21 sierpnia
wtorek
Joanny, Kazimiery, Piusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Hipsterzy pod krzyżem

Ocena: 0
1809

Teatr Rampa już po raz trzeci zaprasza na wielkopostne rockrekolekcje. Ten spektakl to wokalna petarda i emocje wiodące do Prawdy.

fot. Kinga Taukert

Musical „Jesus Christ Superstar” Rampa wystawia tylko w okresie Wielkiego Postu. – Nie wyobrażamy sobie go w innym czasie – przyznaje Jakub Wocial, reżyser i odtwórca tytułowej roli. – W październiku czy w maju byłby rutynowym materiałem.

Artysta podkreśla, że JCS to samograj, ale nie historia, którą się po prostu opowiada. – Tu każda rola jest przemyślana, aktorzy od pierwszego do ostatniego planu są autentyczni, zaangażowani emocjonalnie. Kiedy podczas przedstawienia patrzę im w oczy, przechodzą mnie ciarki – mówi, przyznając, że sam na każdym spektaklu płacze, wczuwając się w historię sprzed dwóch tysięcy lat. – Kiedy wracam do domu, nie wiem, czego jeszcze oczekiwać, bo byłem na wyżynach.

Spektakl wywołuje silne emocje, zanim jeszcze się zacznie – już wtedy widzowie są zaproszeni do refleksji. Spośród wielu inscenizacji JCS, także tych czterech wystawianych w Polsce, spektakl w Rampie wyróżnia m.in. postać śmierci towarzyszącej Jezusowi. – Ta rola wyłoniła się podczas prób – mówi Jakub Wocial. – Potrzebowałem kogoś, w kim mogłem się wciąż przeglądać; śmierć przypomina mi, co mnie czeka. W tym roku, bo przez cały rok spektakl w nas pracuje i wciąż go modyfikujemy, jej postać będzie jeszcze jaśniejsza. Podkreślamy to także w tegorocznym plakacie do spektaklu.

fot. Kinga Taukert

Śmierć towarzyszy nie tylko Jezusowi, także widz poczuje ją bardzo blisko. W czasie ukrzyżowania z kolei aktorzy patrzą publiczności w oczy, jakby chcieli powiedzieć: my to wy, wy to my, wspólnie Go przybiliśmy do krzyża. Motyw krzyża obecny jest na scenie od samego początku – w kształt wyciętej w nim postaci wejść może tylko jedna Osoba. – Bo krzyż i Jezus to jedno – mówi Jakub Wocial.
Są momenty, w których aktorzy zwracają się do Jezusa, i takie, w których przemawiają do krzyża. Wówczas przypomina to już nie rozmowę z człowiekiem takim jak my, ale modlitwę do Boga. Jezus nie chciał być Superstar. Ludzie jednak tak Go traktowali, bo myśl o Bogu w ludzkim ciele ich przerastała.

W scenie biczowania z nieskazitelnie białymi strojami aktorów kontrastuje czerwień krwi. – Ta scena ma być przerysowana. Nam też wydaje się, że jesteśmy nieskazitelni, choć zdarzyło się nam zranić bliską osobę, a tym samym Jezusa – mówi reżyser. – Po biczowaniu, a przed ukrzyżowaniem aktorzy cieszą się, tańczą, na tle rozbawionych sylwetek podnosi się krzyż, pojawiają się sceny przedstawiające wyuzdanie – bo Jezus przyszedł także do Sodomy.

W pierwszych, przed niemal półwiekiem, inscenizacjach JCS aktorzy byli hipisami. W Rampie to bardziej hipsterzy. Także scenografia ma podkreślać uniwersalność tej historii, by łatwiej nam było się z nią utożsamić. Jej ascetyzm nie przesłania treści spektaklu. Mało w niej dosłowności. Widzowie sami muszą pomyśleć, czym są płachty materiału, które Jezus trzyma na krzyżu, a które puszczają odchodzący spod niego ludzie.

Choreografia autorstwa Santiaga Bella jest idealnie wpleciona w akcję. Nie ma tu pustych ruchów, każdy jest zagospodarowany i symboliczny, przemyślany i dopracowany. – Początkowo spektakl miał mieć formę koncertową. Taniec i gesty tak jednak rozbudowaliśmy, że stały się nieodłączne od słów – mówi Jakub Wocial. – Proszę się przypatrzeć: w ruchu scenicznym dobro podąża zawsze od lewej do prawej strony, tylko zło idzie zawsze w odwrotnym kierunku.

Reżyser podkreśla, że w tym roku ukłony po spektaklu będą odbywać się w ciszy, bez tła muzycznego. – Niech ta historia i jej przesłanie wybrzmią tyle, ile muszą. Tyle, ile widzowie będą potrzebować. Oni zresztą intuicyjnie czują, kiedy nie klaskać – choćby scena była brawurowo wykonana, jej przesłanie każe milczeć.

Teatr Rampa w Warszawie. „Jesus Christ Superstar”. Reżyseria i rola główna: Jakub Wocial. Choreografia: Santiago Bello. Premiera: 18 marca 2016 r. Najbliższe spektakle: 1-28 marca, oprócz poniedziałków. Czas trwania: 1 godz. 45 min. bez przerwy

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI