24 października
środa
Rafala, Marcina, Antoniego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rewolucja Wojtyły

Ocena: 4.8
1030

– Jan Paweł II często mówił o potrzebie przezwyciężenia struktur zła w świecie – podkreśla abp Marek Jędraszewski.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Z abp. Markiem Jędraszewskim, metropolitą krakowskim, zastępcą przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia ks. Henryk Zieliński

 

Jak Ksiądz Arcybiskup wspomina 16 października 1978 r.?

W Rzymie była wtedy piękna, słoneczna pogoda. Po południu tego dnia miała miejsce inauguracja roku akademickiego na Uniwersytecie Gregoriańskim. Zaczynało się Mszą Świętą w kościele św. Ignacego Loyoli. Ksiądz rektor zrezygnował z głoszenia homilii, bo uznał, że być może tego wieczoru zostanie wybrany papież.

Tak też się stało; kiedy wychodziliśmy z kościoła, ze wszystkich stron miasta słyszeliśmy dźwięk dzwonów. Równocześnie jakby ludzkie potoki zmierzały na plac św. Piotra. Włączyliśmy się w ten pochód.

Nie wiedząc jeszcze, kogo będziecie witać jako nowego papieża?

Trudno to było przewidzieć, chociaż jakieś mgliste nadzieje mogliśmy mieć. Kiedy doszliśmy do Watykanu, na placu było już tylu ludzi, że udało nam się dotrzeć tylko do miejsca, gdzie plac styka się z via Concilliazione. Było już ciemno, tylko reflektory oświetlały komin nad Kaplicą Sykstyńską, z której wydobywał się biały dym, świadczący, że konklawe wybrało nowego papieża. Trwało radosne oczekiwanie. Po jakimś czasie zaczęły się rozsuwać kotary na balkonie Bazyliki św. Piotra. Atmosfera wśród oczekujących robiła się coraz bardziej gorąca. Aż wreszcie na balkonie pojawił się kard. Pericle Felici i wygłosił znaną formulę: Habemus papam. Gdy wypowiedział imię: Carolum – już wiedziałem, kto to jest.

Kiedy po kolejnych słowach formuły padło nazwisko „Wojtyła”, ludzi zgromadzonych na placu ogarnęła konsternacja. Brzmiało ono tak, jakby chodziło o kogoś z Afryki. Zapanowała cisza, przerywana tylko pojedynczymi gwizdami. Dla mnie i paru innych obecnych tam Polaków było to dość przykre.

Czyli pierwszą reakcją zebranych nie był entuzjazm?

Nie. Pierwszą reakcją była raczej niepewność. W pewnym momencie z ust do ust zaczęło być przekazywane po całym placu słowo Polacco – Polak. To słowo budziło nadzieję, tym bardziej że kard. Felici ogłosił, że nowy papież wybrał sobie imię Jana Pawła II. Potem drzwi balkonu zamknięto i zaczęło się kolejne oczekiwanie, trwające około pół godziny. Kiedy w końcu papież pojawił się na balkonie, rozległy się oklaski. Ale kiedy zaczął mówić, że przybywa z dalekiego kraju, a jednocześnie bliskiego, widać było, jak sobie zjednuje rzymian. Każde słowo było przerywane coraz bardziej burzliwymi oklaskami. A już chyba największa radość i poczucie bliskości z nowym papieżem pojawiły się wtedy, kiedy powiedział on: „Jeśli się pomylę w waszym – naszym – języku włoskim (i tu właśnie popełnił błąd), to mnie poprawcie”.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 41 (679), 14 października 2018 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 1 listopada 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl



Najczęściej czytane komentarze

 

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -