22 lipca
poniedziałek
Marii, Magdaleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Katolik w Chinach

Ocena: 0
936

Kościół w Chinach rozwija się mimo trudności – mówi o. Krzysztof Popławski w rozmowie z Ireną Świerdzewską.

fot. arch. o. Krzysztofa Popławskiego OP

Podobno Kościół w Chinach to 11 mln katolików. Czy pracując na Tajwanie, poznał Ojciec ten Kościół?

W Chińskiej Republice Ludowej duszpastersko z Chińczykami nie może pracować żaden kapłan katolicki, który jest obcokrajowcem. Mieszkałem na Tajwanie, a potem przez rok w Chinach, ucząc się języka. Chiny są ogromnym krajem – prowincja bywa większa od Polski – niesamowicie zróżnicowanym kulturowo, językowo i religijnie. W jednej prowincji katolików może być dużo, w innych nie ma ich prawie wcale. Podaje się, że jest ich 11 mln, inne źródła mówią nawet o liczbie 20 mln katolików i 50 mln chrześcijan. Co roku bardzo dużo młodych ludzi przygotowuje się tam do chrztu i przyjmuje sakrament w Kościele katolickim. Moment wyboru wiary jest bardzo dojrzały. To trend utrzymujący się od dawna, związany z tym, że po wielu latach duchowego spustoszenia ludzie, którzy zgubili sens życia, odnajdują go w religii. Kościół rozwija się dynamicznie mimo wszystkich trudności, albo właśnie ze względu na te trudności; rozwijają się też wspólnoty protestanckie. Powołania kapłańskie wywodzą się głównie z rodzin z terenów wiejskich, najwięcej z północno-wschodniej części kraju. Zakony oficjalnie nie mogą funkcjonować.

Jak funkcjonuje Kościół podziemny – nieuznawany przez władze, a popierany przez Watykan?

Praktyki religijne są utrudnione. Katolicy spotykają się tylko w niedziele, nieraz księża docierają do nich raz w miesiącu albo jeszcze rzadziej. Jest Msza Święta, ludzie korzystają z sakramentów, odbywają się katechezy i wspólny posiłek, który ma w tradycji chińskiej ogromne znaczenie. W ciągu tygodnia ludzie ciężko i długo pracują.

Jak wyglądają relacje między Kościołem podziemnym i tzw. oficjalnym, współpracującym z władzami?

Są prowincje, w których można mówić o konkretnej współpracy, np. obecności kleryków z Kościoła podziemnego w seminariach, ale w innych prowincjach między tymi dwoma wspólnotami jest realna wrogość. Do tego stopnia, że np. rodzice związani z Kościołem podziemnym nie uczestniczą w święceniach syna w Kościele oficjalnym.

Czy zawarte we wrześniu 2018 r. porozumienie Watykanu z rządem ChRL przełożyło się na jedność Kościoła?

Przede wszystkim treść porozumienia nie jest oficjalnie w całości znana. Ujawniono tylko pewne elementy tego porozumienia. Są prowincje, w których dochodzi do pojednania, wspólnej liturgii dwóch biskupów – jednego z Kościoła oficjalnego, a drugiego z podziemnego. W innych miejscach kapłani z Kościoła podziemnego, głęboko rozczarowani formą porozumienia, zostawiają swoje powołanie, wracają do domów. Pozytywnie oceniają sytuację zwolennicy Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich, współpracującego z władzami. Negatywną ocenę prezentuje emerytowany kardynał Hong-Kongu Joseph Zen Ze-kiun. Mamy za sobą dopiero początek funkcjonowania porozumienia watykańsko-chińskiego, trudno o jednoznaczną ocenę.

Wciąż jednak płyną sygnały o burzonych kościołach, wysoko opłacanym donosicielstwie dotykającym spotkań modlitewnych, o aresztowaniach i zakazie duszpasterstwa wśród młodzieży…

Zrozumieć tę sytuację pomaga nam Polakom okres komunizmu, który mamy za sobą. Gorliwy urzędnik potrafił napsuć krwi, przy innym, mniej restrykcyjnym, katolicy mogli funkcjonować. Patrząc z perspektywy naszego polskiego doświadczenia, zwłaszcza z lat 60.-70., jestem sceptyczny co do działalności dyplomacji watykańskiej w Chinach. Myślę, że porozumienie raczej zwiększa wpływ władzy chińskiej na Kościół, niż daje wolność Kościołowi. Przypomina się tu działalność dyplomacji watykańskiej kard. Agostina Casaroliego i kard. Luigiego Poggiego w czasach komunizmu w latach 70. w Polsce. Jej kierunek zmienił się dopiero, kiedy papieżem został kard. Karol Wojtyła. Próby porozumienia często powodują, że tak naprawdę władza chce jeszcze bardziej kontrolować Kościół.

Chińczycy przybywają do Europy i funkcjonują tu we własnych, dobrze zorganizowanych społecznościach. Czy Kościół dociera do nich z misją ewangelizacyjną?

To się właśnie dokonuje: organizowane są Msze Święte w języku chińskim, prowadzona jest opieka duszpasterska, w Polsce m.in. przez Stowarzyszenie Sinicum. Podobna działalność ma miejsce bodaj w każdym kraju europejskim; znane mi są takie inicjatywy we Włoszech, w Hiszpanii i Niemczech.

Jak możemy wspomagać braci w wierze w ich kraju opanowanym przez komunizm?

W różnych krajach na świecie Kościół oferuje pomoc duszpasterską, pomaga w formacji, umożliwia studia. Coraz więcej jest Chińczyków studiujących teologię. Kiedy Benedykt XVI ustanowił 24 maja dniem Modlitwy za Kościół w Chinach, prosił o objęcie Chin gorliwą modlitwą. Z naszego podwórka warto wspomnieć o pomocy Ruchu Światło-Życie w realizacji formacyjnych spotkań zarówno w Chinach, jak i w Polsce, oraz o działalności Stowarzyszenia Sinicum.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 lipca



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -