8 grudnia
środa
Marii, Światozara, Makarego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Po co nam misje?

Ocena: 2.5
951

Na mocy chrztu świętego wszyscy jesteśmy misjonarzami. - mówi bp. Jan Piotrowski, biskup kielecki i misjonarz, w rozmowie z Barbarą Stefańską

fot. Jarosław Roland Kruk/Wikipedia

Dlaczego Kościół prowadzi działalność misyjną?

Przede wszystkim misje są sprawą wiary i wyznacznikiem wiarygodności naszej wiary w Jezusa Chrystusa, jak przypomniał Jan Paweł II w pięknej encyklice „Redemptoris missio”. Jest to zadanie aktualne, które nigdy się nie przeterminowało ani nie zostało odwołane. Wyrasta wprost z nakazu Jezusa „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Klasycznym tekstem misyjnego posłania jest Ewangelia według św. Mateusza 28, 16-20. Ponadto misyjna działalność Kościoła wyrasta z samej jego natury, jak przypomnieli ojcowie Soboru Watykańskiego II w dekrecie „Ad gentes”. Kościół jest misyjny i tę dynamikę czerpie nie z ludzkiego zaangażowania, ale z Boskiego posłania.

 

Typowe misje kojarzą się nam z Afryką. Jakie są obecnie obszary misyjne?

Misyjna działalność Kościoła to przede wszystkim pierwsze głoszenie Ewangelii – czyli misje ad gentes – tym, którzy jeszcze nie znają Jezusa. Wciąż są takie kraje w Afryce, Azji i niektóre w Ameryce Południowej i Północnej. Ale są także miejsca, gdzie Chrystus był głoszony i zapomniano o Nim – jest to nowa ewangelizacja lub reewangelizacja. Tak się stało na Wschodzie, gdzie ideologia komunistyczna zaprowadziła ludzi na drogi niewiary. Z kolei świat zachodni uległ nieprzezwyciężalnemu konsumpcjonizmowi, który uwiódł go na tyle, że zapomniał o Bogu. Stąd teraz mówi się nie tyle o obszarach, ile o sytuacjach misyjnych, które pojawiają się nawet w Polsce. Nasz sąsiad może być osobą niewierzącą, nawet nie ze złej woli, ale wychowany w areligijnej rodzinie i nikt mu o Jezusie nie powiedział. Są teraz chrzty dorosłych czy osoby powracające do Kościoła.

Z kolei młode Kościoły, nie tylko terytoria misyjne, nadal wymagają modlitwy i nowych misjonarzy. W tym dziele Pan Bóg posługuje się mężczyznami, kobietami, duchownymi i świeckimi.

 

Czy w dzisiejszych czasach zapał misyjny przygasł?

Jeśli popatrzymy na historię działalności misyjnej, były różne etapy, począwszy od apostołów i wspólnoty pierwszych chrześcijan. Można powiedzieć, że misje związane z odkryciami geograficznymi końca XV w. były pewnego rodzaju ekspansją. Ale w głoszeniu Chrystusa nie możemy kierować się logiką sukcesu, której Ewangelia nie zna.

Jan Paweł II w adhortacji o Europie napisał, że brak zaangażowania misyjnego Kościoła w Europie byłby znakiem braku nadziei. Dlatego ciągle potrzebna jest nam gotowość, niezależnie od tego, czy na świecie będzie 5 czy 0,5 mld świadków Jezusa Chrystusa. On jest ten sam wczoraj i dziś, ten sam na wieki (por. Hbr 13, 8) i to On upoważnia nas, by nieść dar Ewangelii do wszystkich zakątków świata i wszystkich sytuacji społecznych.

 

Czy w świecie, w którym każdy żyje, jak mu się podoba, aktualne jest dzielenie się wiarą z innymi?

Bez wątpienia Pan Bóg daje człowiekowi absolutną wolność wyboru. Ale ci wszyscy, którzy usłyszeli i przyjęli Ewangelię, mają żyć nią na co dzień. Każdy, kto prawdziwie spotkał Chrystusa w swoim życiu, nie może Go zatrzymać dla siebie (por. Jan Paweł II, „Novo millennio ineunte”, 40). Chrzest zaprasza nas, a wręcz nakazuje, by być świadkiem Chrystusa. Jezus mówił: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”, a „Do każdego, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem”.

Te prawdy rozwija papież Franciszek w orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Misyjny pt. „Nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4, 20). Jesteśmy zarazem uczniami i misjonarzami, chrześcijanin nie tylko uczy się prawdy o Jezusie, ale też dzieli się łaską wiary; nie jest lobbystą czy wyznawcą ideologii, ale świadkiem. Takimi misjonarzami są na przykład mama i tata, dziadkowie, także dzieci. Pan Bóg działa również przez osoby z naszego środowiska, gdyż każdy może być świadkiem miłości Jezusa, w łączności ze wspólnotą Kościoła. Poznanie Jezusa nie jest osobistym przywilejem, gdyż dar Ewangelii jest także darem dla drugiej osoby, która jest obok mnie.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 grudnia

Wtorek, II Tydzień Adwentu
Wspomnienie św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła
Oto nasz Pan Bóg przyjdzie z wielką mocą.
+ Czytania liturgiczne (rok  C, II): Mt 18,12-14
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter