Szukajmy śladów
Zapewne nie wszyscy wiedzą, kim był Raoul Wallenberg. Był – w czasie ostatniej światowej wojny – młodym szwedzkim dyplomatą, który dzięki niezwykłej wrażliwości serca, ale także dzięki wielkiej odwadze, konsekwencji i pomysłowości uratował życie tysiącom węgierskich Żydów.
Po wojnie do Budapesztu weszła Armia Czerwona i po Wallenbergu wszelki ślad zaginął. Także dosłownie, bo – przynajmniej w krajach obozu moskiewskiego – nie wolno było o nim pisać i mówić. Jego życie i dzieło miało być zamilczane na śmierć tylko dlatego, że był ofiarą Łubianki. Jego rodzina nie doprosiła się nigdy, aby rząd szwedzki interweniował w jego sprawie w Moskwie. Rodzice zmarli ze zgryzoty, a rodzeństwo szukało dalej jego śladów. Pisze o tym znakomity amerykański pisarz historyczny Alex Kershaw w świeżo wydanej książce „Misja Wallenberga”. Szkoda jednak, że wydawnictwo pisze na okładce: „Historia na miarę >>Listy Schindlera<<”, zamiast napisać: „Historia na miarę Henryka Sławika”.
Chociaż przecież nie wszyscy wiedzą, kim był Henryk Sławik. Był przedwojennym posłem, który w czasie drugiej wojny światowej uratował tysiące polskich Żydów przebywających na Węgrzech. Zginął potem z rąk Niemców, a we własnej ojczyźnie skazany był na drugą śmierć przez zamilczenie. Zapewne dlatego, że był posłem przedwojennej PPS. I przedwojennej – a o przedwojniu nie wolno było dobrze mówić – i PPS, którą pochłonęła PZPR, nie zostawiając nawet śladów. W dodatku ratował Żydów z wybitną postacią nuncjusza apostolskiego na Węgrzech! O tym się w PRL na pewno nie mówiło!
Zestawiam te dwa nazwiska nie dlatego, by przeciwstawiać sobie tych wybitnych ludzi. Obu im należą się książki i miejsce w naszej pamięci, zwłaszcza że obaj padli ofiarą tej samej polityki zamilczania. Swoją drogą, to dopiero byłby scenariusz: o tym, jak wielkie dzieło ratowania życia zabija się milczeniem z powodu sowieckiej polityki.
Na polsko-żydowskich dziejach ciąży tyle niedomowień, że jest naszym obowiązkiem wobec przyszłych pokoleń przywracać należne miejsce w naszej historii w pierwszym rzędzie polskim bohaterom. Tymczasem nie widać nowych książek o Henryku Sławiku, a nieprawdopodobna historia jego pomocy dla żydowskich dzieci jest niemal nieznana.
Podobnie nie jest moim zamiarem przeciwstawianie filmu Agnieszki Holland o ratowaniu lwowskich Żydów jakiemukolwiek innemu filmowi, zwłaszcza takiemu, którego jeszcze nikt nie nakręcił. Oby film „W ciemności” zrobił jak najwięcej dobrego! Oby tacy ludzie jak – autentyczny wszak, nie tylko filmowy – Poldek Socha zostawali coraz częściej bohaterami masowej wyobraźni. Za nimi idzie wielkie przesłanie dobra, którego nigdy nie jest dość.

Kadr z filmu "W ciemności"
Mam więc nadzieję, że filmu – fabularnego, dobrze nakręconego, oscarowego – doczekają się inni niezwykli sprawiedliwi. Choć przecież każdy człowiek z tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata jest niezwykły z powodu zrealizowanego dzieła ratowania czyjegoś życia w warunkach skrajnego zagrożenia życia własnego. Ale w Warszawie mamy pod ręką gotowy scenariusz. W lecie pisaliśmy w „Idziemy” o warszawskim zoo, gdzie w czasie wojny Jan i Antonina Żabińscy, dyrektor ogrodu z żoną, ratowali Żydów i konspiratorów, umiejętnie wykorzystując do tego celu „zoologiczne” okoliczności. Trudno o lepszy scenariusz, zwłaszcza jeśli się doda dramatyczne losy Jana i Antoniny Żabińskich w PRL.
Korzystając z okazji, jaką jest premiera filmu Agnieszki Holland, namawiam nie tylko do lektury polecanej dziś książki oraz innych, o których niedawno pisaliśmy na naszych łamach, ale i do własnych poszukiwań śladów dobra.
Alex Kershaw, „Misja Wallenberga. Pojedynek z Reichmannem o życie 100 tys. Żydów”,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2011, ss. 280
Barbara Sułek-Kowalska
Idziemy nr 3 (332), 15 stycznia 2012 r.
fot. Jasmin M. Dichant © Studio Filmowe ZEBRA/Schmidtz Katze Filmkollektiv/The Film Works
Wstecz...
Chociaż przecież nie wszyscy wiedzą, kim był Henryk Sławik. Był przedwojennym posłem, który w czasie drugiej wojny światowej uratował tysiące polskich Żydów przebywających na Węgrzech. Zginął potem z rąk Niemców, a we własnej ojczyźnie skazany był na drugą śmierć przez zamilczenie. Zapewne dlatego, że był posłem przedwojennej PPS. I przedwojennej – a o przedwojniu nie wolno było dobrze mówić – i PPS, którą pochłonęła PZPR, nie zostawiając nawet śladów. W dodatku ratował Żydów z wybitną postacią nuncjusza apostolskiego na Węgrzech! O tym się w PRL na pewno nie mówiło!
Zestawiam te dwa nazwiska nie dlatego, by przeciwstawiać sobie tych wybitnych ludzi. Obu im należą się książki i miejsce w naszej pamięci, zwłaszcza że obaj padli ofiarą tej samej polityki zamilczania. Swoją drogą, to dopiero byłby scenariusz: o tym, jak wielkie dzieło ratowania życia zabija się milczeniem z powodu sowieckiej polityki.
Na polsko-żydowskich dziejach ciąży tyle niedomowień, że jest naszym obowiązkiem wobec przyszłych pokoleń przywracać należne miejsce w naszej historii w pierwszym rzędzie polskim bohaterom. Tymczasem nie widać nowych książek o Henryku Sławiku, a nieprawdopodobna historia jego pomocy dla żydowskich dzieci jest niemal nieznana.
Podobnie nie jest moim zamiarem przeciwstawianie filmu Agnieszki Holland o ratowaniu lwowskich Żydów jakiemukolwiek innemu filmowi, zwłaszcza takiemu, którego jeszcze nikt nie nakręcił. Oby film „W ciemności” zrobił jak najwięcej dobrego! Oby tacy ludzie jak – autentyczny wszak, nie tylko filmowy – Poldek Socha zostawali coraz częściej bohaterami masowej wyobraźni. Za nimi idzie wielkie przesłanie dobra, którego nigdy nie jest dość.

Kadr z filmu "W ciemności"
Mam więc nadzieję, że filmu – fabularnego, dobrze nakręconego, oscarowego – doczekają się inni niezwykli sprawiedliwi. Choć przecież każdy człowiek z tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata jest niezwykły z powodu zrealizowanego dzieła ratowania czyjegoś życia w warunkach skrajnego zagrożenia życia własnego. Ale w Warszawie mamy pod ręką gotowy scenariusz. W lecie pisaliśmy w „Idziemy” o warszawskim zoo, gdzie w czasie wojny Jan i Antonina Żabińscy, dyrektor ogrodu z żoną, ratowali Żydów i konspiratorów, umiejętnie wykorzystując do tego celu „zoologiczne” okoliczności. Trudno o lepszy scenariusz, zwłaszcza jeśli się doda dramatyczne losy Jana i Antoniny Żabińskich w PRL.
Korzystając z okazji, jaką jest premiera filmu Agnieszki Holland, namawiam nie tylko do lektury polecanej dziś książki oraz innych, o których niedawno pisaliśmy na naszych łamach, ale i do własnych poszukiwań śladów dobra.
Alex Kershaw, „Misja Wallenberga. Pojedynek z Reichmannem o życie 100 tys. Żydów”,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2011, ss. 280
Barbara Sułek-Kowalska
Idziemy nr 3 (332), 15 stycznia 2012 r.
fot. Jasmin M. Dichant © Studio Filmowe ZEBRA/Schmidtz Katze Filmkollektiv/The Film Works
Wstecz...
piątek, 18 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...




