24 sierpnia
sobota
Jerzego, Bartosza, Haliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

"Żyjemy często na wulkanie - nie wiemy kto nas doceni, kto uszanuje"

Ocena: 0
998

- Współczesnemu człowiekowi niezwykle potrzeba wyciszenia oraz przestrzeni, w której może spojrzeć w głąb siebie bez chaosu z zewnątrz. - mówi o. Leon Knabit w rozmowie na temat życia zakonnego i współczesnych realiów życia w zabieganym świecie.

fot. Radek Molenda/Idziemy

Łukasz Kaczyński (KAI): Czy życie mnicha nadal przebiega wg słów „ora et labora”?

O. Leon Knabit OSB: Zasadniczo jest to „ora et labora” dla wszystkich klasztorów, bo chyba nie znajdziemy klasztoru, w którym nie byłoby modlitwy i pracy. Każdy zakon musi być osadzony na tych dwóch rzeczywistościach. U benedyktynów ta praca jest mocniej podkreślona i do tego modlitwa, a zwłaszcza konieczne punkty modlitwy, które są nie do zdyspensowania. To oś naszego dnia i rytm wiary. Ale łączy się to również z indywidualnością, intelektem oraz pasjami poszczególnych braci i stanowi kwintesencję dzisiejszego życia monastycznego.

A więc obraz mnicha „niedzisiejszego” i zamkniętego za klauzurą nie jest prawdziwy?

Nigdy nie był taki do końca, obojętnie na czasy, z wyjątkiem takich zakonów jak trapiści czy kameduli, którzy rzeczywiście zasadniczo nie wychodzą poza klasztorne mury. U św. Benedykta w regule jest jasno napisane, że bracia mogą być „posłani w drogę”. Sam św. Benedykt, budując klasztor na Monte Casino, ewangelizował okolicznych, pogańskich jeszcze mieszkańców. Więc nie tylko rozkosze kontemplacji są udziałem mnichów, bo element apostolski, choć w klasztorze nie na pierwszym miejscu, ale zawsze musi istnieć.

Wasz klasztor w Tyńcu stanowi dobry przykład życia nieco na uboczu. Jednak mimo to przyjeżdżają do niego ludzie. Z jakimi problemami?

Św. Grzegorz napisał kiedyś o św. Benedykcie, że będąc na pustkowiu „mieszkał ze sobą samym”. W dużej mierze właśnie po to przyjeżdżają do nas ludzie. Różni - starsi, młodsi, rodziny, samotni czy nałogowcy. Aby zamieszkać troszkę ze sobą, ale też porozmawiać z mnichami, których widzą jako spokojnych. A sami często tego spokoju nie mają ani grama. I dlatego tutaj mogą w końcu bez pośpiechu zastanowić się, jak analogiczną receptę na życie przekonwertować w codzienność urzędnika, bezrobotnego czy polityka. Bardzo nam zależy, aby ci, którzy nas odwiedzają, zaczerpnęli z naszych doświadczeń, ale nie małpowali, tylko nauczyli się je stosować w swoim życiu.

Da się przenieść regułę benedyktyńską w codzienność zwykłego człowieka?

Oczywiście jest ona miejscami absolutnie anachroniczna, bo była pisana w czasie, kiedy nie było prądu czy smartfonów. Ale ludzie także wtedy żyli w bardzo świeckiej rzeczywistości - i wino było i inne pokusy też. Zło ogólnie pojęte. Niektórzy więc wstępowali do zakonu i podejmowali tę regułę, by oderwać się od świata, który był jednak gorszy od życia zakonnego, mimo iż wymagało one różnych wyrzeczeń. Więc chyba na tym ma polegać to dotknięcie i próba adaptacji naszej reguły - na oderwaniu się choć na trochę od świata i odnalezieniu w spokoju prawdziwego siebie.

Co jeszcze mnisi mogą dać współczesnemu człowiekowi?

Sposób rządzenia klasztorem przede wszystkim. Wielu współczesnych biznesmenów uważa, że w ich świecie reguła benedyktyńska sprawdziłaby się idealnie. I to nie tylko tam, bo to dobry wzór życia hierarchiczno-wspólnotowego. Patrząc więc na słowa Benedykta, możemy to przekonwertować na swoje warunki bytowe i spróbować tak samo rządzić swoim życiem czy kierować naszym całym światem.

Ojciec jest w Tyńcu już 60 lat - co najbardziej dotknęło Ojca w obrazie życia zakonnego?

To, że mimo upływu lat trwamy w wiernym przestrzeganiu naszej reguły i poleceń przełożonych. Milczenie, posłuszeństwo i rezygnacja z części swojej suwerenności na rzecz całego Kościoła i idei jest nieraz wybawieniem. Takie podejście, że kapituluję bezwarunkowo ze swoich dążeń, by z wolną wolą wybrać drogę i znaleźć w habicie swoje miejsce i rolę, by klasztor mógł dalej się rozwijać, a wspólnota była ubogacana - tak wewnętrzna - braci, jak i tych, którzy nas odwiedzają.

Czego potrzeba najbardziej współczesnemu człowiekowi?

Współczesnemu człowiekowi niezwykle potrzeba wyciszenia oraz przestrzeni, w której może spojrzeć w głąb siebie bez chaosu z zewnątrz. Dlatego moim zdaniem tak istotna jest na przykład walka o wolne niedziele. I by one były rzeczywiście dobrze wykorzystywane. Na czas dla Boga podczas Mszy św. A także zastanowienie się nad sobą w perspektywie duchowej. I pobycie z bliskimi. Stąd często odwiedzają nas ludzie, którzy przyjeżdżają nie tylko turystycznie, ale właśnie na kilka dni, na rekolekcje. Człowiek ma wtedy możliwość poznać siebie - ucieszyć się z tego, co dobre i naprawić to, co złe. I zwykle wracają mocniejsi, gdyż kilkaset lat obecności mnichów stworzyło coś w stylu oazy lepszego, spokojnego życia z możliwością dotarcia do głębszych warstw człowieka i ludzkości.

Jak Ojcze nie zgubić się w dzisiejszym świecie - jego postprawdach i złudnych propozycjach?

Dbać o prawdę. Już Jan Paweł II pisał, że najważniejsze zdanie z Ewangelii to „Prawda was wyzwoli”. A my nie potrafimy dziś zaufać drugiemu człowiekowi. Żyjemy często na wulkanie - nie wiemy kto nas doceni, kto uszanuje, a kto wykiwa. Sukcesem byłoby gdyby ludzie byli dziś rzeczywiście przejrzyści. To byłoby prawdziwe zbudowanie wspólnoty, tzw. społeczeństwa obywatelskiego, w którym ufamy sobie nawzajem. Kościół wychodzi z taką propozycją, a nie z rządami. Co prawda czasem są i w nim tacy mądrzejsi i przedsiębiorczy, którzy się starają szarogęsić, ale trzeba pamiętać o tym, co mówił papież Polak. Nie ma imperializmu Kościoła, jest tylko służba, jest krzyż na Golgocie i służenie człowiekowi i społeczeństwu. O taką postawę powinniśmy się starać wszyscy.

Da się rozpoznać w życiu prawdę, której można się trzymać?

Niestety współcześnie panuje tendencja do subiektywizowania prawdy. Ludzie mają swoją prawdę subiektywną, nie wierzą w istnienie obiektywnej. Prawda obiektywna będzie dla mnie, jeśli ja wygram sprawę w sądzie z sąsiadem, dla którego to może nie być prawdą. Wierzący muszą pamiętać, że jedyną prawdą jest Bóg. Trzeba trzymać się przykazań, poprawiać się stale. I co ważne czynić to spokojnie, nie przejmować się, że nie wychodzi, bo do prawdy można dobiegnąć, ale także i pełzać. Ale najważniejsze, by dotrwać w drodze do celu.

Od kilkunastu miesięcy życie klasztorne w Tyńcu przedstawia ciekawy telewizyjny program „Sekrety mnichów”. Jaki jest jego cel?

Chcemy pokazać, że Kościół jest jednocześnie stary i nowy. Że sięga do samych korzeni - do Jezusa i modlitwy, ale jest niezwykle świeży osobami tysiącem młodych osób - i to zarówno świeckich wierzących, jak i nowych osób zakonnych. Także tutaj w Tyńcu mamy braci po różnych studiach, czy to geografii czy po fizyce, czy polonistyce. Pragniemy też zwykłemu człowiekowi pokazać jak wygląda naprawdę życie w klasztorze i że część naszych reguł da się z sukcesem przenieść na zwykłą codzienność singla czy człowieka żyjącego w rodzinie. Tak, by mogli dotrzeć do prawdy, doświadczyć miłości Boga i się nią dzielić. 

A jaki jest odzew na ten program? Jakie docierają do Ojca głosy - pozytywne czy negatywne?

Widzowie czekają na ciąg dalszy. Na kolejne edycje. Staramy się z Judytą Syrek mówić o ciekawostkach klasztornych, pokazywać miejsca niedostępne na co dzień, ale także rozmawiać o pracy nad sobą w oparciu o doświadczenia mnichów i najstarszą regułę zakonną. Całość uatrakcyjnia część kulinarna, w której Grzegorz Bucki uwspółcześnia przepisy św. Hildegardy. W najnowszej serii programu opowiemy m.in. o tym, czy da się zamienić choleryka w sangwinika, jak pracować nad sobą w regule św. Benedykta. Wyjaśnimy, na czym powinna polegać miłość własna i bliźniego. Ludzie piszą do mnie nawet, że odcinki są za krótkie, bo przecież stawiają dobre pytania, poruszają trudne sprawy i co ważne dają konkretne i użyteczne odpowiedzi. Dlatego nadal będziemy dokładać sił, aby mogli w tym programie je znaleźć.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 24 sierpnia

"Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: «Widziałem cię pod drzewem figowym»? Zobaczysz jeszcze więcej niż to."

Dziś w Kościele: sobota, XX tydzień zwykły
+ święto św. Bartłomieja, apostoła 
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Ap 21,9b-14; Ps 145,10-13ab.17-18; J 1,45-51
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Lato z SalveNet - na okres wakacji proponujemy formację duchową w przystępnej formie: codziennie jeden kilkuminutowy film z cyklów prezentowanych na portalu SalveNet.



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -