21 lipca
sobota
Daniela, Diany, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Człowiek wielu cnót

Ocena: 0
1411

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia dotarła do nas bardzo radosna dla każdego polskiego katolika informacja: 18 grudnia na wniosek prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych papież Franciszek podpisał w Rzymie dekret o heroiczności cnót kard. Stefana Wyszyńskiego.

fot. xhz

Z mojej zawodowej perspektywy, tj. historyka zajmującego się m.in. spuścizną prymasa Wyszyńskiego, wydaje się, że decyzja ta była zupełnie naturalna. Trudno bowiem wyobrazić sobie człowieka, którego cnoty są bardziej oczywiste, niż w przypadku zmarłego w 1981 r. polskiego kardynała. Sądzę tak, ponieważ od dwu lat jestem zaangażowany w projekt wydawniczy polegający na opracowaniu i opublikowaniu codziennych zapisków Prymasa Tysiąclecia, tzw. Pro memoria. Są to szczegółowe, prowadzone z dnia na dzień notatki, sporządzane przez prymasa Polski konsekwentnie przez 33 lata, od jego nominacji na stolicę arcybiskupią w Warszawie oraz prymasowską w Gnieźnie, aż do śmierci autora w maju 1981 r.  Były one przezeń spisywane przede wszystkim w celu lepszego zapamiętania wydarzeń i spotykanych przez prymasa osób. Stanowią więc unikatowy zapis dotyczący dziejów Kościoła, Polski i świata tego okresu, a z perspektywy biografa niezastąpione źródło dla poznania codziennych jego zajęć.

Zapiski zajmują wiele tysięcy kart i mają zostać opublikowane aż w 27 tomach. Choć nie znam szczegółowo ich całości, to zapoznałem się z wystarczającą ich częścią, by móc stwierdzić, że z ich treści wyłania się obraz człowieka rzeczywiście obdarzonego w szczególny sposób przynajmniej niektórymi z cnót chrześcijańskich.

 

Pracowity i wytrwały

Zwraca uwagę już sam fakt prowadzenia tych zapisków konsekwentnie i nieprzerwanie przez cały okres prymasostwa, czyli przez z górą trzy dekady. W opracowywanym przeze mnie szczegółowo rocznym fragmencie nie znajdujemy pomiędzy poszczególnymi zapiskami przerwy dłuższej niż kilka dni, kiedy prymas udał się na krótki urlop i nie pełnił swoich obowiązków, które stanowią zasadniczą treść jego zapisków. Świadczy to o wielkiej wytrwałości, systematyczności, pracowitości, a zarazem pokorze autora. Bez tych cech bowiem ten prawdziwie benedyktyński wysiłek prymasa byłby z pewnością jeśli nie zupełnie niemożliwy, to niezwykle trudny.

Prymas starał się uwiecznić codzienne problemy i wyzwania, jakie przed nim stawały, bynajmniej nie po to, by zostawić po sobie pomnikowe źródło historyczne, ale aby lepiej służyć Kościołowi i Polsce. W nawale codziennych zajęć trudno mu było bowiem wszystko, co robił, szczegółowo zapamiętać. Prowadzenie notatek służyło także temu, by mieć okazję ponownie przemyśleć – także w perspektywie nadprzyrodzonej – spotykające go kolejne doświadczenia.

Na kartach Pro memoria możemy – w moim przekonaniu – zobaczyć człowieka, który z ogromnym spokojem, a zarazem ze szczególną determinacją, kultywuje wszystkie trzy cnoty teologalne.

 

Wiara, nadzieja i miłość

Autor Pro memoria z pewnością był obdarzony niewzruszoną wiarą. Zapiski prymasowskie nie są jednak notatkami dewota czy maniaka religijnego, lecz inteligentnego człowieka i bystrego obserwatora, który żyje w stałym przekonaniu o obecności Boga w jego życiu i opiece nad sobą Bożej Opatrzności. Jego postawa nie zmieniała się np. zależnie od stopnia zagrożenia, w którym żył prymas. A przecież komuniści nie tylko organizowali kampanie medialne mające go zdyskredytować, ale także próbowali dokonać zamachu na jego życie, a potem uwięzili go na trzy lata! Kardynał Wyszyński w każdej sytuacji zachowuje ten sam spokój, choć doskonale sobie zdaje sprawę z tego, jak wiele zła i niezasłużonego cierpienia go otacza. Nie jest to, dodajmy, spokój człowieka obojętnego na los innych, lecz osoby świadomej swych ograniczeń i konieczności całkowitego zawierzenia się Bogu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

SALON DZIENNIKARSKI