30 listopada
środa
Andrzeja, Maury, Konstantego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Piotr Wawrzyniak - król czynu

Ocena: 5
734

 


PEŁNE RĘCE

Ks. Wawrzyniak wbrew pozorom – był bowiem mężczyzną potężnej postury – nie był okazem zdrowia. Wiedział, jakie ryzyko niesie jego nadmiernie intensywna praca. Nie śmierci się jednak obawiał, tylko zmarnowanego życia. Tak pisał do swojego lekarza: „Ta kwestia – czy pracować wolniej a dłużej, czy też z całym wysileniem, choćby krótko, zadecydować się nie da – któż wie, jak długo pożyję, a żyć krótko i nic nie robić – strach, gdyby przyszło stanąć z pustymi rękami”.

Za przykład, jak radził sobie z tym strachem, może posłużyć jego praca w wielkopolskim Śremie. Jako 23-latek Wawrzyniak w 1872 r. został tam wikarym. Niedługo później obrano go prezesem Towarzystwa Przemysłowego, skupiającego się na edukacji miejscowych rzemieślników. Powołał tam szkołę wieczorową dla rzemieślników, a dla kobiet szkołę gospodarstwa kobiecego. Poza tym stworzył Stowarzyszenie Czeladzi Katolickiej i bibliotekę Towarzystwa Oświaty Ludowej. Przejął też po ks. Florianie Stablewskim (późniejszym prymasie Polski) śremski Bank Ludowy, który wspaniale rozwinął. Prowadził także Kółko Rolnicze, a nawet Towarzystwo Śpiewu Kościelnego. Rok przed opuszczeniem Śremu, w 1897 r., powiedział: „Prawie wszyscy Polacy tu mieszkający ujęci są w towarzystwa”.

Sposób działania w śremskich warunkach przeniósł na ziemie całego zaboru pruskiego, później do Berlina, a z czasem i do Ameryki, gdzie pracował z Polonią. Chodziło o zorganizowanie i mobilizację lokalnych społeczności do aktywności gospodarczej lub oświatowej. Nie zawsze zresztą się udawało. Do najmniej udanych można zaliczyć jego przygodę z parlamentaryzmem. Nie odnalazł się w roli posła w pruskim sejmie – nie wygłosił żadnej mowy, w skuteczność polskich protestów w sejmie nie wierzył. Czas spędzony w Berlinie wolał wykorzystać na duszpasterstwo polskich emigrantów. Jak utrzymywali tamtejsi Polacy, ks. Wawrzyniak więcej wygłosił tam kazań i wysłuchał spowiedzi niż wszyscy inni księża posłowie razem wzięci.

 


JĄDRO I ŁUPINA

Ks. Piotr Wawrzyniak nie zaniedbał obowiązków kapłańskich, choć świeckie zadania odrywały

go często od codziennej pracy w parafii. Poza mieszkaniem na plebanii w Śremie, a od 1898 r. w Mogilnie, gdzie został proboszczem, miał także mieszkanie w Poznaniu. Wiele czasu spędzał w podróży, podczas kontroli lokalnych spółdzielni. Sposób łączenia tych aktywności dziś pewnie budziłby wiele zastrzeżeń – nieraz ks. Wawrzyniak odprawiał w parafii najwyżej niedzielną sumę. Nie opuszczał nigdy parafii w Wielkim Poście – godzinami wtedy tkwił w konfesjonale. Na polu duszpasterskim także osiągnął wielkie sukcesy organizacyjne. Jako dyrektor wydawnictwa Księgarnia św. Wojciecha zapewnił mu dynamiczny rozwój i nadał wyraźny profil społeczny. W 1910 r. dał początek zakopiańskiej „Księżówce”, jako miejscu formacji i odpoczynku księży polskich z trzech zaborów.

„Nie żądajcie ode mnie (…), abym wyliczał i opisywał wszystkie jego dzieła. Anibym potrafił to uczynić, ani też byłby stąd pożytek dla sprawy. Zresztą imię i nazwa czynu to łupina, a ja wam chcę podać jądro” – mówił ks. Józef Kłos w czasie uroczystości żałobnych po śmierci ks. Wawrzyniaka w 1910 r. Rzeczywiście, nie sposób wymienić wszystkich jego przedsięwzięć.

Sam Wawrzyniak znacznie więcej zostawił pism o organizacji zarządu spółdzielni niż o sobie samym. Z tych niewielu zapisków, które zostawił, widać jednak, że całą swoją działalność oparł na życiu wewnętrznym, od którego jakości uzależniał powodzenie wszystkich innych aktywności. „Król czynu”, jak go nazywano, jeden z największych polskich bankowców, był franciszkańskim tercjarzem. Potrafił przerywać rozmowę, gdy nadchodziła pora modlitwy. Oddany był różańcowi i nabożeństwu do Serca Jezusowego. „Człowiek (…) jeżeli chce drugim się przysłużyć – pisał – wprzódy żywot swój winien uzacnić. (…) Gdy zasady oprą się na żywocie czystym i niepokalanym, niechaj idzie z Bogiem naprzód, bo nie na próżno działanie rozpocznie”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 listopada

Środa, I tydzień Adwentu - święto św. Andrzeja, apostoła
Ja jestem drogą, prawdą i życiem;
Filipie, kto mnie widzi, widzi i Ojca.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mt 4, 18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Aplikacja Rodzina Rodzin

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter