x

Pożegnanie Wisławy Szymborskiej

Na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie odbył się 9 lutego pogrzeb Wisławy Szymborskiej, laureatki literackiej Nagrody Nobla z 1996 r. Ceremonia miała charakter świecki. Poetkę żegnały tłumy krakowian. Przybyli także prezydent, premier, przedstawiciele rządu i władz samorządowych.
9 lutego 2012, pogrzeb Wisławy Szymborskiej.
Przemawia prezydent Bronisław Komorowski
(fot. PAP/Radek Pietruszka)


Uroczystość prowadził aktor Andrzej Seweryn. Urna z prochami noblistki przeniesiona została z Domu Pożegnań do rodzinnego grobowca. W momencie składania jej do grobu na cmentarzu zabrzmiał utwór Elli Fitzgerald "Black Coffee". Wcześniej, w południe, z wieży Bazyliki Mariackiej zamiast hejnału popłynęła melodia napisana do słów wiersza "Nic dwa razy się nie zdarza". Utwór pochodził z repertuaru Łucji Prus, a wykonał go Marian Magiera, pierwszy trębacz Capelli Cracoviensis.

Pogrzeb trwał ok. 40 minut. Zgodnie z wolą Szymborskiej, miał świecki charakter. Wzięło w nim udział ok. 8 tys. mieszkańców Krakowa. Obecni byli m.in. prezydent Bronisław Komorowski z małżonką, premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Ewa Kopacz, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, minister kultury Bogdan Zdrojewski, prezydent miasta Jacek Majchrowski, posłowie, senatorowie, samorządowcy, liczni artyści, goście z kraju i zagranicy, czytelnicy oraz bliscy i przyjaciele Szymborskiej.


Rusinek: "Ciekawe, co pani teraz robi"

Mowę pożegnalną wygłosił m.in. Michał Rusinek, który przez kilkanaście lat był sekretarzem noblistki. - Zastanawiam się, co by pani powiedziała na to wszystko. Pewnie podejrzewałaby pani, że ci wszyscy ludzie są tu przypadkowo, że tylko coś ich zatrzymało w drodze, np. na jakiś ważny mecz. A może sparafrazowałaby pani własny często cytowany wiersz i powiedziała z błyskiem w oku "No, ksiądz istny Seweryn". Mam nadzieję, że nie ma nam pani tego wszystkiego za złe. Jest tu tylu ludzi, bliższych i dalszych przyjaciół, znajomych, nieznajomych, którzy wiedząc o pani niechęci do wielkich słów, nigdy nie odważyli się powiedzieć pani wprost, jak bardzo są wdzięczni za pani obecność, za pani słowa, te poetyckie i te codzienne, za pani poczucie humoru, za pani ciepłą i cierpką ironię oraz jedyny taki na świecie uśmiech. Dziękuję pani teraz w ich imieniu i w swoim imieniu - powiedział Rusinek.

Wspomniał, że Szymborska niedługo przed śmiercią oceniała swoje życie jako dobre, długie i ciekawe oraz że była pogodzona z tym, co miało się stać. - Ciekawe, co pani teraz robi. Zakładała pani, że w wersji pesymistycznej będzie pani siedzieć gdzieś przy stoliczku i pisać dedykacje. A w wersji optymistycznej, no cóż. W niebie jest podobno pani ulubiona Ella Fitzgerald, więc pewnie słucha jej pani teraz, paląc papierosa i pijąc kawę. Ale równocześnie, na szczęście dla nas, wciąż może być pani z nami. Zostawiła nam pani sporo do czytania i sporo do myślenia - mówił przyjaciel i były już sekretarz poetki.


Prezydent: "Żegnamy poetkę pogodnej strony świata"

- Nie jest łatwo żegnać panią Wisławę Szymborską - poetkę, noblistkę, damę Orderu Orła Białego - ocenił na cmentarzu prezydent Komorowski. - Wiemy, że nie ceniła sobie oficjalności, że żałowała czasu na ceremonie, że chciała mówić i uczyła nas, jak mówić jako zwykły człowiek (…): prosto, krótko, szczerze, ale nie kryjąc własnych uczuć i emocji - wspominał. Dodał, że "na pewno żadne wielkie, uroczyste słowo nic nam tutaj dzisiaj nie pomoże".

Zauważył, że Szymborska pozostawia wielki dar, jakim jest "umiejętność dostrzegania wokół siebie tych zwykłych, drobnych nawet okruchów piękna i radości świata (...) zawsze wartych zadziwienia, przeżycia, a czasem wartych uśmiechu i ironii". - Pozostawia nam dar pogodnej refleksji nad nami samymi, nad zwykłym człowiekiem. Dlatego żegnamy panią Wisławę Szymborską, poetkę pogodnej strony świata - zakończył swoje przemówienie prezydent.


Majchrowski: "Była krakowianką z miłości do tego miasta"


Jacek Majchrowski pożegnał poetkę w imieniu "wszystkich mieszkańców miasta, którzy ją kochali". Przypomniał, że choć Szymborska w Krakowie się nie urodziła, to w 1931 r. losy jej rodziny związały ją z tym miejscem. - Tutaj kończyła szkołę, studia, przeżyła lata okupacji. Tu debiutowała, zaczęła pisać, tu pracowała też jako urzędnik kolejowy (...) Ale Kraków był tym miejscem, które wybrała. (...) Odpowiadały jej klimat, ludzie, atmosfera. Była krakowianką z miłości do tego miasta, która była miłością w pełni odwzajemnioną - mówił prezydent miasta.

Wstecz...

CZYTAJ PODOBNE

piątek, 18 maja 2012

KOMENTARZE

Podzwonne dla Europy?

Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...

Wobec chrystianofobii

Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...

Czeka nas nowe rozdanie?

Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...

Świat pana Stefana

Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...

Patronka Bawarii

Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...

PORADY

Nasze zmartwychwstanie

Na ziemi człowiek ma inne ciało jako dziecko, inne jako dorosły, inne jeszcze na starość – a jednak ciągle pozostaje tą samą osobą. Bóg kocha nas z duszą i ciałem i po śmierci nie zmienia nas w kogoś innego - o zmartwychwstaniu ciała pisze ks. Marek Kruszewski.
Więcej...

Wizyta Gabriela

Po Niepokalanym Poczęciu drugim doniosłym wydarzeniem w życiu Maryi jest zwiastowanie. To trochę archaiczne słowo oznacza ogłoszenie, poinformowanie.
Więcej...

Niepokojące powiększenie

Węzły chłonne stanowią część układu limfatycznego. Ich rola polega na wytwarzaniu przeciwciał oraz na zatrzymywaniu komórek układu zapalnego biorącego udział w walce z zakażeniem.
Więcej...

Facebook