17 listopada
niedziela
Salomei, Grzegorza, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Fenomen Medjugoria

Ocena: 3.22
2643

Można tam spotkać ludzi z całego świata. Dlaczego przyjeżdżają właśnie do Medjugoria?

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

O tej małej wiosce zrobiło się głośno przed prawie czterdziestu laty. Wcześniej była to nieco odcięta od świata parafia na terenie dawnej Jugosławii, zamieszkana przez Chorwatów. Dzisiaj rozrosła się do prawie pięciu tysięcy mieszkańców. W hotelach i pensjonatach jest w stanie przyjąć równocześnie ponad 30 tys. pielgrzymów.

Coś nadzwyczajnego zaczęło się tam dziać 24 czerwca 1981 r. Najpierw dwoje, a potem sześcioro młodych ludzi zaczęło opowiadać, że na zboczu góry Crnica, zwanym Podbrdo, objawiła im się Matka Boża, zwana po chorwacku Gospą (Panią). Widzenia trwały początkowo codziennie. Wizjonerzy – Ivanka, Mirjana, Marija, Vicka i Ivan – mieli wówczas po 15-16 lat, najmłodszy Jakov był dziesięciolatkiem. Dzisiaj wszyscy założyli rodziny. Większość z nich mieszka poza Mediugorie. Mimo to twierdzą, że każde z nich – z różną częstotliwością i w różnych miejscach – ciągle doznaje objawień. Matka Boża miała im przekazać po 9, 10, a nawet więcej tajemnic, których nie chcą ujawnić. To, co stanowi przesłanie dla wszystkich wiernych, to wezwanie do modlitwy, nawrócenia, comiesięcznej spowiedzi, postu, rozważania Pisma Świętego i pogłębionego udziału w Eucharystii. Pierwszym przesłaniem Gospy było wezwanie do pokoju, co odczytano jako ostrzeżenie przed krwawą wojną na Bałkanach, która wybuchła dokładnie dziesięć lat później.


 

Problemy z objawieniami

Wydarzenia w Medjugoriu okazały się wyzwaniem zarówno dla władz ówczesnej Jugosławii, jak i dla Kościoła. Skala ateizacji społeczeństwa i prześladowania Kościoła, szczególnie katolickiego, była w tym kraju o wiele większa niż w Polsce. Zanim jeszcze zakończyła się II wojna światowa, komunistyczna partyzantka Josipa Broz Tito w latach 1942-1944 zamordowała 66 chorwackich franciszkanów. Tablice z ich podobiznami wiszą w każdej franciszkańskiej parafii w Chorwacji i w Hercegowinie. Ogółem podczas wojny i tuż po jej zakończeniu komuniści zabili ok. 630 księży i sióstr zakonnych. Podczas głośnej „Drogi Krzyżowej” narodu chorwackiego wytracili bez sądu ok. 300 tys. chorwackich katolików. Formacja Tito rekrutowała się w większości z prorosyjskich i niegdyś prawosławnych Serbów. Typowa dla komunistów nienawiść do chrześcijaństwa była w tym przypadku wzmocniona przez antagonizmy narodowe i wyznaniowe. Dodatkowo podczas II wojny światowej Chorwaci stanęli po stronie Hitlera. Tym bardziej nie mogli więc liczyć na miłosierdzie.

Władze Jugosławii na wieść o objawieniach zareagowały groźbami, przesłuchaniami i aresztowaniami. Widzący byli przetrzymywani na posterunkach milicji, wywożeni daleko, aby uniemożliwić im spotkania z ludźmi, poddawani dokuczliwym badaniom przez lekarzy wojskowych. Kordony milicji i wojska ustawione kilka kilometrów od Medjugoria uniemożliwiały wiernym dotarcie do wioski. Proboszcz parafii o. Jozo Zavko OFM został uwięziony i po uwolnieniu nie pozwolono mu wrócić do parafii.

fot. ks. Henryk Zieliński / Idziemy

Franciszkanie i miejscowi świeccy w większości uznawali wydarzenia w Medjugoriu za znak od Boga. „Niebo otworzyło się i wylało łaskę na tę krainę i na ten naród” – mówił o. Tomislav Pervan OFM na łamach katolickiego tygodnika „Glas Koncila”. Początkowo do uznania wydarzeń za wiarygodne skłaniał się także bp Pavao Žanić z Mostaru, któremu podlegało Medjugorie. Kiedy jednak domniemane objawienia się przedłużały, nabrał wątpliwości i stał się ich przeciwnikiem. Podobne stanowisko zajmuje jego następca, przechodzący w tym roku na emeryturę bp Ratko Perić.


 

Cztery komisje

Do zbadania wydarzeń w Medjugoriu już w styczniu 1982 r. specjalną komisję powołał bp Žanić. Wskazała ona na nieścisłości w zeznaniach wizjonerów, ale nie wydała ostatecznego werdyktu. Druga komisja powołana przez tego samego biskupa, w znacznie poszerzonym składzie, pracowała od roku 1984. Stwierdziła, że nie można uznać nadprzyrodzonego charakteru wydarzeń w Medjugoriu. Do wioski napływało jednak coraz więcej pielgrzymów. Pod wpływem Kongregacji Nauki Wiary biskupi Zagrzebia i Mostaru powołali wspólnie w 1987 r. trzecią komisję, która w roku 1990 potwierdziła wcześniejsze ustalenia. Jednak wojna na Bałkanach (1991-1995) znowu przypomniała o orędziu Gospy z Medjugoria, która przedstawiła się wizjonerom jako Kraljica Mira (Królowa Pokoju). Po krwawej wojnie liczba pielgrzymów z Chorwacji i Hercegowiny rosła więc tym bardziej. Coraz więcej przybywało także wiernych z zagranicy. Szczególnie z Włoch.

fot. ks. Henryk Zieliński / Idziemy

Zwolennicy tezy, że wydarzenia w Medjugoriu mają nadprzyrodzone źródło wskazywali na tę rosnącą falę pielgrzymów oraz na liczne nawrócenia i na rozrost dzieł miłosierdzia. Przeciwnicy argumentowali, że nie można orzec o nadprzyrodzonym charakterze czegoś, co jeszcze trwa i nie wiadomo, czym się zakończy, że niektórzy franciszkanie włączeni w tę sprawę nie dochowali ślubów zakonnych oraz nikt z szóstki wizjonerów nie wstąpił na drogę kapłaństwa ani nie podjął życia konsekrowanego. Bezstronnej refleksji nie sprzyjał również zadawniony konflikt między biskupem miejsca i franciszkanami. Ale do tego jeszcze wrócimy.

Na potrzebę głębszego przemyślenia fenomenu Medjugoria zwrócił uwagę metropolita Wiednia kard. Christoph Schőnborn, który nawiedził to miejsce w 2009 r. Prawdopodobnie pod jego wpływem papież Benedykt XVI powołał w roku 2010 specjalną piętnastoosobową Komisję ds. Medjugoria. W jej skład weszli kardynałowie, biskupi, teologowie, psychologowie i lekarze. W komisji znalazło się między innymi pięcioro Chorwatów i dwóch Polaków: o prof. Zdzisław Kijas OFM Conv. i ks. prałat Krzysztof Nykiel z Penitencjarii Apostolskiej. Komisja zakończyła prace po czterech latach i 18 stycznia 2014 r. przedstawiła swoje wnioski papieżowi Franciszkowi, składając dokumentacje w Kongregacji Nauki Wiary. Oficjalne stanowisko Stolicy Apostolskiej w tej sprawie nie zostało jeszcze upublicznione.


 

Mąż opatrznościowy

Specjalnym wysłannikiem do Medjugoria 11 lutego 2017 r. papież Franciszek mianował abp. Henryka Hosera SAC, wówczas jeszcze ordynariusza warszawsko-praskiego. Podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie samolotu w drodze z Fatimy 13 maja 2017 r. papież powiedział: „mianowałem tam zdolnego biskupa, który ma odpowiednie doświadczenie, by zająć się stroną duszpasterską”. Z tej pierwszej misji powstał obszerny raport, który abp Hoser przedstawił Ojcu Świętemu już w lipcu 2017 r. Niespełna rok później papież Franciszek mianował emerytowanego już biskupa warszawsko-praskiego specjalnym wizytatorem apostolskim w Medjugoriu, z podporządkowaniem wyłącznie papieżowi. Mija właśnie rok, jak abp. Hoser zaczął pełnić tę misję.

fot. ks. Henryk Zieliński / Idziemy

Zarówno tamtejsi franciszkanie, mieszkańcy parafii, jak i pielgrzymi mówią o abp. Hoserze jak o mężu opatrznościowym. Chwalą jego skromność, pokorę i roztropność. Traktują go faktycznie jak zastępcę papieża. Podkreślają jego zasługi w tym, że 12 maja papież Franciszek oficjalnie zezwolił księżom i biskupom na organizowanie pielgrzymek do Medjugoria. Cieszą się, że wizytator apostolski już odprawia dla nich liturgię w ich języku i głosi im kazania. Wdzięczność wobec abp. Hosera owocuje także szczególną życzliwością dla Polaków.


 

Franciszkański mir

Obecność abp. Hosera złagodziła zadawnione napięcia między franciszkanami i diecezją. Ich korzenie sięgają wydarzeń sprzed 800 lat, kiedy to po fiasku wypraw krzyżowych św. Franciszek spotkał się z sułtanem Malikiem Al-Kamilem i uzyskał dla swych braci jako dla jedynych prawo obecności i pracy duszpasterskiej na terenach podległych sułtanowi. Dlatego kiedy władza sułtanów rozpostarła się nie tylko na Ziemię Święta, ale i na tereny dzisiejszej Bośni i Hercegowiny (1463), jedynymi, którzy mogli prowadzić tam duszpasterstwo, byli franciszkanie. Czasem byli prześladowani, zabijani i topieni przez muzułmanów, ale nie opuścili wiernych. Dzięki nim ocalała katolicka i narodowa tożsamość Chorwatów i za to cieszą się wśród nich szczególnym mirem.

Po wyzwoleniu tych terenów spod panowania tureckiego i włączeniu ich do Austro-Węgier można było odtworzyć normalną administrację kościelną. Jednak ani franciszkanie, ani wierni nie widzieli potrzeby przekazywania niektórych parafii duchowieństwu diecezjalnemu i podporządkowania się jurysdykcji biskupa. Mieli przecież swoje struktury. Na tym tle rodziły się konflikty i rywalizacja, których skutki trwają do dzisiaj. Było to dodatkowym powodem sceptycyzmu władzy diecezjalnej wobec wydarzeń w Medjugoriu. Na wieść o nich bp Pavao Žanić miał zawołać: „Gospa pojawiła się akurat u franciszkanów!”.


 

Miejsce modlitwy

Co takiego jest w Medjugoriu, że przyciąga rocznie już ponad 2,5 mln pielgrzymów, w tym coraz więcej Polaków? – Tutaj trzeba pobyć, żeby to zrozumieć – odpowiada abp Hoser. – Tu nie przyjeżdża się jak do innych wielkich sanktuariów, żeby coś zobaczyć, bo tu nic szczególnego do oglądania nie ma. Jest zwykły kościół parafialny, w którym sprawowana jest liturgia. Jest wieczorna adoracja Najświętszego Sakramentu, codzienny Różaniec, w piątki Droga Krzyżowa i kilkadziesiąt konfesjonałów, przy których ustawiają się kolejki ludzi z całego świata. Również z tych krajów, gdzie w kościołach już zrezygnowano ze spowiedzi – tłumaczy.

Wizytator apostolski jak ognia unika wszystkiego, co mogłoby sugerować jakieś stanowisko w sprawie teologicznej oceny zdarzeń zainicjowanych tu przed 38 laty. Podkreśla, że jest po to, by przybywającym pielgrzymom zapewnić duszpasterską opiekę, bo niezależnie od wszystkiego, jest to ważne na mapie świata miejsce modlitwy.

fot. ks. Henryk Zieliński / Idziemy

Franciszkanie w swoim kaznodziejstwie prawie nie odnoszą się do przesłania przekazywanego przez wizjonerów. Bazują na tym, co mówi Pismo Święte i Katechizm Kościoła Katolickiego. Bo to jest istotne, a nikt nie ma obowiązku wierzyć w prywatne objawienia, choćby nawet zostały zaaprobowane przez Kościół. Aprobata Kościoła oznacza jedynie, że nie stoją one w sprzeczności z nauczaniem Kościoła wypływającym z Objawienia Publicznego i mogą być pomocne w rozwoju duchowym. Nowe przesłania wizjonerów można znaleźć tylko w przyparafialnych publikacjach albo zetknąć się z nimi podczas osobistych spotkań. Ale nie wszystkim jest to potrzebne.

Większość zaczyna od nawiedzenia kościoła, idzie pod figurę Zmartwychwstałego, z której ostatnio zaczął wyciekać jakiś tajemniczy płyn, wdrapuje się z różańcem na miejsce objawień, wchodzi po kamienistej ścieżce na górę Križevac, nierzadko na bosaka, rozważając Drogę Krzyżową, a wszystko wieńczy Msza Święta i adoracja Najświętszego Sakramentu. I tak codziennie.

Po kilku tak spędzonych dniach ludzie wyjeżdżają stamtąd przemienieni. I nierzadko wracają tam co roku na kilka dni lub na parę tygodni. Nie po to, żeby szukać objawień, ale żeby pooddychać żywym Kościołem. Taki jest fenomen Medjugoria.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl

NIEDZIELNY DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 XI

Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.
Dziś w Kościele:
niedziela XXXIII tygodnia zwykłego
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Ml 3,19-20a; Ps 98 (97),5-9; 2Tes 3,7-12; Łk 21,5-19
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ Komentarz tygodnika Idziemy

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -