20 stycznia
poniedziałek
Fabiana, Sebastiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Mocarz wiary

Ocena: 0
4958

Zachwycał się nim ojciec Maksymilian Kolbe – że oddany modlitwie, pokorny, spokojny, uprzejmy, że „słodyczą ujmował serca współbraci”.

Mówiono o nim, że był wielki w wypełnianiu rzeczy małych, codziennych. „Nie zapomnę nigdy skromności, jaka tchnęła z całej jego postaci” – pisał św. Maksymilian.

Ojciec Wenanty Katarzyniec, franciszkanin (1889-1921), bo to o nim mowa, pochodził z rodziny chłopskiej, mimo to jeszcze przed pierwszą Komunią Świętą władał łaciną, której nauczyć się musiał, by służyć jako ministrant. Szkoły kończył z najlepszymi wynikami, ale nie spełnił marzenia rodziców, widzących go w zawodzie nauczyciela. Z seminarium nauczycielskiego przeszedł do franciszkańskiego.

W nowicjacie otrzymał imię Wenanty – jego imię chrzcielne to Józef – i jako najzdolniejszy na roku zainicjował powstanie koła naukowego „Zelus Seraphicus”. Można powiedzieć, że był mocarzem wiary – gdziekolwiek się pojawił, tam ją umacniał: w parafii, w seminarium, w którym nauczał, jako rekolekcjonista, jako propagator Rycerstwa Niepokalanej, wreszcie jako pogodzony z wolą Bożą, gdy zmożony gruźlicą musiał porzucić ulubioną pracę. Po jego śmierci – w wieku zaledwie 32 lat – o. Kolbe uczynił go patronem „Rycerza Niepokalanej”.

Okazał się skuteczny nie tylko w historii franciszkańskiego pisma, które jeszcze przed II wojną rozprowadzane było w kilkusettysięczny nakładzie. Ojciec Wenanty okazuje się skuteczny także dziś, o czym szeroko pisze Tomasz Terlikowski w jego biografii, opublikowanej przez Esprit. Autor tą pozycją „spłaca” zresztą zakonnikowi swój prywatny dług wdzięczności. I nie ma wątpliwości, że właśnie Wenantego Katarzyńca można dziś wskazać jako „polskiego Szarbela”, wielkiego świętego Libanu, który ma w Polsce coraz więcej wyznawców.

Ten cichy sługa Boży ma na swoim koncie sporo „osiągnięć”: znalezienie pracy, kupno samochodu, spłata kredytu, pomoc w problemach biznesowych czy zdrowotnych. Przeczytawszy teksty z okładek i „skrzydełek” książki oraz ze wstępu jej autora i pierwszego rozdziału, miałam obawy, że zakonnik sprowadzony w niej będzie do roli „świętego od cudów przyziemnych”. A przecież święci – bo na beatyfikację o. Wenantego czekamy – są przede wszystkim od tego, by wskazywać nam drogę do świętości.

Dalsze rozdziały rozwiewają te obawy i nie pozostawiają wątpliwości: o. Wenanty jest przede wszystkim wzorem do naśladowania i wielką inspiracją. Jak podkreśla abp Adam Szal we wstępie: „stał się świadkiem wierności i miłości Boga wyrażonej w odpowiedzialnym i gorliwym podjęciu życiowego powołania”. To doskonały przewodnik na drodze zbawienia! Tygodnik „idziemy” jest patronem medialnym książki.

 

Tomasz P. Terlikowski, „Wenanty Katarzyniec. Polski Szarbel”, Esprit, Kraków 2018, 270 s.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 20 stycznia

 Nikt nie przyszywa nowej łaty do starego ubrania
Dziś w Kościele: poniedziałek, II tydzień zwykły, wspomnienie św. Fabiana, papieża i męczennika
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 1Sm 15,16-23; Ps 50 (49),8-9.16b-17.21.23; Mk 2,18-22
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -