15 lipca
poniedziałek
Henryka, Wlodzimierza, Dawida
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Historia widziana w kinie

Ocena: 0
1007

 

Znakomity film „Hubal” z 1973 r. o pierwszym polskim partyzancie II wojny światowej też jest dobrym przykładem ingerencji politycznych w scenariusz filmu. W pierwszych scenach ranny ułan dociera do dowództwa pułku i mówi: „szwadron rozbity”. Tyle że nie wiemy, z kim ten szwadron walczył. Tymczasem 110 rezerwowy pułk ułanów, w którym mjr Henryk Dobrzański (późniejszy Hubal) był zastępcą dowódcy, został 24 września 1939 r. zaatakowany przez Armię Czerwoną i poniósł ciężkie straty. O tym w filmie nie ma ani słowa – widzowie myśleli, że atakowali Niemcy. A w dalszej części filmu Hubal wypowiada niepasujące do niego słowa o tym, że przegraną we wrześniu 1939 r. spowodował zły ustrój państwa…

Można się oczywiście pocieszać, że „Hubal” daleko odszedł od nakręconego w 1953 r. „Domku z kart”, w którym główny bohater po 17 września 1939 r. wita sowieckich żołnierzy jak prawdziwych wyzwolicieli. Jednakże lata 1948–1956 były czarnym okresem dla polskiej kinematografii; a może lepiej powiedzieć – czerwonym… Później propagandy nie brakowało, ale za to bywała bardziej dyskretna, jak choćby w dwóch świetnych serialach: „Stawce większej niż życie” czy „Czterech pancernych i psie”.

 


BRAK PIENIĘDZY I POMYSŁÓW

Po 1989 r. sytuacja zmieniła się jednocześnie na gorsze i na lepsze. Na lepsze, bo twórcy nie byli już ograniczani sprawami ideologii i polityki; mogli przedstawiać prawdę. Na gorsze, bo w PRL pieniądze nie grały roli. Jeśli władze chciały, dawały potrzebne środki, a jak pokazywano wojnę – to oddelegowywały całe jednostki wojskowe. Odtąd za wszystko trzeba było płacić.

Efekt jest taki, że w rankingu polskich filmów historycznych stworzonym przez portal Filmweb pierwszym z powstałych współcześnie filmów fabularnych jest „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana z 1999 r. – i to dopiero na dwunastym miejscu (wyżej oceniono dwa współczesne dokumenty i animację). Zbierając środki, reżyser zastawił mieszkanie, samochód i dom na Mazurach. Film kosztował ok. 24 mln zł – tyle w 1990 r. wydano na realizację trzydziestu filmów fabularnych. Jak wynikało z obliczeń, aby te wydatki się zwróciły, „Ogniem i mieczem” musiało obejrzeć 2,5 mln widzów. Ostatecznie do kin poszło 3,1 mln, a przychody wyniosły 105 mln zł.

Kolejne miejsca w rankingu zajmuje nakręcony w 1996 r. „Poznań 56” (22. miejsce), „1968. Szczęśliwego Nowego Roku” z 1992 r. (23. miejsce) i „Kurier” z 2019 r. (25. miejsce). Oczywiście, filmów historycznych powstało wiele. Niestety, sporo z nich zapisało się nie najlepiej. Tak było z „Tajemnicą Westerplatte” w reżyserii Pawła Chochlewa z 2013 r. Oceny krytyków były miażdżące, widzowie – rozczarowani, film okazał się o wiele gorszy niż „Westerplatte” z 1967 r. A mający niedawno premierę „Orzeł. Ostatni patrol” też zbiera ostre słowa krytyki, jako ewidentnie gorszy niż opisujący ten sam okręt podwodny „Orzeł” obraz z 1959 r.

Ale jest co najmniej kilka rzeczywiście dobrych filmów, a wśród nich przede wszystkim „Katyń” Andrzeja Wajdy z 2007 r., skutecznie mierzący się z niesłychanie trudnym problemem zbrodni katyńskiej. Dobry jest „Generał Nil” Ryszarda Bugajskiego z 2009 r., o tragicznym losie słynnego dowódcy AK gen. Emila Fieldorfa „Nila”. Są też obrazy nietypowe, jak np. opisująca pierwsze lata powojennej Polski komedia „Pułkownik Kwiatkowski” z 1996 r. Komedii o naszej historii jest jednak stosunkowo niewiele, ale warto je zauważyć – w tym np. „Operację Dunaj” Jacka Głomba z 2009 r. o inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 r.

 


JAKOŚĆ, NIE ROZMACH

Wydaje się, że polscy widzowie są już nieco znudzeni kinem martyrologicznym. A niestety w opowieściach filmowych o historii dominuje martyrologia, i to ukazywana z niepotrzebnym patosem. Nie ma takich pieniędzy, by nakręcić film w rodzaju „Dunkierki” z 2017 r., który kosztował 100 mln dol. (i zarobił 527 mln dol.). Na nasz „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” wydano równowartość 3,5 mln dol. Trzeba więc stawiać raczej na dzieła bardziej kameralne. Dawniej podczas kręcenia filmu mur postrzelany przez pociski „grała” atrapa z pomalowanej dykty. Jest fatalnie, jeśli na zdjęciach zrobionych komputerowo mur też wygląda jak źle zrobiona atrapa.

Ale jeszcze gorzej, gdy marnej jakości jest scenariusz – wtedy nawet dobrzy aktorzy nie pomogą. Może więc, robiąc filmy względnie tanio, warto się skupić nie na rozmachu, ale na jakości? Wtedy widzowie na pewno pójdą do kin.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, analityk spraw międzynarodowych, doktor nauk społecznych, adiunkt na uczelni Vistula w  Warszawie


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 lipca

Sobota, XIII Tydzień zwykły
Wspomnienie świętych pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta
Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa,
albowiem Duch Boży na was spoczywa

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 10, 24-33
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)




Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter