Przywracanie pamięci
Wiemy, że na pewno można było zrobić więcej, ale to nie usprawiedliwia stwierdzeń, że wszyscy czy większość Polaków byli antysemitami albo że Armia Krajowa odniosła się obojętnie wobec Zagłady - mówi dyrektor Muzeum Historii Polski Robert Kostra w rozmowie z Iwoną Świerżewską.
Muzeum Historii Polski uruchomiło stronę internetową poświęconą Janowi Karskiemu, a okazją był VII Międzynarodowy Dzień Pamięci o Holokauście. Kim był Jan Karski?
Jan Kozielewski, bo „Karski” to pseudonim, był emisariuszem Polskiego Państwa Podziemnego. Dostarczał informacje z terenu okupowanej Polski do Londynu. Jesienią 1942 roku, w trakcie przygotowań do wyprawy, Karski spotkał się przywódcami żydowskimi oraz przedostał za mury warszawskiego getta i do obozu w Izbicy, gdzie na własne oczy widział, w jaki sposób Niemcy katowali Żydów. Był pierwszym człowiekiem, który przywiózł dokładną, naoczną relację na temat Holokaustu do rządów alianckich i osobiście przekazał ją ich przywódcom, łącznie z Franklinem D. Rooseveltem. Typową reakcją, z jaką się spotykał, było niedowierzanie. Nikt nie wierzył w skalę tragedii. W tym sensie rządy tych krajów ponoszą część odpowiedzialności za to, że nie udzieliły pomocy Żydom.
Jakie znaczenie dla współczesnych ma przywracanie pamięci o takich ludziach jak Jan Karski?
Najpierw warto wspomnieć wymiar ogólnoludzki: byli ludzie, którzy potrafili się sprzeciwić zbrodni i narażali własne życie, żeby ratować bliźnich. Postać Karskiego ważna jest także dla chrześcijan. Był on głęboko wierzącym katolikiem, członkiem Sodalicji Mariańskiej, i właśnie to silnie go motywowało. Warto też przypominać o roli Armii Krajowej i rządu polskiego w Londynie w próbie zapobieżenia Holokaustowi. Zwłaszcza że w wielu środowiskach stereotypowo myśli się o Polsce jako o kraju antysemickim.
Czy taki właśnie obraz Polaka pokutuje dziś w powszechnej świadomości?
Myślę, że na Zachodzie istnieje stereotyp Polaka-antysemity, a u nas obraz Polaka-bohatera. Chcielibyśmy uzyskać jednoznaczną odpowiedź, czy jako naród sprawdziliśmy się w obliczu Holokaustu. A prawda jest złożona. Mamy zarówno dowody zachowań nagannych, szmalcownictwa, jak i ogromnego bohaterstwa. Wielu ludzi aktywnie włączyło się w ratowanie Żydów. W Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie zasadzono ponad 6 tys. drzewek ku czci takich osób. A przecież drzewka te honorują tylko tych, którzy przeżyli wojnę i zostali zgłoszeni przez ocalałych. Na pewno oficjalne struktury państwowe, czyli Polskie Państwo Podziemne i rząd w Londynie zabiegały o pomoc dla Żydów i organizowały ją. Ale czy zrobiono wszystko? Czy możemy się czuć komfortowo? Myślę, że ani Polacy, ani inne narody Europy nie mogą powiedzieć: „mamy czyste sumienie”. Wiemy, że na pewno można było zrobić więcej, ale to nie usprawiedliwia stwierdzeń, że wszyscy czy większość Polaków byli antysemitami albo że Armia Krajowa odniosła się obojętnie wobec Zagłady.
Nominację do Oscara otrzymał film Agnieszki Holland „W ciemności”. Czy Pana zdaniem dobrze pokazuje wojenne realia?
Dobrze, aczkolwiek nie wyczerpująco, bo pokazuje przypadek człowieka, który bez przekonania i interesownie udziela pomocy Żydom i w którym budzi się sumienie. Były jednak tysiące osób, które angażowały się w pomoc w sposób świadomy i od początku bezinteresownie.
Na pewno film pokazuje, że ukrywanie Żydów obciążone było ogromnym ryzykiem. Czy ludzie dzisiaj rozumieją dylematy, przed jakimi stawali wówczas nasi rodacy?
Większość osób w ogóle mało wie na temat Holokaustu. A jeśli już, są to informacje stereotypowe. Warto wiedzieć, że obojętność części społeczeństwa wobec zagłady Żydów wynikała po prostu z obawy o własne życie. To prawda smutna, ale zawsze w historii było tak, że większość troszczyła się o siebie, a tylko garstkę stać było na bohaterstwo.
Czy strona poświęcona Janowi Karskiemu oraz film Agnieszki Holland mają szansę przyczynić się do tego, żeby świat zobaczył ten problem w całej złożoności?
Na pewno nie stanie się to z dnia na dzień, ale trzeba tę pracę wykonywać. Warto pamiętać, że nie jest to jedyny taki film. Trzy lata temu amerykańska telewizja CBS wyemitowała film o Irenie Sendlerowej. Myślę, że będzie takich filmów i publikacji więcej.
rozmawiała Iwona Świerżewska
Idziemy nr 6 (335), 5 lutego 2012 r.
fot. Iwona Świerżewska/Idziemy
Wstecz...
Jan Kozielewski, bo „Karski” to pseudonim, był emisariuszem Polskiego Państwa Podziemnego. Dostarczał informacje z terenu okupowanej Polski do Londynu. Jesienią 1942 roku, w trakcie przygotowań do wyprawy, Karski spotkał się przywódcami żydowskimi oraz przedostał za mury warszawskiego getta i do obozu w Izbicy, gdzie na własne oczy widział, w jaki sposób Niemcy katowali Żydów. Był pierwszym człowiekiem, który przywiózł dokładną, naoczną relację na temat Holokaustu do rządów alianckich i osobiście przekazał ją ich przywódcom, łącznie z Franklinem D. Rooseveltem. Typową reakcją, z jaką się spotykał, było niedowierzanie. Nikt nie wierzył w skalę tragedii. W tym sensie rządy tych krajów ponoszą część odpowiedzialności za to, że nie udzieliły pomocy Żydom.
Jakie znaczenie dla współczesnych ma przywracanie pamięci o takich ludziach jak Jan Karski?
Najpierw warto wspomnieć wymiar ogólnoludzki: byli ludzie, którzy potrafili się sprzeciwić zbrodni i narażali własne życie, żeby ratować bliźnich. Postać Karskiego ważna jest także dla chrześcijan. Był on głęboko wierzącym katolikiem, członkiem Sodalicji Mariańskiej, i właśnie to silnie go motywowało. Warto też przypominać o roli Armii Krajowej i rządu polskiego w Londynie w próbie zapobieżenia Holokaustowi. Zwłaszcza że w wielu środowiskach stereotypowo myśli się o Polsce jako o kraju antysemickim.
Czy taki właśnie obraz Polaka pokutuje dziś w powszechnej świadomości?
Myślę, że na Zachodzie istnieje stereotyp Polaka-antysemity, a u nas obraz Polaka-bohatera. Chcielibyśmy uzyskać jednoznaczną odpowiedź, czy jako naród sprawdziliśmy się w obliczu Holokaustu. A prawda jest złożona. Mamy zarówno dowody zachowań nagannych, szmalcownictwa, jak i ogromnego bohaterstwa. Wielu ludzi aktywnie włączyło się w ratowanie Żydów. W Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie zasadzono ponad 6 tys. drzewek ku czci takich osób. A przecież drzewka te honorują tylko tych, którzy przeżyli wojnę i zostali zgłoszeni przez ocalałych. Na pewno oficjalne struktury państwowe, czyli Polskie Państwo Podziemne i rząd w Londynie zabiegały o pomoc dla Żydów i organizowały ją. Ale czy zrobiono wszystko? Czy możemy się czuć komfortowo? Myślę, że ani Polacy, ani inne narody Europy nie mogą powiedzieć: „mamy czyste sumienie”. Wiemy, że na pewno można było zrobić więcej, ale to nie usprawiedliwia stwierdzeń, że wszyscy czy większość Polaków byli antysemitami albo że Armia Krajowa odniosła się obojętnie wobec Zagłady.
Nominację do Oscara otrzymał film Agnieszki Holland „W ciemności”. Czy Pana zdaniem dobrze pokazuje wojenne realia?
Dobrze, aczkolwiek nie wyczerpująco, bo pokazuje przypadek człowieka, który bez przekonania i interesownie udziela pomocy Żydom i w którym budzi się sumienie. Były jednak tysiące osób, które angażowały się w pomoc w sposób świadomy i od początku bezinteresownie.
Na pewno film pokazuje, że ukrywanie Żydów obciążone było ogromnym ryzykiem. Czy ludzie dzisiaj rozumieją dylematy, przed jakimi stawali wówczas nasi rodacy?
Większość osób w ogóle mało wie na temat Holokaustu. A jeśli już, są to informacje stereotypowe. Warto wiedzieć, że obojętność części społeczeństwa wobec zagłady Żydów wynikała po prostu z obawy o własne życie. To prawda smutna, ale zawsze w historii było tak, że większość troszczyła się o siebie, a tylko garstkę stać było na bohaterstwo.
Czy strona poświęcona Janowi Karskiemu oraz film Agnieszki Holland mają szansę przyczynić się do tego, żeby świat zobaczył ten problem w całej złożoności?
Na pewno nie stanie się to z dnia na dzień, ale trzeba tę pracę wykonywać. Warto pamiętać, że nie jest to jedyny taki film. Trzy lata temu amerykańska telewizja CBS wyemitowała film o Irenie Sendlerowej. Myślę, że będzie takich filmów i publikacji więcej.
rozmawiała Iwona Świerżewska
Idziemy nr 6 (335), 5 lutego 2012 r.
fot. Iwona Świerżewska/Idziemy
Wstecz...
piątek, 18 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...




