11 grudnia
wtorek
Damazego, Waldemara, Daniela
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Tryumf krakowskiej szopki

Ocena: 4.76
605

Kraków jest dumny i szczęśliwy: ponad stuletnia tradycja budowy szopek została 29 listopada wpisana na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa UNESCO. To pierwszy polski wpis na tę prestiżową listę, liczącą niespełna czterysta pozycji.

Stanisław Malik z synem Andrzejem; fot. archiwum rodzinne

To byli kiedyś sezonowi bezrobotni i utalentowani pasjonaci: murarze, tynkarze, cieśle i robotnicy budowlani z przedmieść Krakowa – z Krowodrzy, Zwierzyńca, Ludwinowa, Prądnika. Kiedy jesienią i zimą nie było dla nich pracy, konstruowali szopki. Niektórzy tak duże, że wewnątrz można było odgrywać jasełka, poruszając od spodu drewnianymi figurkami; inni małe, seryjne, na sprzedaż. Mieli bogatych zleceniodawców: Estreicherowie i Potoccy najlepszych zatrudniali w swoich pałacach do budowy szopek, te mniejsze, przenośne kupowali od nich mieszczanie i amatorzy chodzenia z kolędą od domu do domu. Pod koniec XIX w. Michał Ezenekier, krowoderski kaflarz i murarz, mistrz wśród szopkarzy, skonstruował szopkę tak udaną, piękną, kilkukondygnacyjną, symetryczną, proporcjonalną i pełną barw, że na zawsze stała się „matką” wszystkich następnych. Od tej pory szopka krakowska ma być konstrukcją wieżową, z nieco odrealnionymi elementami architektury Krakowa, w jej centrum, na piętrze, musi być scena Bożego Narodzenia, u góry gwiazda betlejemska, a na dole przestrzeń dla bohaterów: gdy szopka jest bardzo duża – dla żywych aktorów, gdy mała – dla miniaturowych jasełkowych postaci. Szopkę-matkę można oglądać na wystawie stałej w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

 

Gen szopkarzy

Potrzebna jest tektura, staniol – czyli złotka z cukierków i czekoladek, farby, trochę listewek i kawałków drewna, najlepiej lipowego, i narzędzia: scyzoryk, skalpel, dłuto, pędzel. Tyle wystarczy, by zbudować szopkę mieniącą się kolorami stroju krakowskiego, królewskiej purpury, ultramaryny i złota. Stanisław Malik pracuje nad nią w kuchni. – Mam wspaniałą, wyrozumiałą żonę – mówi. Sam jest fotografem, pracuje na AGH.
 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 49 (687), 9 grudnia 2018 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 26 grudnia 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -