19 listopada
wtorek
Seweryny, Maksyma, Salomei
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Stachura: cudne manowce życiopisania

Ocena: 5
1029

Żył krótko, ale intensywnie, w całej jaskrawości istnienia. Właśnie mija 40 lat od śmierci Edwarda Stachury.

Fot. wikipedia / Domena publiczna

Legendą został już za życia, choć nie każdy dał się uwieść jego słowotokom. Antoni Słonimski nazwał tę poezję „klikowymi bredniami”. Sted fascynował przede wszystkim młodych. Ludzie zarażeni Stachurą w czasach liceum doświadczają tej „choroby” latami, nieraz przez całe życie. I wciąż zapadają na nią kolejne pokolenia.

Wielu próbowało odpowiedzieć na pytanie o źródło fenomenu Stachury. Zaliczono go, obok Wojaczka i Bursy, do grona poetów wyklętych – buntowników, outsiderów, nadwrażliwców wiodących życie włóczęgi. W jego twórczości pojawiają się liczne wątki autobiograficzne. W debiutanckiej „Całej jaskrawości” opisał pracę przy pogłębianiu stawu w uzdrowisku w Ciechocinku – gdzie chodził do liceum. Jednym z głównych bohaterów uczynił Witka, czyli Witolda Różańskiego, poznańskiego poetę i przyjaciela. W powieści „Siekierezada albo zima leśnych ludzi” swoje portrety literackie znaleźli mieszkańcy dolnośląskiej wsi Grochowice pracujący przy wyrębie lasu.

Dla wszystkich starczy miejsca

pod wielkim dachem nieba,

na ziemi której ja i ty

nie zamienimy w bagno krwi.

Pisanie służyło Stachurze do poszukiwania sensu życia; stawało się dla niego wartościowe, jeśli służyło pogłębianiu intensywności przeżywania. Różnie oceniano wartość tych poszukiwań, ale z pewnością było w nich dużo szczerości, i właśnie ta autentyczność pociągała masy czytelników. W jego wierszach odnajdywano nieskrępowane poczucie wolności, szokujące dla ludzi zanurzonych w szarzyźnie gomułkowskiej Polski. Dowodziły one, że można być prawdziwie wolnym w kraju totalitarnym. A jednak Stachura nigdy nie pisał o komunizmie wprost. Cenzura przepuszczała tę nieszkodliwą dla władzy pisaninę, ponieważ odciągała zwłaszcza młodych czytelników od spraw politycznych.

Bywał bardem – sam śpiewał swoje wiersze, co nie tylko zwiększało jego popularność, ale też na stałe złączyło tę poezję z muzyką. Na początku lat 70. Ewa Chodakowska przygotowała na podstawie poezji Steda spektakl „Msza wędrującego”, z którym zjeździła całą Polskę, dając ponad trzy tysiące spektakli. Stachurę śpiewało Stare Dobre Małżeństwo czy Tadeusz Woźniak. Organizowano niezliczone stachuriady – festiwale poezji śpiewanej. Od 1983 r. Stachuriada odbywa się w znanych z „Siekierezady” Grochowicach. W 2015 r., przy okazji wręczenia medalu „Zasłużony dla polszczyzny”, zorganizowano koncert „Wszystko jest poezją” w auli Politechniki Warszawskiej. Miał on patronat Prezydenta RP i był transmitowany przez TVP, co jednoznacznie podkreśla, że Stachura z poety wyklętego stał się klasykiem literatury.

Ty, co płaczesz, ażeby śmiać się mógł ktoś

– już dość!

Odpędź czarne myśli! Dość już twoich łez!

Niech to wszystko przepadnie we mgle,

Bo nowy dzień wstaje, nowy dzień!

Popularności przysporzyła Stedowi też burzliwa biografia. Urodzony w południowo-wschodniej Francji, budził tęsknotę za Zachodem. Jego rodzice wyjechali z Polski na fali emigracji zarobkowej po I wojnie światowej. Na obczyźnie spędzili 26 lat. Jerzy Edward, drugi z czwórki rodzeństwa, urodził się 18 sierpnia 1937 r. Od dzieciństwa częściej posługiwał się drugim imieniem. Do Polski rodzina wróciła w 1948 r., skuszona propagandową obietnicą pracy w fabryce w Gliwicach. Kiedy nadzieje okazały się płonne, rodzina zamieszkała w Łazieńcu koło Aleksandrowa Kujawskiego, w rodzinnych stronach matki, Jadwigi. Kiedy Edward nie dostał się do Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku – od dziecka przejawiał talent plastyczny – dzięki biegłej znajomości francuszczyzny rozpoczął studia romanistyczne na KUL. Dokończył je na Uniwersytecie Warszawskim.

Młody Stachura często uciekał z domu: miał trudną relację z ojcem, Stanisławem, który był alkoholikiem. Dało to początek włóczęgom poety. Pozostawiło w nim także głód ojca, który próbował rekompensować, poszukując w życiu ojca-mistrza. Taką figurą był Rafał Urban – śląski pisarz samouk i gawędziarz. Stachura opiekował się nim na starość.

Nie brookliński most

ale na drugą stronę z głową przebić się

przez obłędu noc

to jest dopiero coś!

Do powstania legendy o Stachurze przyczyniała się również jego choroba psychiczna – prawdopodobnie choroba afektywna dwubiegunowa – zakończona samobójczą śmiercią. W ostatniej powieści „Fabula Rasa” można doszukać się przejawów załamania nerwowego. Utwór powstał po wypadku, w którym Sted stracił cztery palce prawej ręki – wpadł pod elektrowóz. Są podejrzenia, że była to pierwsza próba samobójcza. 24 lipca 1979 r. ciało poety znaleziono w jego mieszkaniu w Warszawie, na Grochowie. Był przy nim rękopis wiersza „List do potomnych”. Stachura napisał: „bo co do mnie, to idę do ciebie, Ojcze pastewny, żeby może wreszcie znaleźć uspokojenie, zasłużone, jak mniemam”. Oby znalazł ukojenie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 listopada

Bóg pierwszy nas umiłował i posłał swojego Syna jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.
Dziś w Kościele:
+ wtorek, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie dowolne bł. Salomei, dziewicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Mch 6,18-31; Ps 3,2-7; Łk 19,1-10
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -