a nawet po prostu Europy. Polityka władz UE nie może być tu przedmiotem normalnej dyskusji czy tym bardziej opozycji. Kto jest przeciwny polityce Junckera–Timmermansa–Verhofstadta jest „przeciwnikiem Unii Europejskiej”. Nie odnoszą się do niego nawet tak ważne – w ideologii unijnej – „prawa mniejszości”.

Przed pierwszym „marszem europejskim” KOD miałem w Polsat News dyskusję z Adamem Szejnfeldem, posłem PO do Parlamentu Europejskiego, wiceministrem gospodarki w pierwszym rządzie Donalda Tuska. Poradziłem mu, że skoro zbierają się, by manifestować przejęcie sprawami Unii Europejskiej – niech zaprotestują przeciw budowie drugiej linii gazociągu bałtyckiego, która wzmocnić ma współpracę niemiecko-rosyjską kosztem środkowoeuropejskich państw UE oraz Ukrainy. I dodałem, że jako wolni i dumni Europejczycy chyba zgadzają się, że protest, opozycja to normalne formy działania na rzecz dobra wspólnego, gdy władza podejmuje złe decyzje – a o szkodliwości gazociągu bałtyckiego dla Polski jesteśmy chyba wszyscy przekonani. Poseł Szejnfeld odpowiedział mi wówczas, że w Unii nie należy protestować, tylko trzeba załatwiać sprawy z jej władzami. Ta zdawkowa formuła to jeden z najbardziej sugestywnych opisów obecnego funkcjonowania UE. By zrozumieć to dobrze, wyobraźmy sobie państwo, w którym skrzywdzonym się radzi: nie protestujcie głośno, skargi załatwia się z władzą po cichu i taktownie, protesty mogą tylko zaszkodzić. Cóż miałoby to wspólnego nie tylko z demokracją, ale z demokratyczną kulturą polityki?

UE chce tworzyć instytucje, które mają wyrażać istnienie Ludu Europy, jak na przykład zatwierdzanie składu Komisji Europejskiej przez Parlament Europejski. Jednocześnie, mimo wykorzystywania wszystkich przywilejów większościowej demokracji, instytucje te w żaden sposób nie zamierzają odzwierciedlać najważniejszej zasady demokracji, jaką jest uznawanie prawomocności opozycji, mającej szansę zastąpić władzę, którą krytykuje.

Dla nas największym problemem jest to, że w tym wypadku „terroryzm ideowy” uruchamiany w Polsce służy nie tylko walce o władzę między konkurującymi polskimi partiami, ale także podporządkowaniu nas wszystkich władzy zagranicznej. A jak funkcjonuje w samej Unii – widzieliśmy wszyscy w czasie powoływania Komisji Europejskiej w 2004 r. Rocco Buttiglione, desygnowany przez Republikę Włoską do Komisji Europejskiej, nie mógł objąć w niej stanowiska, bo okazało się, że w kwestii homoseksualizmu ma stanowisko podobne jak katechizm Jana Pawła II. I to go zdyskwalifikowało, ale to już inna historia.

Idziemy nr 37 (623), 10 września 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły