12 listopada
wtorek
Renaty, Witolda, Jozafata
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

"Zapach" Księdza Jerzego

Ocena: 0
528

Trudno zrobić poruszający film religijny, nie mając doświadczenia przeżycia religijnego - mówi reżyser Rafał Wieczyński w rozmowie z Katarzyną Kasjanowicz.

fot. archiwum prywatne

Dlaczego w Polsce tak trudno zrobić poruszający i jednocześnie autentyczny film religijny?

To w ogóle jest trudne zadanie. Na przykład w tym roku w Polsce powstało ok. 50 filmów. Na festiwal w Gdyni było wybranych 20, a mówiło się dobrze tylko o kilku. To pewien standard, że na jeden naprawdę dobry film powstaje wiele średnich i słabych. Na sukces musi się złożyć wiele rzeczy: pasja, talent, odpowiednie środki. Przy filmie religijnym te wymogi są jeszcze większe. Trudno zrobić poruszający film religijny, będąc jak gdyby „na zewnątrz”, tzn. nie mając doświadczenia przeżycia religijnego. Bo wtedy autor nie do końca może rozumie, o czym opowiada. To trochę tak, jakby np. próbować opisywać duchowość chasydów na podstawie analizy ich ubioru i melodyki śpiewu. W przypadku znanych mi scenariuszy wątek religijny często traktowany jest poprzez pryzmat humanitaryzmu lub instytucji Kościoła, można wręcz powiedzieć – korporacji Kościoła, a bez zrozumienia centralnego punktu odniesienia, którym jest Jezus Chrystus. Czyli bez zrozumienia odnawialnej siły, jaką sacrum może dawać ludziom wierzącym, a w szczególności kapłanom. W tym właśnie zawiera się dodatkowa trudność.

Jak radzi sobie z tym wyzwaniem kinematografia europejska i amerykańska?

Tu trzeba zwrócić uwagę na kilka aspektów. Film to drogie przedsięwzięcie. W Europie nie można tego, co ma się w sercu, łatwo przenieść na ekran bez mecenasów. Rynki są stosunkowo niewielkie, ze względu na ograniczenia obszaru językowego. Jeśli spojrzymy na historię kultury obrazkowej, to zobaczymy, że wiara inspirowała największe dzieła, na długo przed tym, zanim wynaleziono film – ale te wielkie dzieła, np. malarstwa religijnego, tworzone były za pieniądze mecenasów. Mecenasem często był Kościół albo ludzie wierzący. W tej chwili w wielu europejskich instytucjach jest wprost zapisane, że nie wolno im wspierać projektów o charakterze religijnym. To dotyczy także filmów. Również w Polsce w statutach poważnych instytucji istnieją takie zapisy, z czego nie każdy zdaje sobie sprawę. Z drugiej strony twórcy filmowi są tylko ludźmi, a więc często wykazują postawę konformistyczną, ponieważ są zależni od publicznych środków finansowych. Oczywiście, zdarzają się sytuacje pewnej koniunktury albo ludzie, którzy mają na tyle silny imperatyw wewnętrzny, przyjaciół wokół siebie, niezależnych inwestorów, a także energię, talent i środki, że podejmują wyzwanie na własne ryzyko. To jednak wymaga tak ogromnego wysiłku, że nie może funkcjonować jako zasada. W Europie podstawą powstawania filmów jest więc ciągle mecenat publiczny, a ten służy przecież jako polityczne narzędzie kształtowania kultury.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 42 (731), 20 października 2019 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 5 listopada 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 listopada

Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.
Dziś w Kościele:
+ wtorek, XXXII tydzień zwykły, wspomnienie obowiązkowe św. Jozafata, biskupa i męczennika
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Mdr 2,23-3,9; Ps 34 (33),2-3.16-17.18-19; Łk 17,7-10
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -