12 sierpnia
środa
Innocentego, Lecha, Euzebii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zderzenie cywilizacji

Ocena: 2.45
733

Na finiszu kampanii wyborczej prezydent Andrzej Duda podpisał projekt zmiany konstytucji, który wprowadza do ustawy zasadniczej zapis wykluczający adopcję dziecka przez osoby pozostającą w związku jednopłciowym. Zapowiedział, że jak najszybciej skieruje go do sejmu. To dobry moment, by przypomnieć rzecz w sumie podstawową: w pojedynkę nie mamy żadnych szans. Żadnych.

A jest przed czym bronić. Dziś w wielu krajach zachodnich, tam, gdzie zwyciężyła zmutowana rewolucja bolszewicka, rodzice mają minimalne szanse na wychowanie dzieci w zgodzie ze swoimi wartościami. Zewnętrzna presja – ze strony systemu edukacyjnego, medialnego, a nawet ze strony aparatu przemocy – miażdży każdy opór. Nie ma wyboru. Spełnia się proroctwo lewicowych aktywistów spod znaku tęczowej flagi, którzy na marszach życia krzyczą: „Wasze dzieci będą takie jak my”. To także dlatego – jak mówiła śp. prof. Anna Pawełczyńska – tak wielu ludzi albo nie chce mieć dzieci, albo zadowala się jednym. Ludzie czują, że nie wychowują potomstwa dla siebie, że ich dzieci są im de facto zabierane. Formalnie pozostają pod władzą rodziców, ale realnie wychowanie przejmuje kto inny. Dopóki więc można, trzeba wzmacniać ochronę praw rodziców, i szerzej ochronę normalnej rodziny, w systemie prawnym. Bo nawet jeśli dziś wydaje nam się, że przepisy są po naszej stronie, to wiemy przecież, że w razie zwycięstwa ideologii LGBT sądy i trybunały są w stanie zlekceważyć i podeptać najczytelniejsze zapisy. Po prostu odwołują się do ogólnych zapisów konstytucji mówiących o równości, i po sprawie. I dopuszczają najpierw tzw. śluby homoseksualne, a później adopcję dzieci przez homoseksualistów. A tych, którzy myślą inaczej, tych, którzy opierają się na Dekalogu i Ewangeliach, krok po kroku spycha się na margines, a następnie zmusza albo do milczenia, albo do łamania prawa. Tam, gdzie wygrywa ideologia LGBT, tam kończy się wolność.

Te wybory to rzeczywiście jest zderzenie cywilizacji. To naprawdę jest także starcie duchowe. Cokolwiek by Rafał Trzaskowski powiedział, nie zatrze faktów. A są one jasne: po zwycięstwie w Warszawie, pierwsze, co zrobił, to otulił się tęczową flagą. Z dumą objął patronat nad tzw. paradą równości (trudno o bardziej zakłamane określenie), podpisał Kartę LGBT zapowiadającą seksualizację kilkuletnich dzieci i zmuszającą każdego partnera biznesowego miasta do wspierania tęczowej agendy, dosypał pieniędzy skrajnej lewicy. Być może to tylko konformizm, być może kandydat Koalicji Obywatelskiej rzeczywiście nie ma żadnych własnych poglądów, ale to w pewnym sensie nawet gorzej. Bo gdy pojawi się presja na przeoranie polskiego systemu prawnego i polskiego społeczeństwa, ulegnie pierwszy. Przecież nie będzie ryzykował załamaniem międzynarodowej kariery, którą zapewne będzie planował, jak każdy szanujący się przedstawiciel liberalnej lewicy.

Kiedy prawica mówi o sprawach światopoglądowych, często słyszy, że to „temat zastępczy”. Kiedy jednak władzę przejmuje lewica, nie ma dla niej sprawy ważniejszej niż burzenie ładu moralnego i próba budowy nowego społeczeństwa. Wówczas bombarduje się społeczeństwo dzień po dniu rzekomą krzywdą różnych mniejszości, wówczas nie ma litości dla tych, którzy stawiają opór. Co ważne, ta presja stale rośnie. Można już wręcz mówić o ścisłym sojuszu LGBT, Wall Street i Hollywood, które wspólnie hodują nowego człowieka, najlepiej samotnego, już często niezdolnego do funkcjonowania w rodzinie. Nie miejmy złudzeń: nie będzie łatwo ocalić cokolwiek z tej Polski, którą kochamy. Nie będzie łatwo przekazać nasze dziedzictwo, któremu na imię Polska, przyszłym pokoleniom. Ale dzięki zwycięstwu Andrzeja Dudy będziemy mogli kupić choć parę lat. A to już, w tych szalonych czasach, bardzo dużo.

To jest wyjątkowa kampania. Kandydat opozycji z jednej strony ukrywa swoje prawdziwe poglądy, z drugiej jego zaplecze atakuje prezydenta Dudę ordynarnymi kłamstwami. Media lewicowe – wciąż dominujące – już jawnie biorą udział w wojnie politycznej. Prezydent Duda ma jednak fundamentalną przewagę nad swoim rywalem: wiarygodność. I także jeszcze coś, równie cennego: szacunek zwykłych, często prostych ludzi. A wszyscy wiemy, jak rzadkie to dobro, i jak trudne do zdobycia. I dlatego, jak sądzę, to on wygra.

Idziemy nr 28 (768), 12 lipca 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 sierpnia

Środa, XIX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Joanny Franciszki de Chantal, zakonnicy
«Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ez 9,1-7;10,18-22; Ps 113,1b-6; Mt 18,15-20
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Nowenna do Matki Bożej Łaskawej w intencji Ojczyzny (5-14 sierpnia)
12 sierpnia - Parafia MB Częstochowskiej w Wołominie

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter