4 lutego
sobota
Andrzeja, Weroniki, Joanny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ze Zjazdu Gnieźnieńskiego

Ocena: 0
1204

Zostałem zaproszony do jednej z debat w ramach Zjazdu Gnieźnieńskiego. Na początku padło pytanie o Franciszka, który – jak zauważył prowadzący panel – wzywa nas do nawrócenia, ale spotyka się z niezrozumieniem, a nawet ze swego rodzaju odrzuceniem. Dyskutanci zaprezentowali dwa odmienne stanowiska. Pierwsze sprowadzało się do tego, że Franciszek głosi z mocą Ewangelię, a jest odrzucany przez tych, którzy nie chcą wyjść ze swoich wygodnych schematów. Według drugiego stanowiska problem sposobu, w jaki niekiedy komunikuje się papież, jest realny, a krytyki nie dają się wytłumaczyć jedynie niedojrzałością słuchaczy. Nie brakuje osób, które nie są ludźmi twardego karku, ale po prostu czują się zdezorientowane niektórymi wypowiedziami Franciszka.

Podejmując powyższy wątek, podałem przykład zaangażowanych w życie Kościoła przyjaciół z Rzymu rozczarowanych tym, że papież, zapytany o batalię, jaka od miesięcy toczy się we Włoszech wokół projektu prawa umożliwiającego tzw. małżeństwa homoseksualne i adopcję przez nie dzieci, unikał jednoznacznej odpowiedzi. Utrzymywał, że nie chce mieszać się we włoską politykę. Tymczasem moi znajomi, tak jak wielu zaangażowanych włoskich katolików, uczestniczyli aktywnie w manifestacji pod hasłem „Chrońmy nasze dzieci”, czyli za naturalnym małżeństwem i rodziną jako miejscem właściwym dla rodzenia i wychowania dzieci.

Drugi temat zainicjowany przez prowadzącego panel dotyczył uchodźców. Czy są oni szansą dla przebudzenia katolickich wspólnot w Polsce? Dyskutanci wydawali się tutaj bardziej zgodni niż przy pierwszym pytaniu, choć różnie stawiali akcenty. Jedni wskazywali na potrzebę wyzbywania się lęków i zmiany w patrzeniu na „obcych”, drudzy podkreślali, że wiele z formułowanych obaw jest zakorzenionych w rzeczywistości i nie należy ich zbywać emocjonalnymi okrzykami, iż każdy człowiek jest bratem. Zauważyłem, że kwestia uchodźców ma dwa wymiary: polityczno-społeczny i moralno-ewangeliczny. Są one oczywiście ze sobą związane, ale trzeba je odróżniać. Nie należy z dość butnej wobec innych krajów uchodźczej polityki Angeli Merkel robić wcielenia ewangelicznych cnót, a z drugiej strony nie należy odmawiać miana chrześcijanina tym, którzy – jak Viktor Orbán – nie chcą żadnych narzuconych kwot emigrantów. Z jednej strony potrzeba tego, co św. Jan Paweł II nazwał „wyobraźnią miłosierdzia”, a z drugiej strony trzeba poważnej, partnerskiej dyskusji na temat sposobu urządzania naszego wspólnego europejskiego domu.

Na końcu rozmawialiśmy o nawracaniu się Kościoła. Cóż znaczy pastoralne nawrócenie, o którym mówi często Franciszek? Zauważyłem, że św. Ignacy Loyola, założyciel jezuitów, miał kiedyś powiedzieć, iż jeśli nawróci się papież i jego kuria, to wszystko ułoży się jak należy. Nie znaczy to jednak, że czekał na przykład z góry. Ignacy zaczynał od siebie i założonego przez siebie zakonu, który wyróżniał się twórczą gorliwością, a zarazem posłuszeństwem. W naszych czasach mamy wielkich i świętych papieży. Tym bardziej jesteśmy wezwani, by z gorliwością i roztropnością angażować się w misję Kościoła. Jeśli chodzi o kościelne struktury, to bardzo do mnie trafia metafora „otwartych drzwi”. I tak „nawrócona parafia”, to taka, w której proboszcz-lider otwiera drzwi różnym inicjatywom, grupom, wspólnotom, budując w ten sposób wspólnotę wspólnot.

Niektórzy uczestnicy panelu wskazali, że nawrócenie pastoralne polega głównie na misyjności, wychodzeniu na peryferie. Nie sposób temu zaprzeczyć, ale pozwoliłem sobie wyznać, że z duszpasterskiego punktu widzenia jestem fanem uboższej klasy średniej. To tacy ludzie – zapracowani, walczący o godne życie dla swoich rodzin – są zwornikiem społecznego i kościelnego życia. Mają prawo oczekiwać od Kościoła pasterskiej troski i wsparcia. Pasterz poszedł szukać zagubionej owcy, ale to nie znaczy, że zostawił bez należytej opieki owce pozostające w owczarni.

Dariusz Kowalczyk SJ
dkowalczyk(at)jezuici.pl

Idziemy nr 12 (546), 20 marca 2016 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lutego

Sobota, IV tydzień zwykły
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter