29 lutego
czwartek
Lecha, Lutoslawa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jak się wierzy na Syberii

Ocena: 4.9
718

Diecezja św. Józefa w Irkucku jest największą diecezją Kościoła na świecie: od rzeki Jenisej po Ocean Spokojny. - mówi o. Mirosław Zięba OCD, pracującym w parafii w Usolu Syberyjskim, w rozmowie z Piotrem Kościńskim

ot. ks. Paweł Kłys

Usole Syberyjskie (ros. Usolje-Sibirskoje) nie jest miejscowością ani dużą, ani też szczególnie znaną. Dlaczego właśnie tam jest parafia rzymskokatolicka?

Bo właśnie tam zesłany został Rafał Kalinowski, kanonizowany w 1991 r. przez św. Jana Pawła II. Podczas powstania styczniowego był ministrem wojny na Litwę. Po upadku powstania, w marcu 1864 r., został aresztowany i skazany na karę śmierci. Ostatecznie zamieniono ją na dziesięć lat katorgi. Wiosną 1865 r. przybył do Irkucka, by ostatecznie trafić do nieodległego Usola. Trzeba powiedzieć, że w tamtych czasach droga na Syberię była niesłychanie trudna. Zesłańcy szli pieszo, pokonując trasę z Moskwy do Irkucka w dziewięć miesięcy. Naprawdę, idąc tak, można było stracić wszelką nadzieję…

 

Ale z Usola do Irkucka jest niedaleko?

Jak na Syberię bardzo blisko, bo osiemdziesiąt kilometrów. Kiedy się jedzie pociągiem kolei transsyberyjskiej w kierunku Moskwy, jest to druga stacja, zaraz po Angarsku.

 

Na Syberii odległości są chyba ogromne?

Oczywiście. I nie wszędzie dojedzie się pociągiem, bo przecież linii kolejowych jest niewiele, przede wszystkim wspomniana już kolej transsyberyjska. Jeśli trzeba gdzieś dotrzeć na odległość kilkuset kilometrów, wykorzystujemy samochody. Na dalszych trasach – pociągi. Ale gdy mówimy o tysiącu kilometrów lub nawet więcej, musimy latać samolotami.

 

I tak właśnie podróżują księża w diecezji irkuckiej?

Diecezja św. Józefa w Irkucku jest – pod względem terytorium – największą diecezją Kościoła rzymskokatolickiego na świecie, bo sięga od rzeki Jenisej aż po Ocean Spokojny. Jeśli przyjrzeć się mapie, to od nas, czyli od Usola, najbliższa parafia na zachód znajduje się w Bracku, w odległości 550 kilometrów. Natomiast najbliżej położona parafia na wschód od Irkucka znajduje się w stolicy Buriacji, Ułan Ude – 450 kilometrów.

 

To musi oznaczać spore problemy dla księży?

W całej diecezji pracuje, łącznie z biskupem, 38 księży, jest też około 65 zakonnic. Pochodzą z różnych krajów. Obok Polaków mamy duchownych ze Słowacji, USA, Indonezji, Hiszpanii, Argentyny i Korei Południowej. Pojawili się też pierwsi duchowni Rosjanie. Mamy parafie, w których są księża, ale bywają i takie, do których trzeba dojeżdżać. Księża muszą być więc w ciągłym ruchu.

 

A kim są wasi wierni?

To przedstawiciele bardzo wielu narodowości. Oczywiście, znaczący odsetek stanowią ludzie mający polskie korzenie i wychowani w wierze. Ale mamy też wiernych pochodzenia ukraińskiego, białoruskiego oraz litewskiego czy łotewskiego. Część z nich to potomkowie zesłańców lub dobrowolnych osadników, a część – osoby, które przybyły na Syberię z różnych republik byłego Związku Radzieckiego, choćby w poszukiwaniu pracy. Są np. Polki, które dotarły tu z Kazachstanu, potomkinie Polaków przesiedlonych z Ukrainy w 1936 r.

 

W Polsce najbardziej znana jest syberyjska wieś Wierszyna, założona przez Polaków właśnie.

Jeśli spytać przeciętnego mieszkańca Syberii, to okaże się, że miał dziadka Polaka, babcię lub prababcię Polkę… A rzeczywiście, położona sto kilometrów od Irkucka Wierszyna jest dobrym przykładem dobrowolnego osadnictwa z 1910 r. Piotr Stołypin [w latach 1906–1911 carski premier i szef MSW – przyp. red.] zakazał dzielenia chłopskiej ziemi, a spadkobiercą zostawał jeden z synów, wskazany przez ojca. Reszta dzieci pozostawała nierzadko bez środków do życia. Stąd kolejna reforma Stołypina – umożliwienie osiedlenia się na Syberii. Chętni dostawali bilety na drogę, pieniądze na zagospodarowanie i tyle ziemi, ile chcieli. Wierszyna została założona przez osadników z Zagłębia. Postawiono w niej kościół. Wierni bronili go, gdy władze chciały go zamknąć w 1935 r., co skończyło się dla nich fatalnie, bo grupa obrońców została rozstrzelana. Ostatecznie świątynię zamknięto. Żeby jej nie zburzono, mieszkańcy Wierszyny postawili dom kultury, który ją zasłonił. Po latach dom kultury się rozsypał, a kościół pozostał. W Wierszynie znajduje się parafia św. Stanisława Biskupa i Męczennika, działa też polskie stowarzyszenie.

 

Oprócz Polaków w okolicy są też Olędrzy?

Istotnie, chodzi o potomków osadników z pogranicza Niemiec i Holandii, którzy byli ściągani do Polski, bo znali się na osuszaniu mokradeł. Grupa Olędrów znad Buga wyemigrowała na Syberię. Tak też powstał położony 220 kilometrów od Usola Pichtińsk i inne olęderskie wsie. Byli to ludzie zaradni: karczowali tajgę, budowali domy. Byli zamożni, więc z trudem przetrwali trudne lata 30. XX w. Podczas wojny ich problemem były niemiecko brzmiące nazwiska. W latach 20. po raz ostatni zawitał do nich ksiądz, najprawdopodobniej katolicki. Ale przechowali w swoich domach książeczki do modlitwy, Pismo Święte, wszystko po polsku, choć drukowane pismem gotyckim i wydane w Królewcu albo w Toruniu. W 1994 r. dotarł tam polski ksiądz. Teraz w Pichtińsku jest grupa katolików.

Trzeba podkreślić, że w Polsce pokutuje określenie „polski Kościół”. Tymczasem Kościół jest powszechny. Owszem, w Wierszynie Msze Święte odprawiane są po polsku, ale to wyjątek. We wszystkich innych kościołach Msze są po rosyjsku. Także potomkowie Olędrów, choć znają polskie modlitwy, na co dzień mówią w języku rosyjskim i uczestniczą w Mszach po rosyjsku.

 

Na Syberii przez całe dziesięciolecia nie było ani jednego kościoła katolickiego. Co wówczas robili katolicy?

W niektórych miastach działały cerkwie, więc w święta katolicy starali się do nich chodzić. Ale z reguły święta obchodzili w gronie rodzinnym, starając się nie obnosić ze swoją wiarą na zewnątrz, bo mogło to mieć bardzo złe następstwa. W Wigilię zbierali się więc we własnym domu i śpiewali kolędy. Trzeba też wspomnieć o bardzo dużej roli dziadków, a zwłaszcza babć. Jeśli rodzice byli ateistami, to właśnie babcie przekazywały wiarę wnukom, najpierw chrzcząc je potajemnie.

Na Syberii zapomniano o wigilijnym opłatku. Ale pamiętały go Polki z Kazachstanu, gdzie zwyczaj łamania się opłatkiem pozostał. Trudno powiedzieć, skąd go tam nasi rodacy mieli, bo przecież chyba nie z Polski…

 

Czy na Syberii katolicy mają inne związane z religią zwyczaje niż np. w Polsce?

Widać spory wpływ prawosławia i pewne przenikanie się zwyczajów, choćby tych znanych w Polsce oraz prawosławnych. To oczywiście nie powinno ani dziwić, ani niepokoić, bo w katolicyzmie i prawosławiu jest ta sama wiara, ta sama teologia. W naszych kościołach w Polsce zapalamy czasem niskie okrągłe świeczki. Tymczasem na Syberii, podobnie jak w cerkwiach, stawiane są długie, cienkie świece. Jeśli stoimy naprzeciw ołtarza, to te po lewej stronie zapalane są za żywych, a te po prawej – za zmarłych. Ludzie te świeczki zapalają i modlą się.

 

Ze względu na odległości księża muszą sporo jeździć. A wierni?

Jeśli mieszkają bardzo daleko, to starają się dotrzeć na święta. Ale gdy żyją siedemdziesiąt czy sto kilometrów od kościoła, wsiadają do elektryczki [elektryczny pociąg podmiejski – przyp. red.] i jadą, może nie w każdą niedzielę, może w co drugą, ale w Mszach uczestniczą.

 

A jak wyglądają wasze relacje z Cerkwią?

Szanujemy się nawzajem. Nasi parafianie chętnie chodzą na różne uroczystości prawosławne, np. na święto Jordanu. Poszli do cerkwi, gdy przywieziono do Usola świętą ikonę z Moskwy. Bliskie i dobre są relacje naszego biskupa z biskupem prawosławnym. Ale trzeba też podkreślić, że Syberia, podobnie zresztą jak i cała Rosja, jest regionem wielu wyznań. W Usolu, tak jak i w Irkucku, znajdują się np. meczety. Nieco żartobliwie mogę powiedzieć, że nasz kościół w Usolu budował pastor zielonoświątkowców, bo to on ma sprawnie działającą firmę budowlaną.

 

Czy trudno się żyje na Syberii?

Dla nas, Polaków, Sybir wiąże się z karą, wygnaniem, czymś złym. Ale dziś przecież jest inaczej i mieszkanie na Syberii nie oznacza zesłania. Owszem, klimat jest tam surowy, a zima trwa długo, ale ludzie się do tego przyzwyczajają. Zwłaszcza że dokoła jest piękna przyroda, nierzadko dzika, o jaką trudno w wielu krajach Europy. To zmienia nasze spojrzenie na Syberię.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 lutego

Czwartek, II Tydzień Wielkiego Postu
Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże
i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Łk 16, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna zawierzenia woli Bożej - o. Dolindo

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter