27 listopada
piątek
Waleriana, Wirgiliusza, Maksyma
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kościół rzymskokatolicki synonimem polskości dla okupantów

Ocena: 0
801

Z czego to wynikało?

Prof. Jan Żaryn: Działał wówczas wielki autorytet, czyli metropolita krakowski abp Adam Stefan Sapieha. Utrzymywał zimne, ale oficjalne relacje z generalnym gubernatorem Hansem Frankiem i reprezentował potrzeby wiernych Kościoła katolickiego, artykułując sprzeciw wobec polityki antypolskiej. Wpływało to na elastyczność widoczną w polityce niemieckiej od samego początku, choćby jesienią 1939 r. wobec Jasnej Góry – nie została zdewastowana ani też nie zniszczono obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Paulini w obawie przed takim scenariuszem wstawili nawet kopię obrazu, a oryginał został zabezpieczony. Podejrzewano, że Niemcy wkraczając do Częstochowy, uczynią to, co niegdyś chcieli zrobić Szwedzi w 1655 r. Na drodze negocjacji uznano, że Jasna Góra jest przestrzenią, do której oczywiście nie wolno przybywać pielgrzymom, bo same pielgrzymki nie mogły być organizowane, ale istnieje w tym miejscu sacrum, które przez Niemców było tolerowane.

Adam Stefan Sapieha współpracował z tworzącą się strukturą Polskiego Państwa Podziemnego. Korzystał również z tej przestrzeni Kościoła, która była tolerowana przez okupanta niemieckiego – wpierał Adama Ronikiera i Radę Główną Opiekuńczą, czyli jedyną dozwoloną przez Niemców organizację na terenie strony aryjskiej, a Kościół włączył w to dzieło charytatywne, zgodnie zresztą z jego wieloletnią tradycją. Sapieha podtrzymał ponadto istnienie wyższego seminarium duchownego w Krakowie, które działało de facto nielegalnie. Jednym z kleryków został Karol Wojtyła. Zezwolił też na przeniesienie kapłanów do podziemnych struktur kapelańskich. Ks. płk Tadeusz Jachimowski, dziekan kapelanów wojskowych Armii Krajowej, wypełniał swoją funkcję na polecenie i z akceptacją arcybiskupa krakowskiego.

Sapieha zgodził się także na to, aby przenosić uprawnienia dla wybranych kapłanów w związku z pójściem ich razem z wiernymi na przymusowe roboty do Niemiec, tak aby posługa kapłańska mogła docierać wszędzie tam, gdzie są Polacy. Dzięki tej polityce Sapiehy wierni mieli szanse na to, by uczestniczyć w Mszach świętych, przystępować do sakramentów, a język polski był językiem obecnym w kościołach.

Czy Kościół włączył się również w niesienie pomocy m.in. Żydom?

Prof. Jan Żaryn: To jedna z wielu form konspiracyjnej aktywności kapłanów w latach okupacji. Sapieha podjął wyjątkową decyzję odnośnie do prowadzenia przez proboszczów ksiąg metrykalnych. Księgi narodzin i zgonów podlegały daleko idącej falsyfikacji przez podziemie lub wprost przez potrzebujących. Fałszowano zaświadczenia metrykalne dla osób ukrywających się, w przypadku Żydów o wyglądzie aryjskim, by mogli żyć „na powierzchni”. A od 1942 r. byli to przede wszystkim Żydzi.

Polski Kościół katolicki wziął bardzo aktywny udział w ratowaniu Żydów. Zgromadzenia zakonne, zwłaszcza te żeńskie, praktycznie w każdym ze swoich domów ukrywały żydowskie dzieci, ale także dorosłych (w przypadku Lasek niektóre siostry Franciszkanki od Krzyża były pochodzenia żydowskiego i dalej tam mieszkały). Siostra Matylda Getter z Warszawy była pośrednikiem, a przez jej ręce, tak jak przez ręce Ireny Sendler, przechodziły dzieci i dorośli, którzy byli następnie kierowani do rodzin katolickich na terenie stolicy czy okolic (tak trafili Żydzi także do majątku mojej rodziny w podwarszawskich Szeligach).

Zdecydowana większość biskupów żyjących w GG, poza prawdopodobnie tylko jednym przypadkiem, również osobiście wspierała ludność żydowską, ukrywając Żydów w domach kurialnych.

Ten przykład promieniował. Duchowieństwo doskonale zdawało sobie sprawę, w swoim sumieniu oraz poprzez dyrektywy wynikające z postaw kapłańskich i biskupich, jak należy się zachować wobec Zagłady. Ten opór wobec niemieckiej polityki eksterminacyjnej i dawanie świadectwa było dużo bardziej możliwe na terenie Generalnego Gubernatorstwa dzięki temu, że Kościół katolicki funkcjonował w swoich strukturach.

Jak z kolei wyglądała sytuacja Kościoła katolickiego pod okupacją sowiecką?

Prof. Jan Żaryn: Jeśli chodzi o represje sowieckie wobec Kościoła, to mamy dwie fazy tej okupacji – lata 1939–1941 oraz lata 1944–1945. W pierwszym okresie duchowieństwo nie znalazło się na pierwszej linii ostrego represyjnego kursu sowieckiego. Na przykładzie czterech deportacji w głąb Związku Sowieckiego nie widzimy, aby duchowieństwo było potraktowane jako klasa, która miałaby zostać likwidowana, tak jak ziemiaństwo czy polscy urzędnicy państwowi.

Sowieci podeszli do ludzi Kościoła w sposób bardziej elastyczny. Wynikało to z tego, że mieli inne niż Niemcy narzędzia depolonizacyjne i ateizacyjne. Właściwie od początku okupacji wprowadzano przez urzędników NKWD i cywilnych prawo sowieckie obowiązujące w Związku Sowieckim od 1918 r., czyli tzw. dekret o rozdziale państwa od Kościoła. Wiązało się to z przeprowadzeniem na terenie dawnych Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej błyskawicznej konfiskaty wszystkich majątków kościelnych oraz likwidacji wszystkich struktur Kościoła katolickiego, w tym zgromadzeń zakonnych. Kapłan co prawda pozostawał na terenie swojej diecezji czy parafii, ale formalnie to już nie była ani diecezja, ani parafia. Ateizacja odbywała się przez zminimalizowanie aktywności istniejących zgromadzeń zakonnych czy kapłanów, przez odebranie im z dnia na dzień zaplecza materialnego, a przede wszystkim prawa do katechizacji. Głównym narzędziem ateizacji stała się nachalna propaganda sowiecka.

Czy ta polityka udała się Sowietom?

Prof. Jan Żaryn: Ateizacja nie nastąpiła, ponieważ księża notorycznie łamali prawo sowieckie. Nadal prowadzili lekcje religii czy w ogóle próbowali wyjść poza dozwolony zakres funkcjonowania zamkniętej przestrzeni Kościoła katolickiego. Prawo sowieckie m.in. zabraniało nie tylko nauczania religii dzieci i młodzieży, ale także poruszania się w przestrzeni zewnętrznej w stroju kapłańskim i wykorzystywania przestrzeni publicznej do manifestowania przejawów religijności. Księża czy siostry zakonne i zakonnicy próbowali również wchodzić w różne struktury konspiracyjne.

Sami kapłani wprawdzie nie podlegali masowej represji fizycznej w formie egzekucji czy deportacji, ale znamy przypadki kapłanów, którzy wspierali cierpiących. Warto przypomnieć postać ks. Tadeusza Fedorowicza ze Lwowa, który widząc, że wierni są deportowani, podjął decyzję, aby samemu zgłosić się na deportację. Otrzymał uprawnienia od abp. Eugeniusza Baziaka, aby prowadzić działalność duszpasterską tam, dokąd zawiezie go kolej sowiecka. Na rzecz deportowanych zaangażowali się także inni kapłani – wszędzie tam, gdzie byli łagiernicy, byli też polscy kapłani próbujący ich wspierać duchowo.

Czy stosunek sowietów do Kościoła zmienił się w drugiej fazie okupacji?

Prof. Jan Żaryn: W latach 1944–1945 Sowieci byli dużo bardziej bezwzględni, jeśli chodzi o traktowanie kapłanów. Księża byli aresztowani pod różnymi pretekstami. Najbardziej jaskrawym przykładem tej polityki represyjnej wobec ludzi Kościoła było aresztowanie bp. Adolfa Szelążka, który został oskarżony bodaj w styczniu 1945 r. o łamanie prawa sowieckiego, a jego proces był prawniczym kuriozum. Zarzucono mu m.in., że jeszcze przed wojną jako biskup łucki, czyli przełożony diecezji znajdującej się na terenie II Rzeczypospolitej, prowadził działalność antysowiecką.

Czy jesteśmy w stanie oszacować, ilu polskich duchownych katolickich zginęło w czasie wojny?

Prof. Jan Żaryn: Tylko pod okupacją niemiecką zginęło ok. dwóch tysięcy polskich kapłanów i zakonników, a także kilkaset sióstr zakonnych. To jest ponad 20 proc. stanu duchowieństwa katolickiego sprzed 1939 r. Wielu z nich zginęło tylko dlatego, że byli kapłanami, wielu z racji okazanej solidarności z walczącym narodem o wolność, jak kapłani – kapelani podczas Powstania Warszawskiego, obecni w oddziałach partyzanckich czy w Polskich Siłach Zbrojnych. Gdy próbujemy to porównać z innymi zawodami inteligenckimi, niewątpliwie jest to najdotkliwsza strata. Zdecydowana większość kapłanów, którzy zginęli w czasie wojny, należała do tych archidiecezji i diecezji, których ziemie zostały bezpośrednio włączone do III Rzeszy w 1939 r. To statystyczny wymiar tej wielkiej ofiary, którą polscy kapłani Kościoła rzymskokatolickiego wypełnili w ramach swojego powołania.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 listopada

Czwartek, XXXIV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Nabierzcie ducha i podnieście głowy,
ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ap 18,1-2.21-23;19,1-3.9a; Ps 100,2-5; Łk 21,20-28
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter