15 września
niedziela
Albina, Nikodema, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Tryumf krakowskiej szopki

Ocena: 3.96667
2155

Kraków jest dumny i szczęśliwy: ponad stuletnia tradycja budowy szopek została 29 listopada wpisana na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa UNESCO. To pierwszy polski wpis na tę prestiżową listę, liczącą niespełna czterysta pozycji.

Stanisław Malik z synem Andrzejem; fot. archiwum rodzinne

To byli kiedyś sezonowi bezrobotni i utalentowani pasjonaci: murarze, tynkarze, cieśle i robotnicy budowlani z przedmieść Krakowa – z Krowodrzy, Zwierzyńca, Ludwinowa, Prądnika. Kiedy jesienią i zimą nie było dla nich pracy, konstruowali szopki. Niektórzy tak duże, że wewnątrz można było odgrywać jasełka, poruszając od spodu drewnianymi figurkami; inni małe, seryjne, na sprzedaż. Mieli bogatych zleceniodawców: Estreicherowie i Potoccy najlepszych zatrudniali w swoich pałacach do budowy szopek, te mniejsze, przenośne kupowali od nich mieszczanie i amatorzy chodzenia z kolędą od domu do domu. Pod koniec XIX w. Michał Ezenekier, krowoderski kaflarz i murarz, mistrz wśród szopkarzy, skonstruował szopkę tak udaną, piękną, kilkukondygnacyjną, symetryczną, proporcjonalną i pełną barw, że na zawsze stała się „matką” wszystkich następnych. Od tej pory szopka krakowska ma być konstrukcją wieżową, z nieco odrealnionymi elementami architektury Krakowa, w jej centrum, na piętrze, musi być scena Bożego Narodzenia, u góry gwiazda betlejemska, a na dole przestrzeń dla bohaterów: gdy szopka jest bardzo duża – dla żywych aktorów, gdy mała – dla miniaturowych jasełkowych postaci. Szopkę-matkę można oglądać na wystawie stałej w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

 

Gen szopkarzy

Potrzebna jest tektura, staniol – czyli złotka z cukierków i czekoladek, farby, trochę listewek i kawałków drewna, najlepiej lipowego, i narzędzia: scyzoryk, skalpel, dłuto, pędzel. Tyle wystarczy, by zbudować szopkę mieniącą się kolorami stroju krakowskiego, królewskiej purpury, ultramaryny i złota. Stanisław Malik pracuje nad nią w kuchni. – Mam wspaniałą, wyrozumiałą żonę – mówi. Sam jest fotografem, pracuje na AGH.

Żona nie narzeka, gdy kuchnia przez kilka miesięcy w roku jest jego warsztatem. W konkursach mąż startuje od 40 lat, przez ten czas zdobył kilkadziesiąt nagród. W tym roku na parterze szopki umieścił wyrzeźbione i pomalowane miniaturowe kukiełki Marszałka Piłsudskiego, Wincentego Witosa, grającego na fortepianie Ignacego Paderewskiego. Nad nimi napis: „100 lat Niepodległości”. Pod środkową, kopulastą wieżą – gwiazda zwierzyniecka, symetrycznie po jej bokach – wieże kościoła Mariackiego. To „kanon Malików” – tak robił jego ojciec Włodzimierz i dziadek Walenty. Dziadek był murarzem i szopkarzem; gdy wrócił z pokiereszowaną ręką z I wojny światowej, został tramwajarzem i z pasją oddał się tworzeniu szopek bożonarodzeniowych oraz uczestnikiem popularnych wtedy w Krakowie przedstawień inspirowanych „Betlejem polskim” Lucjana Rydla, tyle że zapisanych zwierzyniecką gwarą. Z bratem założyli trupę kolędową i z szopką oraz z przedstawieniami odwiedzali mieszkańców Zwierzyńca. W czasie II wojny światowej występowali ze swym przedstawieniem w klasztorach i kościołach, a po wojnie przez kilka lat udawało im się wystawiać jasełka w szkołach. – Gdy ich kontrolowali, pokazywał zezwolenie prezydenta miasta Krakowa na wystawianie przedstawień. Nie doczytywali się, że jest tam data: 1937 rok – opowiada jego wnuk Stanisław.

Walenty Malik

Choć prace Walentego Malika były piękne i dopracowane, czego dowodem jest jego ogromna, prawie dwumetrowa szopka z 1923 r., która znajduje się w zbiorach Teatru Lalka w Warszawie i wciąż zachwyca, to jednak w pierwszym konkursie na najpiękniejszą szopkę krakowską nie przypadła mu żadna z nagród. Konkurs odbył się 21 grudnia 1937 r., a wymyślił go dr Jerzy Dobrzycki, kierownik Biura Propagandowo-Artystycznego Wydziału Oświaty i Kultury w Krakowie.

 

Konkurs na najpiękniejszą

Na Rynek Główny, pod pomnik Adama Mickiewicza przyniesiono wtedy 86 szopek, dla najlepszych twórców przeznaczono nagrody pieniężne, dla wyróżnionych – strucle. Rok później, do kolejnego konkursu zgłoszono 48 szopek, tym razem nagrodami pocieszenia były torty, kiełbasy, wino. Pierwszą nagrodę Walenty Malik zdobył dopiero w 1945 r., w czasie okupacji konkursy były zakazane. Niemcy zburzyli pomnik Mickiewicza, mimo to szopki ustawiono wtedy w tym samym co przed wojną miejscu. I już tak zostało: do tej pory szopkarze przynoszą swoje prace „pod Adasia” i eksponują je na stopniach odbudowanego w 1955 r. pomnika.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 15 IX



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -