26 października
poniedziałek
Lucjana, Ewarysta, Damiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

"Babcia" - dzielna nauczycielka

Ocena: 0.0142857
611

W kilku momentach życia Karola Wojtyły ważną rolę odegrała pewna nauczycielka z Krakowa.

fot. archiwum CMJPII

Kolega Wojtyły ze studiów polonistycznych, Juliusz Kydryński, zaprowadził go pewnego razu na lekcje języka francuskiego do Jadwigi Lewaj, która zamieszkiwała w domu państwa Szkockich, przy ul. Księcia Józefa 55a w Krakowie. W ten sposób około 1938-39 roku zaczęła się wieloletnia znajomość Karola Wojtyły z rodziną Szkockich, zwłaszcza z p. Ireną, emerytowaną nauczycielką w szkole podstawowej. Ich dom był otwarty – Irena Szkocka utrzymywała w dalszym ciągu kontakty ze swoimi byłymi uczniami, którzy nazywali ją „Babcią”. W jej domu odbywały się spotkania dyskusyjne na temat literatury, a także recitale fortepianowe, które wykonywała jej córka. Karol polubił tę atmosferę i był tam mile widzianym gościem, a Irena Szkocka, mimo różnicy wieku, znalazła wspólny język z młodym studentem polonistyki, który również nazywał ją „Babcią”. „Ona mu tak trochę matkowała, nie mając syna tylko cztery córki (…). Rozumieli się wspaniale, bo moja babcia była bardzo religijna w sposób taki bardzo nieagresywny, wewnętrzny, miała skłonności do mistycyzowania i rozumieli się bardzo dobrze w tematach literackich, patriotycznych, religijnych” – podkreślała Maria Poźniak, wnuczka Ireny Szkockiej.

W czasie niemieckiej okupacji w 1941 roku Niemcy wysiedlili Polaków z dzielnicy willowej. Rodzina Szkockich musiała się wynieść z domu przy ul. Księcia Józefa i nowe lokum znalazła przy ul. Szwedzkiej 12 na krakowskich Dębnikach. Karol w trakcie II wojny światowej podjął pracę jako robotnik w fabryce „Solvay”, by uniknąć wywózki na roboty przymusowe. W tym czasie również bywał u państwa Szkockich, gdyż ich nowe miejsce zamieszkania znajdowało się na jego trasie do fabryki. W 1942 r. młody Wojtyła wstąpił do konspiracyjnego seminarium duchownego, przez dwa lata łącząc ciężką pracę fizyczną z tajnymi studiami. Pewnego razu w lutym 1944 r., gdy wracał zmęczony, niedożywiony z fabryki po podwójnej zmianie, potrąciła go ciężarówka. Trafił do szpitala ze wstrząsem mózgu i licznymi obrażeniami. Emerytowana nauczycielka dowiedziała się o tym i odwiedzała go w szpitalu, a rekonwalescencję przechodził później właśnie w domu państwa Szkockich. W trudnych warunkach okupacyjnych i przeludnionym domu najspokojniejszym miejscem była kuchnia, dlatego tam umieszczono Karola na rozkładanym łóżku. Wówczas nie żył już żaden z członków najbliższej rodziny Karola, jednak mógł on liczyć na przyjaciół.

W sierpniu 1944 roku Niemcy zorganizowali w Krakowie obławę – łapankę młodych mężczyzn na ulicach miasta (a nawet w domach), w obawie przed wybuchem w tym mieście powstania podobnego do warszawskiego. Okupanci nie zajrzeli do sutereny domu przy ul. Tynieckiej 10, gdzie mieszkał wtedy Karol. Po tym wydarzeniu abp krakowski Adam Sapieha, bojąc się o swych podopiecznych, postanowił zgromadzić wszystkich kleryków tajnego seminarium w swojej siedzibie, gdyż dotychczas mieszkali oni w rozproszeniu. W tym momencie po raz kolejny Irena Szkocka przyszła z pomocą. Wraz z ks. Mikołajem Kuczkowskim z krakowskiej kurii asystowała w trakcie ewakuacji Karola na ul. Franciszkańską – nie było bowiem wiadomo, czy łapanki już się skończyły i nie nastąpi kolejna fala aresztowań. Emerytowana nauczycielka szła na przedzie jako „czujka”, dając znać, czy droga jest wolna.

Gdy Karol Wojtyła odprawił Mszę św. prymicyjną na Wawelu jako świeżo wyświęcony kapłan w listopadzie 1946 roku, p. Szkocka wraz z córką przygotowały małe przyjęcie prymicyjne dla zaproszonych gości. Wkrótce po święceniach ks. Wojtyła wyjechał na dalsze studia teologiczne do Rzymu na papieskim uniwersytecie „Angelicum”. Do Ireny Szkockiej pisał listy oraz kartki z życzeniami. W jednym z listów z 1947 roku dzielił się swoimi refleksjami na temat filozofii i teologii św. Tomasza z Akwinu oraz Wiecznego Miasta: „Cały ten system (tomistyczny – przyp. red.) to coś ogromnie pięknego, zachwycającego, a przy tym przemawia prostota. Okazuje się, że myśli i głębi nie potrzeba wielu słów. Może nawet im jest głębsza, tym mniej słów. Druga rzecz zasadnicza — zapuszczanie się w Rzym. To rozdział absolutnie nie do oświetlenia w kilku zdaniach”.

Irena Szkocka żyła ponad 90 lat, zmarła w 1971 r. Bp Wojtyła utrzymywał kontakt nie tylko z nią, ale z całą szerszą rodziną i kolejnymi pokoleniami. Jak podkreśla Maria Poźniak – odwiedzał także jej mamę (córkę p. Szkockiej) oraz tatę w dniu imienin i przychodził do nich na domowe kolędowanie w okresie bożonarodzeniowym. Kontakt nie urwał się nawet wtedy, gdy został wybrany papieżem – wciąż prowadzili korespondencję, a członkowie rodziny bywali przyjmowani na śniadaniu u Jana Pawła II w Watykanie. Papież potrafił wymienić kolejne pokolenia potomków p. Szkockiej z imienia.

Bp Wojtyła miał bardzo wielu przyjaciół oraz zaprzyjaźnionych rodzin i przez długie lata podtrzymywał te więzi i pisał do nich listy, także po wyborze na papieża, mając na swoich barkach cały Kościół. Do tego grona zaliczała się także dzielna nauczycielka z Krakowa i jej rodzina.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 października

Poniedziałek, XXX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana,
a droga występnych zaginie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 4, 32 – 5, 8; Ps 1, 1-4 i 6; Łk 13, 10-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter