9 sierpnia
niedziela
Romana, Ryszarda, Edyty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W roli świętej

Ocena: 5
2705

Co najbardziej Panią fascynowało w życiu zakonnym, jakie Pani poznała?

Konsekwencja. Spotkałam kobiety, które poszły za głosem Boga, odważyły się pójść za swoim powołaniem i być szczęśliwymi w tej drodze. Fascynuje mnie zaufanie, które zobaczyłam w siostrach, szczególnie w codzienności, w obowiązkach, w radościach i zmaganiach, w spotkaniu. To widać w oczach.

Jakie relacje były między ekipą a siostrami?

Siostry przygotowywały habit, dobierały poszczególne elementy, spędziłyśmy prawie dwie godziny na tych „oczepinach”: dobór welonu, obrączki, tak by wszystko pasowało. Doświadczenie to sprawiło, że od razu inaczej podeszłam do ubioru, bardziej osobiście. Na planie były siostry z innych zgromadzeń. Stworzyły niepowtarzalną atmosferę. Szczególnie pierwszego dnia.

Byłyśmy wymieszane, część aktorki, część prawdziwe siostry zakonne. I tak chodziłyśmy tymi dróżkami w ogrodzie po planie. Siostry wniosły światełko, rozmawiały z nami. Ludzie doświadczyli nawrócenia, pierwszego dnia szczególnie kobiety. Co więcej, to trwa.

Było też coś, co zaskoczyło Panią negatywnie?

Negatywność czasami prowadzi do pozytywu. Na planie zdarzały się momenty nagłych zmian, wywrotów, długie czekanie. Samo to mnie nie zaskakuje, normalna część zawodu, ale przy tej produkcji takich sytuacji było bardzo wiele. Zdjęcia wisiały na włosku, ale ostatecznie się udawało. Dziś mogę powiedzieć, że powstanie tego filmu to cud, a Michał Kondrat [reżyser – przyp. red.] jest szczęściarzem. Ewidentnie Bóg wiedział, co robi.

Jak wyglądał dzień na planie?

Przyjazd na plan, śniadanie, przygotowanie w charakteryzacji i garderobie – tu zdecydowanie dłużej garderoba, z racji kostiumu bardziej wymagającego niż makijaż, którego nie ma. Potem realizacja scen, w zależności od miejsca i dnia, klasztor, wnętrze kościoła, studio, konfesjonał, las, dom św. Faustyny, obiad znów realizacja scen i do domu.

Które sceny były najtrudniejsze?

Scena umierania, ze względu na drżenie powiek, które niełatwo było opanować. Sceny w lesie, z racji temperatury. Sceny, w których mieliśmy zagwozdki językowe polsko-angielskie, tak by wiarygodnie oddać język, jakim mogli porozumiewać się s. Faustyna i ks. Sopoćko. Ale cieszę się z trudnych rzeczy, bo wtedy wiem, że mam w sobie coś do pokonania, a to rozwija.

Dzięki roli poznała Pani jeszcze bardziej s. Faustynę?

Poznałam ją dopiero podczas roli, choć mówić „poznałam” to może być lekkie nadużycie, bo nigdy do końca jej nie poznam. Na pewno praca nad rolą dała mi możliwość zdobycia o niej wiedzy, zbliżenia się. Wcześniej była dla mnie postacią jedną z wielu, dziś mogłybyśmy razem z Heleną Kowalską popracować w ogrodzie i wymienić się doświadczeniami.

A co Panią najbardziej w niej pociąga?

Fascynuje mnie oddanie, z jakim Faustyna zaufała Jezusowi. I to od samego początku, kiedy pojechała do klasztoru do Warszawy, mimo wcześniejszej dezaprobaty rodziców, mimo braku środków, przez późniejsze przygotowania, życie zakonne i śmierć. Faustyna realizuje misję przekazania przesłania o miłosierdziu Bożym, które jest dla wszystkich. Bez wyjątku. Dla całego świata. Które było, jest i będzie aktualne. To, że miała do przejścia swoją drogę do świętości w codzienności, walkę ze słabościami, tylko ją wzmocniło i przygotowywało na przyjmowanie łask. Bóg wiedział, jak pomóc w realizacji zadania jej powierzonego, chociażby przez ludzi, których stawiał na jej drodze, jak ks. Sopoćko. Faustyna z prostotą i pokorą potrafiła robić to, co miała do zrobienia. „Nawet jeżeli Kościół będzie sprawiał trudności, działaj w posłuszeństwie i nie poddawaj się” – tak miała powiedzieć s. Faustyna do ks. Michała na łożu śmierci, przewidując początkowy opór Kościoła i dając nadzieję na tę podróż swojemu kierownikowi duchowemu. Nie ma tego zdania w filmie, ale dla mnie jest ważne, mówi o determinacji do spełnienia misji, o tym, że Miłosierdzie nie jest tylko sprawą Kościoła, lecz wszystkich.

Bierze Pani udział w różnych rekolekcjach. W czym one pomagają?

Wyciszyć się. Naładować baterie. Odpocząć od codzienności, przypomnieć sobie o tym co ważne w moim życiu, i o tym co kompletnie nie, a może niepotrzebnie poświęcam temu czas, o tym, że jak czegoś nie zrobię, świat się nie zawali, że trzeba zadbać o siebie, bo przecież jestem umiłowanym dzieckiem Boga.

Nie boi się Pani mówić o Bogu?

Niektórzy potrafią zarzucić, że teraz mówienie o wierze jest modne, dlatego się o niej mówi… Mówię, co myślę. Cenię autentyczność. To prawda, że od niedawna mówię o tym publicznie, tym bardziej, że mówienie o Bogu, o wierze to mówienie o relacji. To jest intymne i nie zawsze komfortowe. Nie wszyscy zrozumieją, co mam na myśli, poprzekręcają słowa, wyrwą z kontekstu, ale nie to jest ważne. Wiara rodzi się ze słuchania. Dzieląc się wzajemnie swoimi doświadczeniami, możemy rosnąć. Ciekawe są dla mnie także rozmowy z niewierzącymi czy wyznawcami innych religii. Wciąż poznajemy, nie mamy monopolu na prawdę. Spotkać się w pokoju, z szacunkiem i miłością – to już sukces.

Modli się Pani do św. Faustyny?

Raczej z nią rozmawiam. Przy Koronce do Bożego Miłosierdzia proszę o wstawiennictwo.

Jak rozumie Pani miłosierdzie?

Jako bezgraniczną miłość Boga. Dla wszystkich. Mądrzy ludzie napisali na ten temat wiele książek, mogę mówić więcej, ale po co. Lepiej doświadczać. Spróbować się otworzyć, bo każdy jest inny i do każdego Bóg przyjdzie inaczej, w zrozumieniu, łasce, buncie, powrocie, w drugim człowieku. Ja chyba tego do końca nie ogarniam.

 


Kamila Kamińska (1988), urodzona w Warszawie aktorka serialowa i filmowa. Popularność przyniosły jej szczególnie role w „M jak miłość”, „Na dobre i na złe”, „Barwy szczęścia” czy „W rytmie serca”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 9 sierpnia

Niedziela, XIX Tydzień zwykły
 «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!»
+ czytania liturgiczne (rok A, II): 1Krl 19,9a.11-13a; Ps 85,9ab.10-14; Rz 9,1-5; Mt 14,22-33
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ komentarz tygodnika Idziemy

Nowenna do Matki Bożej Łaskawej w intencji Ojczyzny (5-14 sierpnia)
Dziś: parafia św. Antoniego w Mińsku Mazowieckim

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter