14 grudnia
sobota
Alfreda, Izydora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dorota Hałasa: Beatyfikujmy japońskich męczenników

Ocena: 0
936

Najlepszą odpowiedzią Kościoła na przesłanie filmu „Milczenie” powinna być beatyfikacja jezuitów, którzy przybyli do Japonii w okresie prześladowań chrześcijan w tym kraju. Taki pogląd wyraziła w rozmowie z KAI Dorota Hałasa, polska japonistka i dziennikarka, mieszkająca od ćwierć wieku w Japonii.

Męczennicy z Nagasaki, ukrzyżowani 5 lutego 1597 r. Fot. Wikimedia Commons / domena publiczna

W kontekście głośnego filmu Martina Scorsese autorka książki „Chrystus w kraju samurajów” przybliżyła zarys dziejów chrześcijaństwa w tym dalekowschodnim kraju.

 

KAI: Film Martina Scorsese „Milczenie”, a także beatyfikacja „samuraja Chrystusa” Justyna Ukona Takayamy zwróciły oczy katolików na Japonię. Tamtejsza wspólnota katolicka nie jest zbyt duża?

Dorota Hałasa: Kościół katolicki w Japonii jest bardzo mały. Kiedy św. Jan Paweł II przyjechał tam 36 lat temu jako pielgrzym pokoju, mówił, że jest to jego „mała trzódka”. Katolicy stanowią około 0,3 proc., a wszyscy chrześcijanie 0,5 proc. mieszkańców kraju. Ponadto bardzo wielu katolików to cudzoziemcy, głównie z Filipin i Brazylii, którzy przyjechali do pracy. Japonia ma 127 mln mieszkańców, a liczba katolików wynosi około 450 tys. Jest to więc kropelka w morzu.

Myślę, że Kościół w Japonii przyciąga uwagę z powodu atrakcyjności Japonii jako takiej, jej odmienności, ale także ze względu na ogromne cierpienia tego Kościoła, który przetrwał w sposób cudowny – nie można tego inaczej nazwać. Przecież przez 270 lat prześladowań nie było tam księży!

 

Jaka była geneza tych prześladowań?

Kiedy w 1549 r. św. Franciszek Ksawery przypłynął do Japonii z dwoma innymi zakonnikami i trzema pierwszymi ochrzczonymi Japończykami, Msza była odprawiana po łacinie. A wiadomo, że językiem urzędowym jest tam japoński, zapisywany ideogramami chińskimi. Chiński był wówczas językiem klasycznym, takim jak w Europie łacina. Tymczasem misjonarze wprowadzili alfabet i słownictwo łacińskie, co było ogromną barierą w głoszeniu Ewangelii. Mimo to Kościół się przyjął i rozwijał bardzo intensywnie. Nie były to spektakularne liczby, ale istniała struktura Kościoła, działały seminaria duchowne.

Po 40 latach pobytu Franciszka Ksawerego i jego następców, którzy prowadzili ewangelizację, w 1587 r. został wprowadzony zakaz szerzenia chrześcijaństwa. Ukon Takayama, pan feudalny, który był największym ewangelizatorem i filarem Kościoła, dostał od walczącego o zjednoczenie Japonii wodza Hideyoshiego Toyotomiego list z ultimatum – albo porzuci chrześcijaństwo, albo musi oddać swój majątek i zrezygnować z pełnionych funkcji. A był on prawą ręką Hideyoshiego w czasie trwającej wówczas wojny domowej. Lecz kiedy otrzymał ultimatum, bez zastanowienia odpowiedział, że nie wyrzeka się wiary, po czym zostawił wszystko i udał się z rodziną na wygnanie.

Hideyoshi nie rozpoczął prześladowań od razu, bo nie miał jeszcze stabilnej sytuacji politycznej. Najpierw wszędzie zostały poustawiane tabliczki informujące, że szerzenie chrześcijaństwa zostało zabronione, gdyż godzi w porządek społeczny, zaś wszyscy misjonarze w ciągu 20 dni mają opuścić Japonię.

Dziesięć lat później, w 1597 r., kiedy jego pozycja była już ustalona (cesarz mianował go regentem, dając mu najwyższą władzę w państwie), Hideyoshi nakazał sporządzić listę najbardziej znanych chrześcijan, obciąć im lewe ucho, nos i oprowadzić po ulicach Kioto, ówczesnej stolicy Japonii. Po czym piechotą musieli oni przejść 800 km do Nagasaki, gdzie ich ukrzyżowano. To było pierwszych 26 japońskich męczenników.

Od tej pory trwały prześladowania, prowadzone z różnym nasileniem, także ze względu na to, że Hideyoshi w następnym roku zmarł. W 1614 r. całkowicie zakazano wyznawania chrześcijaństwa w Japonii.

 

Jakie były prawdziwe powody tych zakazów szerzenia, a nawet wyznawania chrześcijaństwa? Czy rzeczywiście chodziło o burzenie porządku społecznego?

Tych powodów było wiele. Przede wszystkim od samego początku kler buddyjski, będący główną siłą religijną w Japonii, okazywał wielką niechęć wobec Kościoła. Franciszek Ksawery pisał w swoich listach, że jest oburzony zachowaniem mnichów, którzy prowadzą edukację synów szlachetnie urodzonych wojowników. Wytykał im, że większość z nich utrzymuje przeciwne naturze ludzkiej stosunki z chłopcami, których biorą na wychowanie, wszyscy o tym wiedzą i nikt nie jest oburzony. Uważał, że zwykli ludzie żyją bardziej moralnie niż mnisi, którzy im wyższy posiadali status, tym bardziej ich zachowanie było swobodne i niczym nieograniczone. Mnisi praktykowali też coś, co przypomina kościelną praktykę sprzedawania odpustów: uważali, że za pieniądze mogą wydobyć duszę z piekła. W ten sposób zdobywali finansowanie dla swojej działalności. Natomiast Franciszek przekonywał, że z piekła nikogo nie da się wyciągnąć za żadne pieniądze, a nawet modlitwami. W jednym z listów napisał, że ludzie, którzy to zrozumieli, przestali płacić mnichom i niektóre świątynie mogą upaść. Ta krytyka mnichów nie mogła się spotkać z ich entuzjazmem.

Chodziło też o pieniądze pochodzące z handlu, prowadzonego głównie przez portugalskich kupców, którzy byli katolikami. Hideyoshi brał udział w podbijaniu wyspy Kiusiu, gdzie dominowali panowie feudalni, którzy przyjęli chrześcijaństwo. Siogun (zwierzchnik sił zbrojnych, rządzący krajem w imieniu cesarza), który utracił swą pozycję na rzecz Hideyoshiego, wspierał panów feudalnych przeciwnych chrześcijaństwu, żeby napadli na panów chrześcijańskich. Jeden z nich oddał Nagasaki w lenno jezuitom. Było to więc całkowicie prywatne miasto chrześcijańskie, do którego wszyscy prześladowani przez innych panów feudalnych mogli przyjechać i swobodnie mieszkać. Hideyoshi nie miał nad nim władzy.

Kiedy wiceprowincjał jezuitów poprosił go, by pomógł atakowanym przez zwolenników sioguna panom chrześcijańskim, on rzeczywiście im pomógł, ale zobaczył też, jak wielka jest ich siła. To go przeraziło, bo marzył o tym, że będzie dyktatorem Japonii. Wykorzystał więc jakiś zatarg handlowy z kupcami portugalskimi, do którego doszło zaraz po podboju Kiusiu i wydał edykt antychrześcijański.

Jako pierwszy zarzut postawił w nim to, że chrześcijan wiążą więzy silniejsze od więzów rodzinnych. Stanowi to zagrożenie dla porządku publicznego, bo wszystkie prawa ustanawiane są przez pana. Miał tu na myśli siebie, uznał więc chrześcijan za zagrożenie dla swojej władzy. Napisał też, że statki kupieckie są niezwiązane z chrześcijaństwem, wobec tego mogą przypływać do Japonii bez ograniczeń, o ile nie będą godziły w wierzenia rodzime. To bardzo ważny punkt, bo wielu historyków twierdzi, że misjonarze zajmowali się głównie handlem. Nie jest to prawdą, co potwierdza sam Hideyoshi. Natomiast misjonarze często pomagali kupcom jako tłumacze i dostawali za to jakieś wynagrodzenie, z którego finansowali np. budowę kościołów, działalność seminariów itd. Natychmiast po wydaniu edyktu Hideyoshi przejął Nagasaki pod swój bezpośredni zarząd.

Na początku XVII w. doszedł kolejny powód. Holendrzy chcieli przejąć handel od Portugalczyków i napadali na ich statki. W 1600 r. u wybrzeży Japonii rozbił się statek holenderski, na którym nawigatorem był anglikanin, William Adams (opowiadał o tym znany serial „Szogun”). Rozbitkowie zostali uwięzieni. Portugalczycy powiedzieli, że to są piraci i należy ich stracić. Ówczesny siogun Ieyasu Tokugawa zrozumiał, że między Holendrami i Portugalczykami istnieje konkurencja. Postanowił więc nie zabijać rozbitków, lecz wykorzystać wiedzę Adamsa, który znał się świetnie na budowie statków. Mianował go swoim doradcą i poprosił o budowę statku (europejskie były o wiele lepsze niż japońskie). Adams go wybudował, ale też przekonywał Hideyoshiego, że misjonarze katoliccy są pierwszą zapowiedzią kolonizacji ze strony Portugalii i Hiszpanii.

O tych oskarżeniach pisali w swych raportach sami misjonarze, m.in. o. Cristovão Ferreira, jeden z bohaterów „Milczenia”. Oczywiście nie mogli oni kogokolwiek reprezentować, bo Kościół działał już wtedy w ukryciu. Ale Holendrzy zauważyli, że jest to świetna okazja do przejęcia handlu od Portugalczyków, więc poprosili swego księcia Maurycego Orańskiego o wysłanie listu do sioguna. Napisał w nim, że Hiszpania i Portugalia prowadzą politykę kolonizacji poprzez wysyłanie misjonarzy i chrystianizację, a Holandii zależy wyłącznie na handlu. Ieyasu dał temu wiarę.

Niedługo potem przypłynął z Filipin ambasador Hiszpanii, który prowadził pomiary głębokości morza, by sprawdzić czy hiszpańskie statki wpłyną do portów japońskich. Gdy Ieyasu zapytał czy taka jest praktyka w Europie, Adams odparł, że tak, ale stosuje się ją wtedy, gdy dąży się do wojny. „Upewniwszy” się po raz kolejny, że kraje katolickie prowadzą politykę zmierzającą do kolonizacji, Ieyasu wprowadził zakaz wyznawania chrześcijaństwa, za którym poszły prześladowania.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 14 grudnia

Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli.
Dziś w Kościele:
+ sobota, II tydzień Adwentu, wspomnienie św. Jana od Krzyża, prezbitera i doktora Kościoła
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Syr 48,1-4.9-11; Ps 80,2ac.3b.15-16.18-19; Mt 17,10-13
+ Komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -