21 lipca
niedziela
Daniela, Diany, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Chrzciciel nieznany

Ocena: 4.9
361

Jeśli chrzest jest zanurzeniem w Chrystusa (por. Rz 6, 3-4), to nazywanie św. Jana Chrzcicielem jest nieporozumieniem, podobnie jak parę innych twierdzeń, które możemy o nim usłyszeć.

fot. xhz | Mozaika w kościele św. Pawła w Filippi

Wiele nieporozumień na temat poprzednika Chrystusa wynika z nieznajomości realiów kulturowo-religijnych, w których działał, i z fragmentarycznego czytania Biblii. Uwzględnienie żydowskich kodów kulturowych i odniesień do całego kontekstu Biblii pozwala nam dotrzeć do pomijanych albo wręcz nieznanych faktów. Stawiają one osobę i misję św. Jana we właściwym świetle. W tym kontekście również osoba Chrystusa, zapowiadanego Mesjasza, nabiera nowych barw.

 


CHRZEST CZY ZANURZENIE?

Słowo „chrzest” w różnych brzmieniach funkcjonuje tylko w niektórych językach – zwłaszcza słowiańskich. Spora w tym pewnie zasługa świętych Cyryla i Metodego. W języku Czechów, od których przyjęliśmy chrześcijaństwo, mamy křest, a w języku rosyjskim – . Podobnie u Węgrów jest Keresztelő, u Anglików – christening. Nawiązuje to do słowa „Chrystus” (Namaszczony, Mesjasz), a wtórnie do słów „chrześcijanin” i „chrześcijaństwo”. Podkreśla wszczepienie w Chrystusa i uczynienie człowieka chrześcijaninem. Dodajmy, że chrześcijanami nazwano uczniów Chrystusa po raz pierwszy w Antiochii Syryjskiej mniej więcej 20 lat po Jego śmierci.

W krajach romańskich, których chrystianizacja nastąpiła, gdy jeszcze były częścią Imperium Rzymskiego, zachowano używane na określenie tego obrzędu w greckim oryginale Nowego Testamentu sowo (czyt. Baptisma, czyli zanurzenie). Rytualne zanurzenia były w starożytności powszechnie znane. Praktykowali je również Żydzi w znanych do dzisiaj mykwach. Wody w mykwie musiało być odpowiednio dużo (ok. 270 litrów), żeby człowiek zanurzył się w niej cały. Nie mogła to być woda czerpana ani ręcznie uzupełniana. Musiała być wodą ze źródła, z rzeki albo deszczową. Znane były także przypadki rytualnych zanurzeń w naturalnych zbiornikach wodnych.

Rytualne zanurzenia stosowano w judaizmie jako element obrzędów oczyszczenia. W przypadku pogan przechodzących na judaizm dopuszczano do połowy I w. po Chrystusie takie zanurzenia zamiast obrzezania. Kobiety żydowskie powinny odbyć rytuał zanurzenia po każdej menstruacji i po porodzie. Co pobożniejsi Żydzi korzystali z mykwy przed każdym szabatem. Natomiast każdy żydowski mężczyzna był zobowiązany odprawić rytuał zanurzenia w mykwie przed największymi świętami, a zwłaszcza przed Jom Kipur (dniem przebłagania).

Z tego punktu widzenia Jan nie robił nic, co wykraczałoby poza ogólnie znane obrzędy. Również wyznawanie grzechów przed zanurzeniem nie było czymś niezwykłym. Było nawet wskazane, zwłaszcza przed dniem pojednania. Niekoniecznie musiały to być osobiście popełnione grzechy. To wszystko mieściło się w kanonach Starego Przymierza. Nie było jednak chrztem w naszym rozumieniu. Dlatego w językach romańskich Jan jest nazywany Zanurzycielem. Podobnie jest w języku angielskim (John the Baptist) i niemieckim (Johannes der Täufer). Nazywanie Jana Chrzcicielem jest anachronizmem, ponieważ chrztu jako takiego w jego czasach jeszcze nie było.

Sam Jan podkreślał różnicę między praktykowanym przez niego zanurzeniem w wodzie „dla nawrócenia” a chrztem, który zapoczątkował Chrystus, zanurzając nas w Duchu Świętym i w ogniu (por. Mt 3, 11). Stąd w chrześcijańskich obrzędach nie wymaga się dosłownego zanurzenia w wodzie, chociaż użycie jej jako sakramentalnego znaku jest konieczne.

 


DLACZEGO NAD JORDANEM?

Prorocka działalność św. Jana nieprzypadkowo rozpoczęła się nad Jordanem, na wysokości Jerycha. Nie tylko dlatego, że Jan wzywał do nawrócenia przed nadejściem Mesjasza, który zgodnie z zapowiedzią proroka Izajasza miał nadejść od pustyni – ze Wschodu (por. Łk 3, 4; Iz 40, 3-5). I nie tylko dlatego, że w tej okolicy Jozue (inne brzmienie imienia Jezus) wprowadził przez Jordan lud Starego Przymierza do Ziemi Obiecanej. Ale nade wszystko dlatego, że przyjście Mesjasza miało być poprzedzone pojawieniem się proroka Eliasza (por. Ml 3, 23-24).

Na pytanie, czy jest Eliaszem, św. Jan odpowiada przecząco, podobnie jak przecząco odpowiada na pytanie, czy jest Mesjaszem albo prorokiem (por. J 1, 21). Wynika to z prawdy, że nie był on dosłownie ani Eliaszem, ani żadnym z dawnych proroków, jak również z wielkiej pokory Jana. Ale już w zapowiedzi narodzenia Jana anioł mówi o nim Zachariaszowi: „On sam pójdzie przed Nim (Mesjaszem) w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych – do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały” (por. Łk 1, 17). Także sam Chrystus potwierdza wobec apostołów, że Jan był zapowiadanym Eliaszem (por. Mt 11, 14).

Miejsce rozpoczęcia działalności przez Jana było w tej sytuacji bardzo symboliczne. W tej samej okolicy, po przekroczeniu Jordanu na wysokości Jerycha, osiem wieków wcześniej prorok Eliasz został porwany do nieba na rydwanie zaprzężonym w ogniste rumaki. Towarzyszący mu Elizeusz, uczeń i następca, prosił go wcześniej, żeby mógł otrzymać chociaż dwie części ducha Eliasza, czyli Eliaszowej mocy. Warunkiem spełnienia tej prośby jest to, że Elizeusz będzie widział wstępującego do nieba mistrza. Potwierdzeniem zaś, że prośba została spełniona, jest płaszcz Eliasza, który spadł na Elizeusza z nieba. Jan jako zapowiadany „Eliasz” rozpoczyna swoją prorocką działalność tam, gdzie właściwy Eliasz ją zakończył.

 


PŁASZCZ Z SIERŚCI

Ewangeliści skrupulatnie opisują strój św. Jana. Z taką precyzją nie traktują nawet ubioru Jezusa! „Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder” (por Mt 3, 4; Mk 1, 6). Chodzi o płaszcz z sierści wielbłądziej, przepasany skórzanym pasem. Ówczesne płaszcze przypominały koce z obowiązkowymi frędzlami na rogach. W czasie spoczynku służyły za okrycie.

Przed podróżą płaszcz przewiązywano, żeby nie krępował ruchów. Stąd przepasanie było wyrazem gotowości do drogi, a zarazem czuwania. Izraelici w noc wyjścia z Egiptu zobowiązani byli spożywać paschę na stojąco, mając przepasane biodra i obute nogi (por. Wj 12, 11). Chrystus, wzywając do czujności, mówi: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie” (por. Łk 12, 35). Również w przypadku Jana przepasanie było ważne, bo wyrażało gotowość na przyjście Mesjasza.

Płaszcz Jana, wykonany z sierści wielbłądziej, był ważnym elementem jego identyfikacji. Nie był ani najtańszym, ani najwygodniejszym okryciem. Chrystus zwracał uwagę na szorstkość tego stroju, mówiąc do tłumów: „Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą” (Mt 11, 8). Było to jednak okrycie najtrwalsze, na całe życie, chroniące przed chłodem, skwarem, wiatrem i deszczem.

Płaszcz z sierści był z tego powodu charakterystycznym strojem proroków, którzy bardziej przejmowali się Bogiem niż własnym losem. Taki płaszcz i pas nosił Eliasz. Król Ochozjasz, następca wiarołomnego Achaba, słysząc od sług, że spotkali człowieka, który wygłosił niekorzystną dla niego przepowiednię, wypytywał o jego wygląd. Kiedy usłyszał, że człowiek ów był ubrany w płaszcz z sierści, z pasem skórzanym dookoła bioder, od razu rozpoznał: „To Eliasz z Tiszbe” (por. 2 Krl 1, 7-8). Ten płaszcz Eliasz zarzucił na Elizeusza jako znak powołania i sukcesji prorockiej (por. 1 Krl 19, 16-19). Wreszcie ten płaszcz spadł na Elizeusza z nieba (por. 2 Krl 2, 13). Oznaczało to, że Elizeusz jest prawowitym następcą Eliasza i otrzymał upragnione „dwie części ducha”, bo zgodnie z Księgą Powtórzonego Prawa prawowity dziedzic otrzymywał po ojcu podwójną część majątku (por. Pwt 21, 17).

Nietypowy strój Jana wskazuje zatem na jego prorocką godność i na wejście w zapowiadaną misję Eliasza, który miał zjawić się powtórnie, żeby przygotować lud Boży na przyjście Chrystusa. Zaprzestanie używania płaszcza z sierści jako stroju proroka zapowiada prorok Zachariasz. Ma to nastąpić w czasach, kiedy Pan wzbudzi w swoim ludzie ducha pobożności, kiedy „będą patrzeć na Tego, którego przebili” i kiedy „wytryśnie źródło dostępne dla domu Dawida i dla mieszkańców Jeruzalem na obmycia z grzechów i zmazy” (por. Za 13, 1). Wówczas „prorocy nie będą już nosić płaszcza z sierści w celu okłamywania” (Za 13, 4). Tak też się stało. Jan był ostatnim prorokiem. Jeszcze inne mało znane fakty o nim przedstawię za tydzień.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"


henryk.zielinski@idziemy.com.pl

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 21 lipca

XVI Niedziela zwykła
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego) 
+ Komentarz „Idziemy” - Stwórz się na nowo
Nowenna do św. Anny 17-25 lipca
+ Nowenna do św. Szarbela 19-27 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter