2 czerwca
wtorek
Marianny, Marcelina, Piotra
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Prymas Wyszyński i naród

Ocena: 0
1303

Kardynał Stefan Wyszyński miał zwyczaj wypowiadania się nie tylko w imieniu Kościoła katolickiego w Polsce, ale również całego narodu. Ludzi niewierzących i niekatolików włączał do wspólnoty.

fot. archiwum BP KEP

Uznając z czasem, że nie istnieje władza polityczna reprezentująca interesy Polaków, Prymas wszedł w rolę, jaką tradycyjnie odgrywał Kościół katolicki w okresie zaborów czy wojennej okupacji. „Ani byłem, ani chciałem być politykiem” – pisał. Jednak „mimo woli trzeba było wejść w sprawy i Kościoła, i Ojczyzny” (Wyszyński: 1981, 195). „Kościół w Polsce nie ma zwyczaju opuszczać Narodu. Nie miał nigdy takiego zwyczaju, nie ma go więc i teraz. I dlatego Kościół musi niekiedy podejmować zadania, które są opuszczone” (tamże, 139).

 


NARÓD I RODZINA

„Kościół (…) musi być obecny w sytuacjach trudnych Narodu, choćby uważał, że to nie jest jego zadanie własne, tylko zastępcze. Musi przyłożyć rękę do bijącego pulsu życia Narodu i czuwać nad tym, aby nadal jego życie było Chrystusowe i ewangeliczne, aby miało skąd czerpać moce do przezwyciężenia trudności. Naród bowiem się nie kończy. Z socjologii politycznej wiemy, że najtrwalszą instytucją w życiu społecznym jest rodzina i naród, dodajmy z naszych doświadczeń – Kościół. Stąd nasze nadzieje, nasza równowaga i spokój” (tamże, 132).

Rodzina, podstawowa i najtrwalsza komórka społeczna, odgrywa zasadniczą rolę w budowaniu podstaw trwałości bytu narodowego. W rodzinie dzieci nie tylko przychodzą na świat, ale również otrzymują moralne, religijne i obywatelskie wychowanie. W chwili, gdy byt narodu zostaje zagrożony, chroni się on niejako w rodzinie, która jest gwarancją jego bezpieczeństwa i przedłuża jego istnienie (por. Wyszyński: 1990, 687). „Przekonaliśmy się już tak wiele razy, że nasza Ojczyzna, która przechodziła tak ciężkie doświadczenia, uratowana została dzięki temu, że życie narodu chroniło się w rodzinach. Działo się tak, gdyż – używając poetyckiej frazy – to w rodzinie, pod sercem matek kryje się naród” (Wyszyński: 2000, 30).

Nie wolno zrywać z przeszłością, gdyż „naród bez dziejów to naród tragiczny” (Wyszyński: 2000, 44). Znajomość historii tworzy wspólnotę, utwierdza w narodzie poczucie prawa do miejsca w przestrzeni i czasie, wzmacnia wiarę we wspólną przyszłość (Wyszyński: 1975, 545). Powoduje to zdecydowany sprzeciw Prymasa wobec lekceważenia wysiłku poprzednich pokoleń oraz prób fałszowania historii. Chociaż nie była ona wolna od błędów, nie wolno tworzyć jakiejś „Ojczyzny bez dziejów” (Wyszyński: 2000, 45). W normalnej sytuacji człowiek „(...) odnosi się z ogromnym szacunkiem do swojej przeszłości, stara się ją poznać, ocenić, zrozumieć, uważa ją za swoje własne dziedzictwo, którego zdradzić nie wolno. Trzeba się tego dziedzictwa trzymać sercem i pazurami, jak trzymał się go ongiś Drzymała czy Reymontowski Boryna umierający na swych zagonach (...)” (Wyszyński: 1981, 170).

 


SAKRAMENTY NARODU

Kardynał Wyszyński wprowadza ideę „sakramentów narodu”. Naród przyjmuje chrzest, ma swoje Zesłanie Ducha Świętego, żyje Eucharystią, podejmuje dzieło pokuty, wreszcie zaś dostępuje zbawienia. Za sprawą sakramentów ujmowanych w aspekcie społecznym naród staje się jakby kolektywnym „synem Bożym”. Jest też szczególnym podmiotem życia kościelnego. Kościół powszechny, jeśli nie ma być czystą abstrakcją, nie może nie być Kościołem narodowym. „Kościół i naród – mówi kard. Wyszyński – są tak mocno ze sobą zrośnięte, że stanowią jakby dwie dłonie wzajemnie się obejmujące” (Wyszyński: 1981, 196).

Rozerwanie związku między historią narodu a historią Kościoła w narodzie jest jedną z przyczyn szybko postępującej sekularyzacji. W rzeczywistości niesłychanie trudno wyobrazić sobie nie tylko trwanie narodu żydowskiego bez judaizmu, ale także trwanie judaizmu bez narodu żydowskiego. Podobne spostrzeżenie możemy odnieść do Armenii czy Gruzji i chrześcijaństwa, ale także w stosunku do Polski i katolicyzmu. Gdzie Kościół narodu próbuje się zastąpić Kościołem obywatelskim, wszystko się rozsypuje, gdyż liberalizm z zasady nie toleruje wspólnoty.

Związek Polski i Kościoła w dziejach jest tak silny, że jeśli ktoś chce przestawić dzieje Polski na inne tory, musi zacząć od walki z Kościołem. Jednocześnie w trudnych chwilach dziejów narodu to właśnie Kościół – obok wspomnianej rodziny – był miejscem schronienia narodu. „Jedyny autorytet, który pozostał w Polsce, to jest autorytet Kościoła” (Wyszyński: 1981, 131). Niszczenie tego autorytetu jest także atakiem na Polskę taką, jaką znamy.

 


NARÓD I POKUTA

Naród, podobnie jak indywidualny człowiek, nieustannie zagrożony jest niewiernością i grzechem. Jak każda społeczność ma więc charakter ambiwalentny. Jest otwarty na dobro i zło. Jest narodem świętym i grzesznym zarazem – wskazywał Prymas Tysiąclecia.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem UKSW

- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 czerwca

Wtorek, IX Tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Marcelina i Piotra
«Oddajcie cezarowi to, co należy do cezara,
a Bogu to, co należy do Boga».

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 2P 3,12-15a.17-18; Ps 90,2.4.10.14.16; Mk 12,13-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter