11 lipca
sobota
Olgi, Kaliny, Benedykta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Komentarze do czytań - Czwartek, IX Tydzień zwykły

Ocena: 4.9
245

Gdy przeżywamy nasze rozterki, osłabienie, obawy przed tym, co ma nadejść - możemy wspomnieć Jezusa w Ogrójcu, patrząc na tych, którzy nas nie rozumieją - wspomnieć śpiących apostołów. Jezus rozumie nas, a my – trochę też Jezusa?

-teksty czytań-

Fot. pixabay.com/CCO

komentarze Bractwa Słowa Bożego,
autor: dr Monika Waluś

Pierwsze czytanie: Rdz 22, 9-18

Czytanie z Księgi Rodzaju, opisujące doświadczenie Abrahama, który słyszy, że ma poświecić syna, budzi niepokój i wątpliwości w każdym stuleciu – jak Bóg może chcieć takiej ofiary? Dlaczego tak straszne polecenie? Jak mamy to dziś rozumieć?

To straszna sytuacja – syn, upragniony i ukochany, dziedzic i duma rodziny ma zostać poświęcony. Jak zrezygnować z marzeń, na które się długo czekało? Tu chodziło o ludzkie pragnienia, ale też o sprawy wiary: przecież sam Bóg obiecał potomstwo. Dlaczego Bóg daje Syna, a potem odbiera? Czy teraz wszystko odwołane?

W tej sytuacji znajdzie się Maryja. Obiecany Syn, którego poczęła z Ducha Świętego, któremu podporządkowała życie osobiste, małżeńskie, rodzinne – teraz ma na Jej oczach umrzeć śmiercią straszną, a Ona może tylko Mu bezradnie towarzyszyć lub uciec… tu chodzi o jedynego, ukochanego Syna, ale także o Jej wiarę, przekonanie, że Bóg Ją prowadził, dał Jej Syna. Co Ona teraz ma myśleć, w co wierzyć? Jak pogodzić miłość do Syna z wiarą w Ojca, który dał Syna i teraz Go w straszny sposób zabiera?

Kosztowna była wiara Abrahama i Maryi. Oboje wytrwali – i oboje odzyskali synów. To są wydarzenia sprzed tysięcy lat, ale niepokojąca myśl pozostaje – i my możemy stanąć w sytuacji, gdy będzie się wydawało, że Bóg zabiera wszystko, co dał.

Drugie czytanie: Hbr 10, 4-10

To naturalne, że gdy deklarujemy uczucia, jako potwierdzenie naszych intencji często składamy prezenty. W rodzinie, wśród przyjaciół czy wyrażając komuś wdzięczność lub szacunek, przynosimy symboliczne dary. Psalm nawiązuje do tego zwyczaju - mówi o składanych dawniej Bogu ofiarach, dziś wiemy, że nie one są potrzebne, choć składano je z wiarą i często w bardzo dobrych intencjach.

Prorocy i psalmiści często przypominali – najważniejsze jest to, co mieszka w sercu, wokół czego krążą myśli. Bogu nie chodzi o składane hojne prezenty, ale także nie o przymus posłuszeństwa, które z niechęcią dostosuje się do wymagań. Sami czujemy, że nie na tym polega miłość czy przyjaźń. W pracy też nie sprawdzi się niezaangażowany pracownik.

Autor psalmu deklaruje, że spełnianie woli Boga jest jego radością. To już nie tylko posłuszeństwo, to utożsamienie się z Bożymi nakazami i zasadami. Prawo Boże zostało przyjęte nie tylko umysłem, ale też sercem. Psalm pokazuje radość z Bożej obecności i pragnie jej dla wszystkich, którzy szukają Boga i Jego pomocy – także dla nas dzisiaj.

Te słowa zastosował do siebie Syn Boży. To w Nim spełniły się najbardziej. Jego radością była jedność z Ojcem i ludźmi – ale też dlatego, pełniąc Wolę Ojca, stał się największym darem dla Ojca i dla nas wszystkich.

Ewangelia: Mt 26, 36-42

Gdy uczniowie mogli być dumni – byli blisko słynnego Nauczyciela i Cudotwórcy. Dobrze znaleźć się koło kogoś, kto jest podziwiany i chwalony. Splendor Jezusa spadał też na nich. Sytuacja, w której to On potrzebuje obecności, wspólnej modlitwy, zrozumienia, musiała być dla nich zaskakująca i zupełnie nowa. Poznali Go przecież jako mocnego Mistrza, który umie zgromić faryzeuszy, daje sobie radę z saduceuszami, robi świetne wrażenie i cieszy się wielkim szacunkiem. Zapewniał, że jest jedno z Ojcem, sam uczył uczniów modlitwy, tak wiele mówił o potrzebie ufności. A teraz wydaje się, że sam przeżywa trudności na modlitwie i potrzebuje wsparcia.

Także dla nas to czytanie może być zaskakujące. Jezus, który wyrzucał złe duchy, spełniał prośby i uzdrawiał, tu wydaje się osłabiony, zmęczony, bardzo ludzki w swych obawach i cierpieniu, przewidując to, o czym przecież sam uprzedzał uczniów. Tu właśnie Zbawiciel doświadcza tego, co chyba każdy z nas: mamy dobre chęci, ale nasze ciało nie nadąża za naszymi planami, pragnieniami. Duch ochoczy, ale ciało mdłe. Gdy przeżywamy nasze rozterki, osłabienie, obawy przed tym, co ma nadejść, możemy wspomnieć Jezusa, patrząc na tych, którzy nas nie rozumieją, wspomnieć apostołów. Jezus rozumie nas, a my – trochę też Jezusa?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 11 lipca

Sobota, XIV Tydzień zwykły Rok A, II
+ Święto św. Benedykta, opata, patrona Europy
Kto porzuci wszystko dla Ewangelii,
stokroć tyle otrzyma
i życie wieczne odziedziczy.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Prz 2,1-9;Ps 34,2-4 i 6. 9 i 12. 14-15;Dz 4,32-35;Mt 19,27-29
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter