22 czerwca
sobota
Pauliny, Tomasza, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Historia widziana w kinie

Ocena: 0
998

Od „Barbary Radziwiłłówny”, przez „Potop”, po „Katyń”. Czy da się poznać historię Polski, oglądając filmy?

fot. gapla.fn.org.pl

W zasadzie tak, ale trzeba bardzo uważać, bo wiele ze starszych dzieł skażonych zostało ideologią i propagandą. A choć dziś mamy czasy sprzyjające mówieniu prawdy o naszych dziejach, to twórcom często brakuje pieniędzy, a czasem też talentu.

Bo historię trzeba umieć opowiedzieć. Nie chodzi o tworzenie filmów w stylu hollywoodzkim, ale o dobre, mądre i zgodne z prawdą historyczną scenariusze.

 


MIĘDZYWOJENNE POCZĄTKI

Największą chyba produkcją historyczną w okresie międzywojennym był dramat historyczny „Barbara Radziwiłłówna”. Jak podkreślają krytycy, autorzy filmu włożyli wiele wysiłku, by kostiumy i w ogóle cała scenografia były możliwie najbardziej zbliżone do oryginału – ale też niespecjalnie dbali o prawdę historyczną. Naukowcy dowodzą, że romans króla Zygmunta Augusta z Barbarą Radziwiłłówną (graną przez Jadwigę Smosarską) przebiegał w rzeczywistości zupełnie inaczej, niż go ukazano. Ale dzięki rozmachowi i znakomitej scenografii film otrzymał wyróżnienie jury na festiwalu w Wenecji w 1937 r. W kinach pojawił się w 1936 r., a jako pierwszy w Polsce został pokazany podczas próbnej transmisji telewizyjnej 26 sierpnia 1939 r. Współcześnie kilkakrotnie pojawiał się w telewizji, jest też na YouTubie – i być może dlatego na Filmwebie ma mocną ocenę 6,5.

Inne przedwojenne filmy nie miały aż takiego rozmachu. Ale też trudno się dziwić: produkcje historyczne wymagały sporego wysiłku i dużych pieniędzy, a te nie były łatwe do zdobycia. Niemniej kilka interesujących pozycji warto wymienić. Wspólnie z Niemcami (!) zrealizowano w 1936 r. film „August Mocny”. Oto główny bohater, przebywając w Dreźnie, dowiaduje się o marszu armii szwedzkiej na Warszawę. Niezwłocznie udaje się do stolicy Polski, ale podczas podróży poznaje piękną kobietę, tajną agentkę przeciwnika…

Nie wchodząc w szczegóły, trzeba podkreślić, że tamta szwedzka interwencja w Polsce nie miała nic wspólnego z wydarzeniami określanymi jako „Potop”, a mającymi miejsce dużo wcześniej. Ten temat podniesiony został w filmie z 1934 r. „Przeor Kordecki – obrońca Częstochowy”.

W 1938 r. powstał „Kościuszko pod Racławicami” (też dostępny na YouTubie). Co ciekawe, był to już drugi film pod tym tytułem – pierwszy zrealizowano w 1913 r. Tworzono go z dużym rozmachem; brało w nim udział ok. 2 tys. statystów, a większość scen realizowano w plenerach w okolicach Lwowa. Film wyreżyserował i w roli Kościuszki wystąpił nieznany bliżej twórca o pseudonimie Orland. Mimo wielkiego wysiłku włożonego w produkcję efekt nie był podobno najlepszy. Wydawało się, że dziś nie będziemy mogli się o tym przekonać, bo „Kościuszko…” zaginął. Ale w 2009 r. odnalazła się jego część – dwie rolki w wersji z roku 1927. Zawierają m.in. scenę przysięgi Tadeusza Kościuszki na rynku w Krakowie oraz sceny bitewne.

Oczywiście, powstawały też dzieła o historii najnowszej, jak np. „Gwiaździsta eskadra” o wojnie polsko-bolszewickiej. Jednak dla naszych przodków w 1930 r. nie było to dzieło historyczne… I niestety, film zaginął, zapewne wszystkie kopie zniszczyli Sowieci po zajęciu Polski w latach 1944–1945.

 


PEERELOWSKI ROZKWIT

W okresie PRL filmy historyczne tworzono chętnie i niespecjalnie licząc się z pieniędzmi. Stąd też powstało kilka prawdziwych superprodukcji. I tak na przykład „Potop” z 1974 r. w reżyserii Jerzego Hoffmana kosztował aż 100 mln zł. Żeby sobie uświadomić, ile to było pieniędzy, trzeba sięgnąć np. do danych ZUS; w tamtym roku średnia miesięczna pensja wynosiła 3200 zł. Zdjęcia trwały 535 dni podczas kolejnych trzech lat. Na potrzeby filmu przygotowano 23 tys. kostiumów, a szwedzkie okrycia skórzane po zakończeniu zdjęć zostały przerobione na szkolne tornistry. W filmie wzięło udział aż czterystu aktorów i kilka tysięcy statystów. Część zdjęć kręcono na Białorusi; pociąg wiozący sprzęt i rekwizyty liczył aż 37 wagonów. Właśnie na Białorusi zbudowano filmowe Wołmontowicze, Wodokty i Lubicz. Ekipa filmowa jeździła też na Ukrainę. Ostatecznie „Potop” znalazł się na trzecim miejscu na podium polskiego kina, przyciągając łącznie prawie 30 mln widzów.

Na pierwsze trafili nakręceni w 1960 r. „Krzyżacy” w reżyserii Aleksandra Forda – ponad 32 mln widzów. Ten obraz też powstawał z wielkim rozmachem – w piętnastominutowej scenie bitwy pod Grunwaldem uczestniczyło prawie tysiąc statystów i 350 koni. Kosztował 33 mln ówczesnych złotych, a za takie pieniądze w owym czasie tworzono zwykle dziesięć filmów. Zarazem jednak historia została tu ukazana w sposób bardzo uproszczony. Polacy są dobrzy, szlachetni i dzielni, a Krzyżacy źli i okrutni. Miejsce drugie zajmuje „W pustyni i w puszczy” z 1973 r.

Niestety, polityka mocno wkraczała do peerelowskiego kina. Realizacja „Ogniem i mieczem” okazała się po prostu niemożliwa z przyczyn politycznych. A w „Panu Wołodyjowskim” tytułowy bohater tuż przed samobójczym wysadzeniem prochowni w twierdzy w Kamieńcu Podolskim w Sienkiewiczowskiej powieści prosi swoją żonę Basię, by po jego śmierci mówiła sobie, że „Michał, odjechał, prawda, że daleko, dalej jak stąd na Litwę, ale nic to!”. W filmie Litwa zmieniła się w… Śląsk.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, analityk spraw międzynarodowych, doktor nauk społecznych, adiunkt na uczelni Vistula w  Warszawie


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 czerwca

Piątek, XI Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Alojzego Gonzagi, zakonnika
Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 6, 19-23
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter