23 września
środa
Tekli, Boguslawa, Linusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czy święci chodzą parami?

Ocena: 5
741

W historii Kościoła nie brak świętych mężów i żon, którzy swoje życie dopełniali osobno w klasztorach. Czy zatem małżeństwo przeszkadza czy pomaga w świętości?

Minęły właśnie dwie kolejne ważne dla Kościoła rocznice. Pierwsza dotyczy ogłoszenia przez Jana Pawła II 22 listopada 1981 r. adhortacji apostolskiej Familiaris consortio o zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym. Druga to wspomnienie liturgiczne 25 listopada - niestety jedynie lokalne, we Włoszech - Alojzego (Luigiego) i Marii Beltrame Quattrocchich, pierwszej jak dotąd jednej z dwóch w historii beatyfikowanej wspólnie pary małżeńskiej. Stało się to możliwe wskutek przełomu, jaki dokonał się w spojrzeniu na małżeństwo w XX w., ale szczególnie dzięki gorącemu, zrealizowanemu dopiero w XXI w. pragnieniu Jana Pawła II, by "popierać uznanie heroiczności cnót zwłaszcza świątobliwych wiernych świeckich, którzy realizowali swe powołanie chrześcijańskie w małżeństwie" (Tertio millennio adveniente, 37).

ODKRYWANIE ŚWIĘTOŚCI

     Objawienie chrześcijańskie zna dwa właściwe sposoby urzeczywistnienia powołania osoby ludzkiej - w jej jedności wewnętrznej - do miłości: małżeństwo i dziewictwo - pisał Jan Paweł II (Familiaris consortio, 11). Z tej perspektywy zadziwia dziś, że małżeństwo jako relacja oparta na bezgranicznej wzajemnej miłości małżonków było przez wieki poza zasięgiem uznania przez Kościół za święte. Nie świadczy to oczywiście, że takich małżeństw w przeszłości nie było. Zbigniew Nosowski w swojej książce "Parami do nieba" wylicza takich par 84, nie mówiąc już o kilkuset świętych małżonkach, których połówek martyrologium Kościoła nie wspomina. Jeśli jednak uznawano ich za świętych, to z reguły zostawali nimi nie ze względu na wzajemną miłość, ale męczeńską śmierć za wiarę lub ascetyczne życie w klasztorze po śmierci lub rozstaniu ze współmałżonkiem.

     Nierzadko można odnieść wrażenie, że jednym z powodów uznania świętości żony była wręcz jej obrona dziewictwa przed mężem. Wynikało to z przekonania, że prawdziwie chrześcijańskie życie można wieść jedynie wyrzekając się spraw tego świata i żyjąc na jego uboczu - w stanie konsekrowanym. Nie chodziło jednak o obskurantyzm Kościoła, ale - jak ocenia znany duszpasterz rodzin dominikanin o. Mirosław Pilśniak, krajowy doradca duchowy ruchu Spotkania Małżeńskie - o rozwój chrześcijańskiej doktryny.

Dziś szczególnie zdajemy sobie sprawę z wartości osoby ludzkiej, aspiracji człowieczeństwa, pragnienia miłości i szczęścia. Jesteśmy w szczęśliwym czasie historii, kiedy Kościół odkrywa, jak Pan Bóg jest obecny w ludzkich, naturalnych pragnieniach i aspiracjach, a te człowiek chciałby realizować i realizuje w małżeństwie pomimo wszystkich ograniczeń spowodowanych rzeź naszą grzeszność

- tłumaczy o. Pilśniak.

     Z kolei słynny francuski duszpasterz rodzin ks. Henri Caffarel zwraca w książce "Signes des temps - signes de grace" (Znaki czasów - znaki łaski) uwagę na to, że każda epoka miała swój typ świętości - w okresie narodzin Kościoła byli to męczennicy, potem eremici i ojcowie pustyni. Potem, gdy ci zaczęli żyć wspólnie, szkołami świętości stały się klasztory. W epoce renesansu świętość wypowiadała się w wielkim zapale misyjnym, potem przez zgromadzenia założone dla opiekowania się biednymi duchowo i fizycznie. "Czyż nie wolno sądzić, że wiek XX otwiera epokę świętych świeckich-małżonków?" - pyta ks. Caffarel.

Wszyscy małżonkowie są powołani do świętości w małżeństwie według, woli Boga, a to powołanie realizuje się w miarę, jak osoba ludzka potrafi odpowiedzieć na przykazanie Boże, ożywiona spokojną ufnością w łaskę Bożą i we własną wolę. (Familiaris consortio, 34)

     Istotnym przełomem w spojrzeniu na małżeństwo była w 1930 r. encyklika Piusa XI Casti connubii o małżeństwie chrześcijańskim, w której papież wyraził potrzebę nowej nauki o małżeństwie jako dziele Bożym. Pisał: "z bólem serca stwierdzić musimy, że wielu bardzo ludzi, niepomnych odrodzenia tego dzieła Bożego, albo nie zna zupełnie przepotężnej świętości małżeństwa chrześcijańskiego, albo bezczelnie jej przeczy, albo też na podstawie zasad fałszywej i niecnej etyki powszechnie ją zwalcza". Czy nie jest to ból i dziś aktualny?

     Kolejnym krokiem milowym było przemówienie Piusa XII z 29 października 1951 r., kiedy nauczał:

Sam Stwórca sprawił... że małżonkowie we wspólnym, całkowitym oddaniu się fizycznym doznają przyjemności i szczęścia cielesnego i duchowego. Gdy więc małżonkowie szukają i używają tej przyjemności, nie czynią niczego złego, korzystają tylko z tego, czego udzielił im Stwórca. I w tym jednak powinni małżonkowie umieć pozostawać w granicach słusznego umiarkowania" (patrz: KKK, 2362).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Związany z "Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A., były redaktor naczelny portalu idziemy.pl
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 23 września

Środa, XXV Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Pio z Pietrelciny, prezbitera
Bliskie jest królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Prz 30, 5-9; Ps 119, 29 i 72. 89 i 101. 104 i 163; Łk 9, 1-6
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter