16 lipca
czwartek
Mariki, Benity, Eustachego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Prymas i papież

Ocena: 0
2638

O relacji kard. Stefana Wyszyńskiego do Jana Pawła II mówią słowa cytowane przez prymasa: „trzeba, aby on wzrastał, a ja abym się umniejszał”.

Pomnik Jana Pawła II i Prymasa Tysiąclecia na dziedzińcu KUL

Na pierwszy rzut oka kard. Stefan Wyszyński wydaje się osobą doskonale znaną w naszym kraju. Doczekał się co najmniej pięciu biografii, historycy pracują intensywnie nad jego korespondencją, bardzo zaawansowany jest jego proces beatyfikacyjny. Jest patronem licznych szkół, znajduje miejsce na kartach podręczników, a w Warszawie jego pomnik wznosi się w centralnym punkcie Krakowskiego Przedmieścia.

Jednak dorobek i działalność Prymasa Tysiąclecia są z jednej strony na tyle bogate, a z drugiej strony na tyle istotne dla Kościoła i dla Polski, że powinniśmy się im wciąż bliżej przyglądać. Mamy bowiem do czynienia z jedynym hierarchą w XX stuleciu, którego rolę możemy w jakikolwiek sposób porównywać ze znaczeniem św. Jana Pawła II.

To co wydaje się dla historyka szczególnym zrządzeniem losu, a co wierzący katolik będzie interpretował jako szczególny dar Bożej Opatrzności, to fakt, że obie te wielkie postaci wspólnie stały na czele Kościoła katolickiego w Polsce. Choć należały do innych pokoleń – Stefan Wyszyński był od Karola Wojtyły starszy o 19 lat – większą część swego życia działały razem w jednym kraju. Przez kilkanaście lat – od chwili nominacji bp. Wojtyły na arcybiskupstwo krakowskie w 1964 r. do jego wyboru na stolicę Piotrową – zgodnie i owocnie współpracowali. Współpraca tych wielkich osobowości była na tyle zgodna, że w latach 70. prymas będzie porównywał ich obu do dwu koni wspólnie ciągnących „wóz Kościoła” w naszym kraju.

Tego rodzaju współpraca tych wielkich osobowości jest niezwykła z kilku przynajmniej powodów. Po pierwsze wiemy, że mieli odmienne charaktery i sposób bycia: hieratyczny Wyszyński kontrastował z bezpośrednim Wojtyłą. Mieli też odmienne doświadczenia życiowe: Wyszyński np. odczuł powołanie kapłańskie bardzo wcześnie, a Wojtyła, m.in. ze względu na wojnę, dopiero jako 22-letni mężczyzna znalazł się w seminarium, dzięki czemu zdążył studiować, pracować jako robotnik i występować jako aktor. Dodajmy także dzielącą ich różnicę wieku. Wiemy też, że wrogowie Kościoła z rządzącej PZPR i Służby Bezpieczeństwa bardzo liczyli na tarcia między tymi dwoma wybitnymi osobowościami na czele polskiego Kościoła. Jednak musieli się zawieść w swych rachubach, bowiem żadne źródła śladów tego rodzaju ambicjonalnych tarć nam nie pokazują.

Jako przyczynę takiego stanu rzeczy najczęściej wymienia się niemal synowskie przywiązanie i szacunek Wojtyły do prymasa Wyszyńskiego. Mówi się o świadomości arcybiskupa krakowskiego, że mocne przywództwo prymasa było najlepszym gwarantem zachowania jedności Kościoła w Polsce – niezbędnej zwłaszcza w czasach komunistycznej opresji.

Spójrzmy jednak na ich relację oczyma kard. Wyszyńskiego.

 

Lider i jego następca

Był on bezdyskusyjnym przywódcą Kościoła i narodu. Od 1948 r., aż do wyboru Wojtyły na papieża, czyli przez niemal 30 lat prymas Wyszyński stał na czele Kościoła katolickiego w naszym kraju. Jego pozycja była wyjątkowa z kilku względów. Po pierwsze, odziedziczył po swoim poprzedniku, kard. Auguście Hlondzie, tzw. specjalne uprawnienia legata papieskiego, umożliwiające mu nadzorowanie funkcjonowania zakonów, większości nominacji kościelnych, zwierzchnictwo nad obrządkami wschodnimi, wreszcie szerokie kompetencje sądownicze. Niezależnie od tego był obdarzony niepodważalnym autorytetem u biskupów, duchownych i wielu osób świeckich, ponieważ przeżył trzyletni okres uwięzienia przez komunistów.

Kardynał Wyszyński był też liderem charyzmatycznym, wizjonerem, który był w stanie przekonać episkopat i konsekwentnie przeprowadzić wielkie programy duszpasterskie – Wielką Nowennę Chrztu Polski i obchody Milenium chrześcijaństwa w naszym kraju. Były to programy angażujące realnie przez 11 lat wszystkie struktury parafialne w Polsce.

Poza tym był wybitnym teologiem – zwłaszcza, gdy chodzi o zagadnienia teologii pracy i narodu. Miał świadomość szczególnej społecznej odpowiedzialności, gdyż nienormalna sytuacja za czasów komunizmu – wobec likwidacji przez władze innych niezależnych instytucji społecznych – nałożyła nań rolę reprezentanta interesów narodu w wielu kwestiach, którymi w normalnych warunkach Kościół się nie zajmuje. Stąd znajdujemy wiele wypowiedzi Prymasa Tysiąclecia dotyczących kultury, budownictwa, ekonomii i polityki. Świadomie brał na siebie rolę reprezentanta ubezwłasnowolnionego narodu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 lipca

Czwartek, XV Tydzień zwykły Rok A, II
+ Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel
Weźcie moje jarzmo na siebie i czcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 26,7-9.12.16-19; Ps 102,13-21; Mt 11,28-30
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter