11 lipca
sobota
Olgi, Kaliny, Benedykta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wigilia w teatrze

Ocena: 4.7
1568

Od jedenastu lat organizujemy „Wigilię dla bezdomnych” – tak ją nazywamy. Jednak przychodzą na nią osoby nie tylko bezdomne, ale zwyczajnie ubogie. - mówi Emilian Kamiński w rozmowie z Rafałem Węglewskim

Emilian Kamiński / fot. Rafał Latoszek

Kto może przyjść do Teatru Kamienica na spotkanie wigilijne?

Od jedenastu lat organizujemy „Wigilię dla bezdomnych” – tak ją nazywamy. Jednak przychodzą na nią osoby nie tylko bezdomne, ale zwyczajnie ubogie. Mają tu swoje miejsce i swoją szczególną chwilę. Najczęściej są to ludzie samotni, którzy nie mają jak zintegrować się ze swoją rodziną. W naszym teatrze staramy się coś dobrego dla nich zorganizować, by poczuli się jak w domu. Teatr też jest przecież domem, a Kamienica to nazwa mojego teatru – świadomie przyjęta, bo jest miejscem, gdzie mieszkają ludzie. Bezdomni mogą się tutaj na chwilę ogrzać, nie tylko w znaczeniu fizycznym. Przychodzi średnio od 200 do 250 osób. Nasi kucharze przyrządzają wspaniałe potrawy, pomaga nam Straż Miejska, która obsługuje naszych wigilijnych gości, również nasi pracownicy uczestniczą w spotkaniu. W tym roku będziemy mieli prezenty dla osób bezdomnych. Udało się pozyskać pomoc dzięki różnym instytucjom. Będą leki, odzież i inne potrzebne rzeczy.

 

Skąd się wziął pomysł?

Z taką inicjatywą wystąpili Bracia Mniejsi Kapucyni z ulicy Miodowej w Warszawie, którzy dają codzienne wsparcie dla osób bezdomnych. Przyjąłem ten pomysł – i to się dzieje.

 

Tak po prostu?

Duży wkład w to dzieło ma również moja córka Natalia, która bardzo się angażuje w pomoc osobom bezdomnym. Idea jest taka, aby robić spotkania, na których zawsze powtarzam: wyjdź z tego zaklętego kręgu, spróbuj, człowieku bezdomny, coś ze sobą zrobić, aby znaleźć dom i nie być bezdomnym. I przez te wszystkie lata kilkanaście osób rzeczywiście wyszło z bezdomności i zorganizowało sobie dom. Zapraszam dziennikarzy, by rozmawiali z tymi osobami, aby mogły one przedstawić swoją sytuację i opowiedzieć o swoim losie. Szkoda, że mało się na ten temat zwraca uwagę, a to jest ogromny problem, to są tysiące ludzi. Nasze państwo pod tym względem nie stanęło na wysokości zadania. Na szczęście są różne organizacje, które pomagają. Ja wykonuję tylko pewien gest, nie chcę przeceniać swojej roli.

 

Co stanowi największy problem w sytuacji osób bezdomnych?

Podstawowym problemem jest alkoholizm – koszmarna choroba, która determinuje wszystkie inne sytuacje życiowe. Jest też sporo normalnej biedy, niestety, po tej dzikiej reprywatyzacji przybyło osób bezdomnych. Znam kilka historii osób, którym odebrano miejsce, gdzie mieszkali i żyli od urodzenia.

 

Problem ten nie ominął również Teatru Kamienica?

To prawda, była próba przejęcia budynku przez grupę nieuczciwych ludzi. Najpierw, łamiąc prawo, uzyskali własność tysiąca metrów strychu. Tam zarejestrowali osiem spółek, aby mieć osiem głosów we wspólnocie. Oczywiście przegłosowywali pierwsze uchwały dotyczące wyrzucenia teatru i mnie. To był straszny czas. Jednak przetrwaliśmy, teatr nie przestał funkcjonować ani na jeden dzień. Ile to ran we mnie spowodowało, wiem tylko ja i moi lekarze.

 

Czy ktoś Panu pomógł?

Było ponad sto tysięcy wpisów w proteście przeciwko takiemu działaniu. Pomogły mi media i dziennikarze, to mnie uratowało – media różnych stron, nie było podziałów, było to zupełnie „ekumeniczne”. Sądy nie były łaskawe działać, można powiedzieć, że nabrały wody w usta. Młyny prawa mielą u nas bardzo powoli, a prawo – takie odnoszę wrażenie – bardziej chroni przestępcę niż poszkodowanego.

 

Czy osoby bezdomne wystąpiły kiedyś w Pana teatrze?

Owszem, zrobiłem sztukę „Bezdomna pasja” z dwunastoma osobami bezdomnymi, wyszło to z ich inicjatywy. Mirek Zygmunt, poeta, świetnie piszący, napisał teksty do tej sztuki. Powstało przedstawienie, rzecz niesamowita i kameralna. Niezwykłe było jednak to, co się wydarzyło po sztuce. Widownia wstała, biła brawo aktorom, oni stali – a wszyscy płakali. Zarówno widownia, jak i aktorzy. Spektakl był oczywiście o bezdomności i grało w nim jedenastu mężczyzn oraz jedna kobieta. Zanim doszło do sztuki, oni powiedzieli: „Emilian, ty ciągle dla nas występujesz i nam pomagasz – teraz my dla ciebie wystąpimy!”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 11 lipca

Sobota, XIV Tydzień zwykły Rok A, II
+ Święto św. Benedykta, opata, patrona Europy
Kto porzuci wszystko dla Ewangelii,
stokroć tyle otrzyma
i życie wieczne odziedziczy.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Prz 2,1-9;Ps 34,2-4 i 6. 9 i 12. 14-15;Dz 4,32-35;Mt 19,27-29
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter