19 lutego
poniedziałek
Arnolda, Konrada, Marcelego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Misjonarze od Krzyża

Ocena: 0
241

Najbardziej znani są z duszpasterstwa w kościele św. Krzyża w Warszawie. Zasług dla Polski i dla Kościoła mają jednak więcej. Mija właśnie 400 lat trwania charyzmatu św. Wincentego à Paulo, zgodnie z którym żyją

fot. Irena Świerdzewska / Idziemy

W Polsce księży misjonarzy jest 250. Pracują w różnych miejscach, ale najbardziej znanym z nich jest bazylika Świętego Krzyża w Warszawie. Z niej od 21 września 1980 r. transmitowana jest w Polskim Radiu coniedzielna Msza Święta. Ale sława tej świątyni sięga czasów znacznie wcześniejszych. W niej księża misjonarze rozpoczęli przed trzystu laty Gorzkie Żale i stąd rozszerzyły się one na cały kraj. Do tej świątyni ciągną turyści z całego świata, choćby ze względu na spoczywające w niej serca Fryderyka Chopina.

 

Góra Miłosierdzia

Moment, w którym księża misjonarze pojawili się w Polsce, był szczególny – na krótko przed szwedzkim potopem. W 1651 r., na prośbę królowej Ludwiki Marii Gonzagi, żony Jana Kazimierza, przysłał ich do Warszawy sam św. Wincenty à Paulo. Objęli niewielki, murowany kościół św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. Tamta świątynia, zniszczona przez Szwedów, została za zgodą biskupa rozebrana, a księża misjonarze postawili w tym miejscu nową, która stoi do dziś. – Przy kościele św. Krzyża powstał dom misjonarski, skąd księża wyjeżdżali na misje i rekolekcje – opowiada ks. Piotr Rutkowski CM.

Misjonarze od początku prowadzili w stolicy intensywną działalność, zgodnie z charyzmatem zgromadzenia, który zakłada naśladowanie Chrystusa przez głoszenie Ewangelii zwłaszcza ubogim oraz pracę formacyjną wśród duchowieństwa i kleryków przygotowujących się do kapłaństwa. W okresie przedrozbiorowym i po rozbiorach, zgromadzenie prowadziło ponad połowę wszystkich seminariów duchownych w Polsce.

Przy misjonarzach w 1688 r. zawiązało się Bractwo św. Rocha, wspierające chorych i ubogich, prowadzące szpital naprzeciwko kościoła św. Krzyża. To z nim wiąże się historia Gorzkich Żali. – Pomiędzy Bractwem św. Rocha a Bractwem Różańcowym z kościoła dominikanów trwała rywalizacja o pierwszeństwo w procesjach liturgicznych ulicami miasta. Dlatego opiekun bractwa ks. Wawrzyniec Benik CM napisał tekst do nabożeństwa, które odbywało się wewnątrz świątyni. Tak w 1707 r. powstały „Gorzkie Żale” – mówi ks. Rutkowski.

W 1780 r. przy kościele powstały drukarnia i wydawnictwo. Tutaj działała też jedyna w stolicy apteka. Uruchomiono nawet kasę zapomogowo-pożyczkową, która udzielała biedakom bezprocentowych pożyczek.
Działalność księży misjonarzy miała istotne znaczenie dla życia społecznego i religijnego w całym kraju. Księża misjonarze angażowali się w działalność patriotyczną, brali udział w powstaniach, zwłaszcza kościuszkowskim i styczniowym. Za to w 1864 r. zakon dotknęła kasata. Misjonarze powrócili na Krakowskie Przedmieście dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

– Parafię objęliśmy w 1925 r. Prowadziliśmy tzw. konwikt, rodzaj akademika dla księży studiujących teologię na Uniwersytecie Warszawskim, istniejący do wybuchu wojny – opowiada ks. Piotr Rutkowski.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

„Sursum corda”

W czasie II wojny światowej wielu misjonarzy było aresztowanych. Ówczesny proboszcz ks. Edmund Krauze CM współpracował z Polskim Państwem Podziemnym, a niezależnie od tego koordynował „pomoc eucharystyczną” dla więźniów Pawiaka. Przez świeckich dostarczał im Komunię Świętą. W tej działalności uczestniczyła m.in. Zofia Kossak-Szczucka.

Kościół mocno ucierpiał już w 1939 r., bo kilka pocisków podziurawiło dach i sklepienie, a bomba zniszczyła obrazy z wielkiego ołtarza i ołtarz Najświętszego Sakramentu. Największych zniszczeń kościół doznał jednak w czasie powstania w 1944 r. Tuż obok znajdowała się komenda policji, o którą toczyły się intensywne walki. Niemcy wprowadzili do podziemi kościoła samobieżną minę Goliat i to jej wybuch obrócił część budowli w ruinę. Stojąca przed kościołem od 1858 r. figura Chrystusa z krzyżem legła na bruku. Jego wyciągnięta ręka wskazywała na niebo: „Sursum Corda”. Sfotografowana postać stała się symbolem Warszawy nieujarzmionej, bo zdjęcie obiegło cały świat.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły