27 maja
środa
Augustyna, Juliana, Magdaleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nadzieja w kształcie krzyża

Ocena: 0
1286

Scena Muzyczna Teatru Rampa w Warszawie po raz kolejny wystawia rock operę „Jesus Christ Superstar”, która stała się jednym ze sztandarowych spektakli teatru.

fot. Tear Rampa

Musical, nad którym tygodnik „Idziemy” sprawuje patronat medialny, po raz piąty powraca na scenę Teatru Rampa. Warszawska premiera opery Andrew Lloyda Webera i Tima Rice’a odbyła się wiosną 2016 r. – Z każdym rokiem spektakl jest prawdziwszy. Pogłębiamy temat, a nasze emocje stają się naturalniejsze – opowiada Santiago Bello, który jest twórcą choreografii i występuje w sztuce jako tancerz. – Przez ten czas zmieniło się nasze podejście do wiary, do uczuć, które odczuwamy w stosunku do Jezusa. Jest nam bliższy.

W tegorocznej inscenizacji pojawili się nowi wykonawcy: Maciej Podgórzak w roli Jezusa, Łukasz Mazurek i Maciej Pawlak w roli Judasza oraz Wiktoria Białecka jako Maria Magdalena. Artystom towarzyszy orkiestra pod dyrekcją Jana Stokłosy.

Twórca libretta Tim Rice przenosi widzów dwa tysiące lat wstecz, by mogli na nowo zmierzyć się z historią męki i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Jego wizja jest nieco inna od tej, którą znamy z kart Pisma Świętego czy tradycyjnej Drogi Krzyżowej. – To opowieść o ostatnich dniach Jezusa widziana oczami Judasza, który w naszej inscenizacji traktuje Jezusa jak zwykłego człowieka – podkreśla Santiago Bello. Jednak inscenizacja Teatru Rampa jest wyjątkowa na tle innych adaptacji i skłania do refleksji. Na scenie pojawia się nowa postać – Przeznaczenie – która przechadza się wśród widzów, dzięki czemu każdy staje się uczestnikiem wydarzeń.

Gra aktorów pełna jest emocji. – Kiedy czytałem o ostatnich dniach Jezusa, szukałem odpowiedzi na pytania, jak znaleźć w tej postaci człowieka i jak zrozumieć naturę jego działania. W pełni odczułem to dopiero podczas pierwszej próby – postać Jezusa jest bardziej ludzka, niż nam się wydaje – opowiada Maciej Podgórzak, który wcielił się w postać Jezusa po raz pierwszy. – Szukamy w Jezusie mistyki, a przestajemy zwracać uwagę na to, co głosił. Jego postać niesie ze sobą niezwykłe pokłady dobra, które trudno zrozumieć. Człowiek upatrywał w tym czegoś więcej – korzyści, władzy, siły. Jezus chciał czynić tylko dobro, zależało mu, żeby człowiek szanował drugiego człowieka, ale też żebyśmy przestali zwracać uwagę na dobra materialne, które są zbywalne – dzieli się przemyśleniami aktor.

W wielu momentach wokół postaci Jezusa gromadzi się tłum albo Jego uczniowie, ale Jezus jest zupełnie osamotniony w tym, co przeżywa – nikt nie potrafi Go zrozumieć. Trudna historia opowiedziana jest za pomocą prostych środków. W scenografii i kostiumach dużą rolę odgrywają kolory: biel, czerń czy czerwone dłonie w poruszającej scenie biczowania. Każda scena pełna jest symboliki – pojawiają się mąka, kamienie, kobiety obierające jabłko jakby z z historii Adama i Ewy. Każdy gest i rekwizyt mają znaczenie. – Jest taki moment, w której kobiety, a wśród nich Maria Magdalena, myją się – Maria Magdalena chce być czysta. W tym czasie Judasz patrzy na nią, ale w jego oczach staje się ona coraz brudniejsza – opisuje Santiago Bello.

Historię dopełnia dynamiczna muzyka, która budzi przeróżne emocje. Od radości w scenie wjazdu do Jerozolimy, przez niechęć czy przerażenie, gdy Judasz śpiewa „Chryste, czarną robotę zrobiłem, (…) bo taki był plan”, aż po współczucie na dźwięk słów: „Jezu nasz, Superstar...” tuż przed ukrzyżowaniem.

Santiago Bello na pytanie, czym jest dzisiaj dla niego męka i zmartwychwstanie Pana Jezusa, bez wahania odpowiada: „Nadzieją”. – Nieważne, co złego się dzieje wokoło. Nieważne, co się z nami stanie – zawsze możemy znaleźć wokół coś dobrego i zawsze możemy zostawić po sobie coś dobrego. Zawsze jest światło – mówi z przekonaniem. Spektakl kończy scena ukrzyżowania. Ostatecznie krzyż pozostaje pusty – przez otwór w kształcie człowieka przechodzą promienie jasnego światła i mgła. Ciszę przerywa świst wiatru. Przez kilka ostatnich minut widzowie mogą zastanowić się, co zabiorą ze sobą, wychodząc z sali teatralnej. Czy ich wzrok zatrzyma się na aktorach i wrażeniach artystycznych, czy pobiegnie dalej – ku nadziei zmartwychwstania, która przechodzi przez krzyż jak promień światła.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 27 maja

Środa, VII Tydzień Wielkanocny
+ dzień powszedni albo wspomnienie św. Augustyna z Canterbury, biskupa albo wspomnienie św. Pawła VI, papieża
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Dz 20,28-38; Ps 68,29-30.33-36; J 17,11b-19
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter