4 lipca
poniedziałek
Odona, Malwiny, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dni neopogaństwa są policzone

Ocena: 0
5459
Na dłuższą metę pogaństwo pojęte jako moda nie jest w stanie wygrać konfrontacji z prawdą – mówi abp Marek Jędraszewski w rozmowie z ks. Henrykiem Zielińskim
Z abp. Markiem Jędraszewskim, zastępcą przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, metropolitą łódzkim, rozmawia ks. Henryk Zieliński


Na ostatnim posiedzeniu Konferencji Episkopatu Polski przedstawił Ksiądz Arcybiskup diagnozę sytuacji, w której znajduje się Kościół w naszej Ojczyźnie. Po diagnozie czas na receptę…


Nie była to pełna diagnoza, tylko rodzaj szkicu, który jest potrzebny, aby sobie zarysować przestrzeń, w której przychodzi nam działać. Trzeba zobaczyć, jaki jest świat, następnie go właściwie ocenić, aby – w konsekwencji – zrozumieć, co znaczy nowa ewangelizacja jako zadanie, przed którym obecnie stoi Kościół w Polsce.

Pamiętam sformułowanie abp. Jerzego Stroby, który po spotkaniu z Ojcem Świętym – a było to na początku lat 90. XX wieku – mówił: „Nowa ewangelizacja, czyli robić to samo, ale bardziej intensywnie”. Być może nie chciał dopuścić do siebie myśli, że nie tylko Europa Zachodnia poganieje, ale że typowe dla Zachodu procesy sekularyzacyjne dotykają także Polskę. Na szczęście, sytuacja w naszym kraju nie jest taka, jak na Zachodzie. Miejmy też nadzieję, że taką również się nie stanie, i że nie będziemy musieli zaczynać ewangelizacji Polski niemal od zera. Niemniej jednak także u nas – i to w czasie, kiedy zbliża się 1050. rocznica Chrztu Polski – presja pogańskiego sposobu myślenia jest ogromna. Odciska się ona w życiu bardzo wielu ludzi, szczególnie dzieci i młodzieży. W związku z tym trzeba ich ewangelizować, czyli głosić im zupełnie inną wizję człowieka i świata, niż ta, którą otrzymują w mediach, w szkole czy już nawet w edukacji przedszkolnej. Współczesnej Polsce trzeba pilnie przywrócić blask prawdy, o którym mówił Jan Paweł II, gdyż duchowe zagrożenia są ogromne. Coraz bardziej mamy do czynienia z przemyślnie wprowadzaną edukacją pogańską, nastawioną na panseksualizm, deprawację osobowości i utratę tożsamości. Wszystko zostaje podważone: nawet to, co znaczy być kobietą lub mężczyzną, co znaczy małżeństwo i rodzina. Za tym kryje się styl myślenia i życia, „jakby Boga nie było”. Trudno się jednak temu dziwić: kiedy odrzuca się Boga, w konsekwencji uderza się w człowieka. Obecny kryzys antropologiczny jest skutkiem świadomego lub przynajmniej praktycznego ateizmu.


Jak zatem chrześcijanom żyjącym w świecie relatywizmu przywrócić blask prawdy i poczucie tożsamości?


Niedawno sięgnąłem po raz kolejny do pism Ojców Kościoła. Czytając niektóre z nich, byłem zdumiony, jak ogromną świadomość swojej tożsamości mieli pierwsi chrześcijanie. I nie chodzi tylko o apostołów, ale także o chrześcijan drugiego, trzeciego czy czwartego pokolenia. Ich postawę niezwykle wymownie ujmuje List do Diogneta, którego nieznany nam autor z końca II wieku z dumą stwierdzał: „Czym dusza jest w ciele, tym chrześcijanie w świecie”. Tę tezę starał się potwierdzić całą serią paradoksów, ukazujących, z jednej strony, że chrześcijanie są pełnymi obywatelami ówczesnego świata, a z drugiej, swym stylem myślenia i postępowania zdecydowanie się różnią od pogan. Stąd pisał: chrześcijanie „dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, a własnym życiem zwyciężają prawa”. Są więc chrześcijanie nie tylko pewną innością, ale innością, która jest wyraźnym znakiem sprzeciwu wobec pogańskiego świata. To sprawia, że są prześladowani. „Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. Są zapoznani i potępiani, a skazani na śmierć zyskują życie. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Wszystkiego im nie dostaje, a opływają we wszystko. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są usprawiedliwieni. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Karani radują się jak ci, co budzą się do życia. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Hellenowie ich prześladują, a ci, którzy ich nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści”.

Jak nie odnieść do osoby prof. Bogdana Chazana słów:
„Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze”?

Czytając ten tekst, odnosi się wrażenie jego ogromnej aktualności dzisiaj. Małżeństwa, które żyją w miłości i wierności, rodzice, którzy cieszą się z dzieci, nawet, niekiedy, z dzieci chorych i upośledzonych – to przecież ci, którzy „są w ciele, lecz żyją nie według ciała”. Ludzie, którzy biorą do ręki różaniec i publicznie modlą się w wielkich miastach naszego kraju za tych, którzy świadomie organizują bluźniercze widowiska – właśnie wobec chrześcijaństwa! – to ci, którym „ubliżają, a oni błogosławią”. A jak nie odnieść do osoby prof. Bogdana Chazana słów Listu: „Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze”?

Należy zatem stwierdzić, że naprawdę wielu polskich katolików posiada dużą świadomość tego, co znaczy być chrześcijaninem dzisiaj. To rodzi radość i jest uzasadnionym źródłem nadziei na przyszłość. Ale, z drugiej strony, przed Kościołem w Polsce stoi wielkie zadanie budzenia podobnej samoświadomości u wielu, wielu jego członków.


Czy Kościół nie popełnia pewnego błędu, skupiając się często w swym codziennym duszpasterstwie na moralizowaniu, na przekazywaniu swoistej instrukcji życia chrześcijańskiego, zamiast zwyczajnie głosić Chrystusa?


Być może tak. Z pewnością jednak wiele się w tej dziedzinie zmieniło, zwłaszcza po Soborze Watykańskim II. Wcześniej chyba nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę z tego, co znaczy duch chrześcijański, który powinien przenikać nasz sposób myślenia i praktykę chrześcijańskiego życia. Doskonale rozumiał to Jan Paweł II. Stąd jego pierwsza, niejako programowa, encyklika skoncentrowana równocześnie na Chrystusie i na człowieku – Redemptor hominis. Na Chrystusie, Synu Bożym, który „do końca nas umiłował”. I na człowieku, który potrzebuje odkupienia. Przecież chrześcijaństwo to nie zestaw pięknych i szlachetnych idei, ale spotkanie z Bogiem, który w Osobie Jezusa Chrystusa wyszedł na spotkanie człowiekowi, aby go na nowo uczynić swym dzieckiem.


Czyli ciągle brakuje głoszenia Dobrej Nowiny o Chrystusie jako Zbawicielu?


Niewątpliwie, musimy nieustannie wracać do tych pierwszych słów Chrystusa, które przekazał nam św. Marek: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1,15). Z tym, że to nawrócenie i ta wiara w Jezusa Chrystusa, Odkupiciela człowieka, musi odnosić się nie tylko do pojedynczego człowieka, ale do całej kultury. Dlatego Jan Paweł II tak często i na tak wielu areopagach współczesnego świata mówił o konieczności ewangelizacji kultury, aby poprzez nią ewangelizować współczesnego człowieka. Ten ogromny obszar naszego sposobu myślenia, działania i wytworów naszego ducha musi być przeniknięty Chrystusem. Bez Niego staje się on martwy, gdyż brakuje mu fundamentu i celu. Chodzi o to, aby – jak to przekazał nam Błażej Pascal w swych Myślach – „myśleć, jak się należy”. A „myśleć, jak się należy” to według niego: „zaczynać od siebie, od swego Stwórcy i od swego celu”. Nasz sposób myślenia musi zatem charakteryzować się równocześnie tymi trzema punktami odniesień. Jeśli zabraknie drugiego i trzeciego z nich, wtedy kultura zaczyna się zwracać przeciwko człowiekowi, a w konsekwencji także przeciwko chrześcijaństwu, z czym ewidentnie mamy do czynienia dzisiaj. Ponadto, jeżeli pozostaje tylko pierwszy punkt odniesienia, to znaczy, jeżeli nasze myślenie „zaczynamy od siebie” i na nim kończymy, skazani jesteśmy na subiektywizm i w konsekwencji na relatywizm.


Może zbyt łatwo wycofaliśmy się z kultury, broniąc się przed jej trendami, zamiast ją tworzyć?

Trudno to tak jednoznacznie oceniać. Na pewno trzeba bronić swojej tożsamości. Bo jeśli zabraknie jej rdzenia, to nie mamy już nic do zaoferowania światu. Jak echo wracają tu słowa Chrystusa o soli, która straciła swój smak. Nadaje się wtedy już tylko do tego, aby ją z pogardą podeptać. Zachować swoją tożsamość to niewątpliwie sięgać do korzeni, to „trwać w pamięci”, to zachowywać to, co postrzegamy jako najbardziej szlachetne i piękne w całej wielkiej tradycji Kościoła. Ale to wszystko jest jednocześnie stanowczo za mało. Chrześcijaństwo nie jest jakimś lamusem historii, nawet najbardziej wzniosłej. Być w pełni chrześcijaninem, znaczy to być ciągle zanurzonym Chrystusie, w którym „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”, jak powiedział w Atenach św. Paweł (Dz 17,28). To stwierdzenie wskazuje na szczególną dynamikę chrześcijańskiego życia, które swe źródło znajduje w Chrystusie. Chciałbym tu podkreślić słowo „źródło” – czyli początek, przyczynę. Stając przed jakimś problemem, dylematem czy trudną sytuacją, zazwyczaj usiłujemy się z nią zmierzyć, zaczynając od siebie, od swoich przemyśleń, upodobań, przyzwyczajeń czy też utartych schematów działania. Potem ewentualnie, choć zazwyczaj niezbyt często, przychodzi jeszcze myśl o Bogu i o Dekalogu. Tymczasem prawdziwe nawrócenie polega na tym, żeby zaczynać właśnie od Chrystusa i Jego Ewangelii! On powinien być źródłem i początkiem naszego myślenia oraz oceniania danej sytuacji. A równocześnie chodzi o to, aby nie bać się radykalizmu i jednoznaczności, których domaga się wierność wobec Niego.

Chrześcijaństwo to nie zestaw pięknych idei,
ale spotkanie z Bogiem,
który w Chrystusie wyszedł na spotkanie człowiekowi

Takie, niejako organiczne, związanie z Chrystusem sprawia, że chrześcijaństwo nigdy nie bało się świata, ale śmiało wychodziło mu naprzeciw z przesłaniem Ewangelii. Przesłaniem pozytywnym, polegającym na tym, że umiało ono dostrzec istniejące w świecie pewne ziarna prawdy, następnie nawiązać do nich i ostatecznie nadać im niejako nową jakość poprzez przeniknięcie je światłem Chrystusa.


Dla chrześcijan pierwszych wieków wiara w Chrystusa była czymś fundamentalnym i z tego wynikały konsekwencje…


Tak, ponieważ chrześcijanie głęboko wierząc w to, że świat został stworzony przez Boga, jako prostą konsekwencję swej wiary uznawali także tę prawdę, że jest to nasz świat – świat dany nam przez Boga jako dar, a równocześnie jako zadanie. Ta prawda była i jest źródłem chrześcijańskiego optymizmu, a równocześnie otwarcia na wszystko, co dobre w świecie, choć nie zawsze jeszcze doskonałe. Stąd chrześcijanie pierwszych wieków przyjmowali za cząstkę swojej nauki to, co uznali za prawdziwe w doktrynach pogańskich filozofów. Z kolei jeśli było prawo, które gwarantowało poczucie bezpieczeństwa dla obywateli rzymskich i określało jasne reguły postępowania władz wobec nich, to również i je chrześcijanie uznawali za „nasze”. Nie bez powodu św. Justyn i inni Ojcowie Kościoła, znając doskonale filozofie pogańskie, uważali Chrystusa za Najwyższego Filozofa, Nauczyciela sztuki prawdziwego życia. Justyn twierdził z dumą, że właśnie w chrześcijaństwie znalazł „jedyną niezawodną i przydatną filozofię”. Dla niej też, a dokładniej: dla zawartej w niej Prawdy, poniósł męczeńską śmierć w czasie panowania cesarza-stoika Marka Aureliusza. Jak w czasach starożytnych filozofowie pogańscy na Prawdę chrześcijaństwa reagowali zazwyczaj nie dialogiem w imię wspólnego dochodzenia do obiektywnej prawdy, ale prześladowaniami chrześcijan, tak to ma miejsce w Europie od czasów Oświecenia i rewolucji francuskiej aż po dzień dzisiejszy. Otwarcie pierwszych chrześcijan na świat jest niewątpliwie konsekwencją tego Kościoła otwartego, który objawił się światu w dzień Zesłania Ducha Świętego. W tym sensie pozostaje on wzorem i wezwaniem także dla Kościoła czasów współczesnych.
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lipca

Poniedziałek, XIV Tydzień zwykły - Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Elżbiety Portugalskiej
Poślubię cię sobie przez wierność.
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 9, 18-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter