28 lutego
środa
Romana, Ludomira, Lecha
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kościelne porządki

Ocena: 0
668

Czy wchodząc do kościoła, zastanawiałeś się kiedyś, kto w nim zamiata podłogę, myje okna, wymienia żarówki, dekoruje ołtarz kwiatami? Profesjonalne firmy, kościelny, a może dobre duchy?

fot. xhz

Popołudniowe słońce oświetla przykościelny plac i zagrzewa do pracy. Kilka osób, przeżywających także swoją jesień życia, zaczyna zamiatać alejki i grabić liście. Jest co robić, bo tutaj o swoją przestrzeń walczą buki, dęby i akacje. Jest i kasztanowiec, a w rogu – jarzębinowy zagajnik. O tej porze roku opadłe liście tworzą kolorowy dywan ścielący się u stóp figury Matki Bożej i wokół wysokiego krzyża upamiętniającego ofiary zbrodni katyńskiej. Nowe przemrożone liście wiatr roznosi po chodniku i trawnikach.

 


KTO NA KOŚCIÓŁ ŁOŻY

– Dziś mamy dużo pracy, bo po pierwszych zimnych nocach opadło bardzo dużo liści. Najpierw je zgrabimy, a potem przejdziemy sprzątać babiniec i nawy. Potem dekoracja ołtarzy, a na koniec prezbiterium i zakrystia – wyznacza porządek prac pani Helena, która od kilkudziesięciu lat wspiera swoją parafię pracą własnych rąk. – Gospodarza dobrego poznasz po obejściu jego, a to przecież wszystko nasze, wspólne. Trzeba dbać – dodaje.

– Młodych nie ma, bo ponoć nigdy czasu nie mają – dodaje jej koleżanka. – Niby w św. Mikołaja nie wierzą, ale myślą chyba, że krasnoludki kościół sprzątają. Mówi się, że kto na kościół łoży, ten nigdy nie zuboży – mówi kobieta, gdy nagle pojawia się proboszcz, ks. Jan Michalski, i dodaje z uśmiechem: – A czas poświęcony na sprzątanie kościoła nigdy nie jest czasem straconym, ale błogosławionym!

– Nasza parafia nie jest duża, zaledwie 500 domów, ale sprzątać trzeba tak, jak wszędzie. Nie stać nas na profesjonalne ekipy, ale przecież to też nie o to chodzi. Kościół to jest dom Boży i miejsce służące wszystkim parafianom. Niechże i oni to wiedzą i czują. Bo jak sobie pani w domu posprząta, to potem tak szybko nie nabrudzi. A jak ktoś pani posprząta, to już się tego tak nie uszanuje. I tu jest tak samo – przekonuje proboszcz. – Ja znam tu wszystkich mieszkańców, a jak kogoś nie znam… to znaczy, że nie przychodzi sprzątać – dodaje ze śmiechem.

Jest więc grafik, który rozpisuje się na cały rok. W jednych parafiach pracę dzieli się pomiędzy poszczególne domy. W większych miastach wyznacza się kolejno ulice. Czasem do sprzątania zgłaszają się pojedyncze osoby, czasem całe rodziny, żeby dzieci uczyć już od małego, że o dobro wspólne trzeba dbać.

Praca idzie bardzo sprawnie. Kiedy alejki są już zamiecione, a liście zgrabione w stosy, pojawia się pan kościelny, który pakuje je do worków. Panie zaś zamieniają grabie na szczotki o długich kijach, biorą wiadra z wodą, ścierki, mopy i przechodzą do kruchty.

Kiedy jedne panie zamiatają podłogi, inne omiatają z pajęczyn kinkiety, odkurzają boazerie i ciemniejsze zakamarki. Pani Helena bierze wiadro z mopem i zabiera się do mycia w najodleglejszym kącie kościoła, nucąc pieśń. Dopiero po chwili dochodzi do wszystkich dobrze znana melodia i słowa: „Wszystkie nasze dzienne sprawy…”.

– Taka praca to i praca, i modlitwa zarazem. W kościele nie wypada przecież plotkować czy śmiać się – wyjaśnia szeptem pani Helena, po czym zwraca się z prośbą do młodszej kobiety, żeby wymieniła jej wodę w wiadrze. – Najpierw jedna woda, druga jest już czystsza – wzdycha i opiera się o kij. – A teraz dajemy na sucho, Kasiu! – mówi i po chwili wyfroterowana podłoga już błyszczy.

 


BIELENIE ŚCIAN

Na ławce przed kościołem siedzi starsza kobieta z bukietem polnych kwiatów. – Już dwa lata, jak nie pomagam, bo sił brakuje na stare lata. Ale na swoje miejsce wysłałam synową. Niech się trochę zaangażuje – uśmiecha się pani Bożena, a po chwili dodaje: – Ja przychodziłam tu od początku 1960 r., jak tylko nam kościół pobudowali. Każdy chciał coś zrobić, żeby było jeszcze piękniej. Teraz chociaż kwiaty przyniosę z ogrodu. Wiosną trochę tulipanów, potem róże, a latem piwonie albo lilie, żeby pięknie pachniało Najświętszej Panience. A która bystrzejsza z kobiet, to układa z tego takie ładne bukiety – wyjaśnia i wzdycha, bo trzeba tych kwiatów naprawdę dużo.

– Po dwa flakony stawiamy do każdego z trzech ołtarzy. Czasem trzeba coś dokupić albo zerwać z księżowskiego zagonka. Aby na niedzielę było pięknie – śmieje się inna parafianka, pani Irena.

– Kiedyś to się jeszcze od czasu do czasu kościół bieliło, żeby było jasno i czysto w środku. Mieszało się wapno z wodą i po oczyszczeniu ścian z pajęczyn czy innych zanieczyszczeń malowało pędzlem. Jak byłam młodsza, to wspinałam się na rusztowania i z góry na dół się malowało. Chlapało się tym pędzlem na wszystkie strony, to potem trzeba było jeszcze umyć dokładnie wszystkie okna i podłogi. Teraz robią to już fachowcy, co i wałki mają, i inne narzędzia, to już zawsze mniej pracy, także dla tych sprzątających – opowiada pani Irena.

 


OŚWIETLONY BRAT ALBERT

– W naszej parafii jest pan kościelny, który został zatrudniony do różnych zadań, a sprzątanie wykonuje charytatywnie. Dwa razy w roku, na święta, prosimy jednak parafian o pomoc w gruntownych porządkach – wyjaśnia ks. Marcin Sajnóg i dodaje, że namawianie ludzi do pomocy z ambony nie ma sensu, bo zadziała odpowiedzialność zbiorowa. – Każdy słyszy, ale myśli, że pewnie jego sąsiad z ławki przyjdzie, więc on nie musi. Lepiej więc podejść po Mszy i zapytać o pomoc. Szczególnie jeśli chodzi o konkretną pracę: przewiezienie drewna na opał, przycięcie trawy czy jakieś drobne naprawy. Nie prosimy często, ale nigdy też nie dostajemy odmowy.

– Pan Jan zauważył może, że lampy nie świecą? Jak teraz owieczki znajdą drogę do swojej owczarni? – pyta żartobliwie proboszcz swojego parafialnego elektryka, a ten wpisuje sobie po Mszy w poniedziałkowy grafik, aby zajechać na plebanię z samego rana i sprawdzić, co mogło się zepsuć.

– Czasem wystarczy tylko wymienić żarówki albo wyłącznik zmierzchowy, czasem trzeba zamówić jakieś elementy, ale to mój wkład w życie parafii – mówi elektryk, pan Jan, który poświęca czas nie tylko na rzecz swojego kościoła, ale też kilku innych w okolicy. – Czasem, kiedy są jakieś poważniejsze, kilkudniowe prace, muszę wystawić fakturę za zużyty sprzęt, ale swojego czasu nigdy nie liczę, bo pracuję dla naszego wspólnego dobra – dodaje.

A praca w kościołach jest zwykle bardzo wymagająca, bo często trzeba pracować na dużych wysokościach. – Nieraz zdarzało mi się omal nie spaść z drabiny, kiedy naprawiałem żyrandole czy dzwony kościelne. Kilka razy spaliłem też sprzęt, wiercąc w przedwojennych cegłach. Ale ktoś tam chyba nade mną czuwa i jakoś to się zawsze tak układa, że chociaż spędzę kilka godzin na parafii, to zaraz zadzwoni ktoś z atrakcyjnym, dobrze płatnym zleceniem, i tak Pan Bóg wynagradza mi ten czas – opowiada pan Jan, a po chwili przypomina mu się jeszcze jedna historia.

– Kiedyś zgasła lampa nad Bratem Albertem, długo nie mogłem dojść, co się stało, aż w końcu odmówiłem „Pod Twoją obronę” i przyczyna się znalazła. Najpierw oświeciło mnie, a potem św. Alberta – wspomina.

 


ZASŁUŻONY ODPOCZYNEK

Kościelne sprzątanie dobiega końca. Kobiety zbierają sprzęty i robią ostatnie porządki w zakrystii. Kościół jest już gotowy na niedzielne nabożeństwo. W ciszy wszyscy klękają i żegnają się przed ołtarzem, potem powoli opuszczają kościół. Tuż za rogiem wszystkich opuszcza nabożny nastrój skupienia i zaczynają się rozmowy o wnukach, zbiorach warzyw i planach na Wszystkich Świętych. Proboszcz w tym czasie pomaga kościelnemu uprzątnąć ostatnie worki z liśćmi. Po drodze pieli jeszcze pobliską rabatkę i zadowolony zaprasza wszystkich na plebanię.

– Po ciężkiej pracy każdemu należy się dobra kawa i chwila odpoczynku. Dzięki temu ludzie lubią tu przychodzić. Rozmawiamy tak czasem do późnego wieczora. A jak ktoś nowy się do naszej parafii sprowadzi, to zaraz pyta, czy on też mógłby przyjść pomóc sprzątać, bo nasza grupa jest naprawdę elitarna – śmieje się ks. Jan Michalski.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 lutego

Środa, II Tydzień Wielkiego Postu
Ja jestem światłością świata,
kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 20, 17-28
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna zawierzenia woli Bożej - o. Dolindo
Koronka ku czci Siedmiu Boleści Matki Bożej

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter