5 grudnia
sobota
Sabiny, Krystyny, Edyty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kolęda polska

Ocena: 0
913

„Łamiąc się z wami opłatkiem wigilijnym, życzę, abyście wszyscy, Drodzy Rodacy, czy w kraju, czy też w Rzymie, czy gdziekolwiek na świecie, śpiewali kolędy, rozmyślając na tym, co one mówią, nad całą ich treścią.”

fot.wikipedia.pl/domena publiczna

Te życzenia Jana Pawła II złożone rodakom podczas spotkania 23 grudnia 1996 r. w Watykanie warto wziąć do serca. Kolędy bowiem od wieków zrośnięte są z bytem Polaków. Przywołują nam dom rodzinny, wzruszają, jednoczą we wspólnym śpiewie pokolenia i stany, bogatych i ubogich, elitę i prosty lud. I w ten sposób mają moc kruszyć wszelkie podziały.

 


BIBLIA PAUPERUM

W wiekach średnich chrześcijaństwo zyskiwało sobie kolejne narody, które jednak nie znały łaciny. Liturgia Kościoła nie była dla nich zrozumiała, istniała więc potrzeba zilustrowania Ewangelii językiem zrozumiałym dla zwykłych słuchających. To dlatego już w początku XIII w. św. Franciszek, by przybliżać ludowi historię Bożego Narodzenia, proponuje wystawienie szopki. A jak szopka, to i towarzyszące jej przystępne śpiewy, czyli dzisiejsze kolędy, pastorałki, a także jasełka. Prosty, wpadający w ucho śpiew można było zapamiętać i przenieść do domu – taka Biblia pauperum, opowieść biblijna o narodzeniu Pańskim, trafiała pod strzechy.

W Polsce pieśni bożonarodzeniowe już od okresu staropolskiego były bardzo żywotne i niosły potężny potencjał kulturotwórczy. Powstawały spontanicznie pisane lub tłumaczone na język polski do znanych i popularnych ówcześnie melodii – najczęściej przez bezimiennych zakonników, bakałarzy, organistów, żaków, poetów ludowych, czasem przez znanych poetów. Jedne, jak najstarsza zapisana w języku polskim w 1424 r. kolęda zaczynająca się od słów „Zdrow bądź, Królu anjelski”, zostały zupełnie zapomniane. Inne, jak najstarsza polska kolęda z zachowanym do dziś tekstem „Anioł pasterzom mówił”, nie zachowała swojej pierwotnej melodii. Jeszcze inne zachowały się w całości do dziś. „Hitem muzycznym” końca XVIII w. był polonez koronacyjny, który śpiewamy do słów kolędy „Bóg się rodzi” Franciszka Karpińskiego, czy – już w XIX w. – polonez dworski, do którego słowa kolędy „Mizerna cicha” stworzył Teofil Lenartowicz.

Słowa kolęd – litanie, hymny, teksty epickie, kołysankowe, adoracyjne, życzeniowe – stanowią wraz z melodią poważne dziedzictwo kultury polskiej. Zwłaszcza kolędy i pastorałki staropolskie są bezcennym źródłem informacji o ówczesnym polskim społeczeństwie. Jak zauważa prof. Roch Sulima w znakomitym opracowaniu „Kolędy polskie”, u nas do stajenki betlejemskiej wędrują nie królowie i pasterze, ale „mieszkańcy naszej okolicy: chłopek, czeladź, panicze, bratkowie, parobki z kundysami, gospodarze, pastuszkowie i prostaczki”. Przy tym teksty zamieniają się często w rejestry imion i zawodów osób spieszących do stajenki, a także niesionych tam darów: płodów rolnych, pożywienia, inwentarza. Mamy też w kolędach rejestry instrumentów muzycznych, nazw miast, narodów i krain. A wszystko ma wyrazić pełnię stworzenia, które z radością wita Zbawiciela i oddaje mu hołd.

 


BETLEJEM, NASZA PARAFIA

Jak mówi najwybitniejszy polski znawca tematyki kolędowej prof. Jerzy Bartmiński, wyjątkowość polskich kolęd stanowi „szczęśliwe połączenie pozornie odległych od siebie form i treści: religijnych i świeckich, chrześcijańskich i ogólnokulturowych, polskich i uniwersalnych, przejętych z przeszłości i tych, które wybiegają w przyszłość i stanowią jakąś wizję oczekiwanego porządku”.

„W naszej kolędzie najwyraźniej objawia się człowiek na skrzyżowaniu ziemskiego i boskiego porządku. Mimo naocznej realności bożonarodzeniowych scen tajemnica pozostaje Tajemnicą. Zachwyca nas ta językowa naiwność, wszystkoistość kolędowego świata, która jest synonimem jego »swoistości«, »tutejszości«, znakiem zakorzenienia naszej wiary. Kiedy śpiewamy »Jeść Dzieciatku dać nie ma co,/Trzeba kupić, nie ma za co«, przedstawiamy w kolędach nasze powszednie sprawy” – pisze prof. Bartmiński.

 


KOLĘDA ZAANGAŻOWANA

Począwszy od utraty przez Polskę niepodległości na przełomie XVIII i XIX w. aż do czasów obecnych nastąpił – kolejny po okresie baroku – rozkwit twórczości kolędowej, będącej reakcją na sytuację, w jakiej znalazła się Polska i Polacy. Powstają nowe gatunki kolęd: rewolucyjna, zesłańcza, robotnicza, patriotyczna, legionowa, wojenna, partyzancka, okupacyjna, strajkowa, opozycyjna itd.

„Bóg się rodzi, moc truchleje,/hymn żalu wznoszą narody./Piosnkę zemsty lud już pieje,/piosnkę zemsty i swobody” – wieszczy w 1848 r., w czasie wiosny ludów, polski patriota i nota bene syn cara z nieprawego łoża Gustaw Ehrenberg.

„W żłobie leży, któż pobieży/kolędować małemu/Jezusowi Chrystusowi,/dziś do nas zesłanemu” – pyta w 1863 r. Karol Baliński, poeta i więzień X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej.

Autor nieznany ok. 1900r. wyśpiewuje na melodię „Hej. kolęda, kolęda” kolędę robotniczą: „Precz z oszukańcami, wyzyskiwaczami,/Raz porządek nowy zaprowadzim sami./Pracujmy ogólnie i dzielmy się wspólnie. – Hej, kolęda, kolęda!”. Dwóch legionistów Piłsudskiego, niezależnie od siebie, na tę samą melodię pisze: Maksymilian Nowicki w 1914r.: „Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi/I w nasze serca nadzieja wchodzi,/Że ojczyznę uwolnimy/I Moskali wypędzimy/Z naszej ojczyzny”, i Leopold Kronenberg w 1918r.: „Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi:/Wstawaj, żołnierzu, Moskal nadchodzi!/Czym prędzej się porywajcie/I Moskala powstrzymajcie./Ziemi swej brońcie!”.

Wiele liryków odwołujących się treściowo lub formalnie do kolęd powstało w okresie okupacji niemieckiej. Dużą popularność zyskała wtedy napisana w 1932 r. przez o. Mateusza Jeża, śpiewana w niemieckich obozach koncentracyjnych kolęda „Nie było miejsca w gospodzie” – stąd nazywana też kolędą oświęcimską. Kolędy piszą Krzysztof Kamil Baczyński, Jan Lechoń, Tadeusz Gajcy. Kolędowy charakter mają liryki z cyklu „Księga z dnia Wigilii” Tadeusza Borowskiego.

Niezależnie od czasu i okoliczności, zawsze, gdy śpiewamy kolędy, Betlejem jest „tutaj”: w radości domowego ogniska, na pasterkach, w więziennej celi, w ruinach miasta, na wygnaniu, polu bitwy, w obozie internowania, na ulicy w noc grudniową 1981 r.… A jeśli tak, to i Bóg jest „tutaj”, a my przy Nim, prosząc, aby „w dobrych radach, w dobrym bycie, wpierał naszą siłę swą siłą”. W tym jest niezwykłość polskiej kolędy. Śpiewajmy więc ją głośno, póki na to czas. I doceniajmy, że ją mamy.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Związany z "Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A., były redaktor naczelny portalu idziemy.pl. Członek Domowego Kościoła.
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 5 grudnia

Sobota, I Tydzień Adwentu
+ Dzień Powszedni
Pan jest naszym sędzią, Pan naszym prawodawcą,
Pan naszym królem, on nas zbawi.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Iz 30,19-21. 23-26; Ps 147A,1-6; Mt 9,35 – 10, 1. 5-8
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter