14 grudnia
sobota
Alfreda, Izydora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Szukając człowieka

Ocena: 0
575

Jeżeli nie będzie najpierw spotkania z Jezusem, to nie będzie praktyk ani moralności - mówi ks. Michał Olszewski SCJ, rzecznik Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji, w rozmowie z Michałem Komorkiem.

fot. arch. ks. Michała Olszewskiego

Piąty Kongres Nowej Ewangelizacji – w ostatnich dniach października w Gnieźnie – był poświęcony rodzinie. Chodzi o ewangelizowanie rodziny czy o ewangelizację przez rodzinę?

Oba wymiary były obecne na kongresie. Najpierw potrzeba nawrócenia rodziny, a potem ta zewangelizowana rodzina wychodzi do świata. Na kongresie te dwa wymiary ogniskowały się wokół dwóch tematów: budowania relacji i dawania świadectwa.

 

A skąd rodzina jako temat?

Kongresy Nowej Ewangelizacji organizujemy co dwa lata. Poprzednio zajmowaliśmy się tematem młodzieży w kontekście przygotowania jej do sakramentu bierzmowania. Kiedy mówiliśmy o kandydatach do bierzmowania, w tle często przewijał się kontekst ich rodzin. Stąd wzięło się przekonanie, że następnym razem musimy porozmawiać o rodzinie w kontekście nowej ewangelizacji, o tym, jak dzisiaj głosić ewangelię rodziny.

Ale z naszej perspektywy nie sam temat jest najważniejszy. Kongres to przede wszystkim okazja do spotkania osób odpowiedzialnych za nową ewangelizację ze swoim biskupem – w naszym przypadku jest to abp Grzegorz Ryś. Nowa ewangelizacja przez lata przybrała w Kościele formę konkretnych struktur. Benedykt XVI w 2010 r. powołał Papieską Radę ds. Nowej Ewangelizacji, jej przewodniczącym obecnie jest abp Rino Fisichella. Papieska Rada poleciła w episkopatach stworzyć zespoły ds. nowej ewangelizacji, takie jak nasz. A zespoły zachęcają, aby w poszczególnych diecezjach działały wydziały ds. nowej ewangelizacji, które skoordynują działalność poszczególnych wspólnot. Organizowany co dwa lata kongres jest okazją, aby abp Ryś, wsłuchując się w nauczanie papieża i Papieskiej Rady, na tej podstawie wytyczał szlaki nowej ewangelizacji w Polsce. Z tym się jeszcze nie przebiliśmy, nie ma jeszcze tego zrozumienia wśród odpowiedzialnych za nową ewangelizację w naszym kraju.

 

Czy rodzina ma w tym pomóc?

Kongres zaczęliśmy od forum poświęconego papieskiej adhortacji Amoris laetitia. Często słyszę, jak krytykuje się papieża Franciszka za ten dokument. Mam czasem wrażenie, że ta adhortacja w Polsce jest nieznana, przez wielu księży została wręcz odrzucona bez uprzedniego dogłębnego, albo nawet pobieżnego, przeanalizowania.

Franciszek kontynuuje rewolucję w podejściu Kościoła do tematu rodziny, która dokonała się za czasów św. Pawła VI, a potem była prowadzona przez jego następców, zwłaszcza św. Jana Pawła II. Rodzina w myśleniu tych papieży nabrała wartości sama w sobie. Wydaje się, że wcześniej takie podejście gdzieś się nam w Kościele zagubiło. Abp Ryś trafnie zobrazował to w przemówieniu na zakończenie kongresu. Mówił o św. Jadwidze Śląskiej – jej biografowie mają dziś kłopot z ustaleniem, ile ona właściwie miała dzieci, sześcioro czy siedmioro. Problem bierze się stąd, że pierwszych żywotopisarzy kompletnie nie interesowało życie rodzinne świętej, jej życie właściwie zaczęło się dla nich od momentu wstąpienia do klasztoru.

 

Jak zmieniło się podejście Kościoła do rodziny?

Dziś, dzięki wspomnianym papieżom, rodzina nie jest już postrzegana jedynie jako konieczność. Konieczność dla społeczeństwa, jako podstawowa komórka społeczna zapewniająca temu społeczeństwu przetrwanie, i konieczność dla Kościoła, bo to w niej rodzą się powołania do życia zakonnego czy kapłańskiego. Rodzina jest świętością sama w sobie, jest święta obecnością Boga.

Franciszek, kontynuując to myślenie, odwraca nasz sposób patrzenia na tę świętość. Nie zaczyna od idei i nie próbuje do niej „dociosać” człowieka. Wychodzi od rzeczywistości, która jest ważniejsza niż idee. Szuka człowieka takiego, jakim jest, choćby żyjącego w związkach nieregularnych, i prowadzi do idei. Ale to jest droga i proces – o tym mówi w Amoris laetitia. Na tym polega rozeznawanie, które papież zaproponował w przypadku związków niesakramentalnych. Niektórzy próbują oskarżać Franciszka, że zmienia nam doktrynę. Ale nie o to w tym chodzi. Papież nie zmienia doktryny, tylko zmienia kolejność w podejściu Kościoła do człowieka.

 

Tak jest w przypadku związków niesakramentalnych?

Kiedy ktoś nie może przystępować w tej chwili do Komunii, to nie chcemy mu powiedzieć: „Idź i nie przejmuj się”. Tylko wierzymy, że na jakimś etapie życia, z różnych powodów, mogą ustąpić te przeszkody, i będzie mógł Komunię przyjąć. Ale wcześniej potrzeba, żeby mu towarzyszyć przez ten czas, kiedy nie może przyjmować sakramentów. Kościół powinien mu towarzyszyć, a nie czekać, aż się nawróci, zmieni się jego sytuacja. Nie tak jak w banku przy udzielaniu kredytu – jak zdolność kredytowa klientowi wzrośnie, to wtedy damy mu kredyt, a jak nie ma zdolności, to mu nie damy. Na kongresie wybrzmiało to bardzo mocno: najpierw trzeba odnaleźć rodzinę, w takiej sytuacji, w jakiej ona dzisiaj jest, i jej towarzyszyć!

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 14 grudnia

Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli.
Dziś w Kościele:
+ sobota, II tydzień Adwentu, wspomnienie św. Jana od Krzyża, prezbitera i doktora Kościoła
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Syr 48,1-4.9-11; Ps 80,2ac.3b.15-16.18-19; Mt 17,10-13
+ Komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -