23 czerwca
niedziela
Wandy, Zenona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Komentarze do czytań - Piąta Niedziela Wielkiego Postu

448

Dziś w naszych kościołach zasłaniamy krzyże. Czynimy to, by zatęsknić za ukrzyżowanym Jezusem, by zapragnąć Go ujrzeć. Niech to pragnienie rozszerzy nasze serca, aby głębiej wybrzmiała w nich adoracja Ukrzyżowanego, gdy kapłan ukaże Go nam w Wielki Piątek.

Tekst czytań

Fot. Canva

komentarze Bractwa Słowa Bożego,
autor: s. Maria Agnieszka od Wcielenia i Paschy Jezusa OCD

Pierwsze czytanie: Jr 31,31-34

Piąta niedziela Wielkiego Postu rozpoczyna czas bezpośredniego przygotowania do wydarzeń paschalnych. Po czterech tygodniach ukierunkowanych na nasze nawrócenie i pokutę za grzechy, od dziś liturgia będzie nas prowadzić ku Osobie Jezusa cierpiącego, a potem Zmartwychwstałego. Chodzić będzie o rozpoznanie, kim jest Jezus, a następnie o osobisty wybór: za lub przeciw Niemu.

Pierwszy zadany nam tekst rozpoczyna się słowami: „Pan mówi: Oto nadchodzą dni, kiedy zawrę z domem Izraela i z domem Judy nowe przymierze”. Wobec niewierności narodu wybranego w obu królestwach (północnym - Izrael i południowym - Juda), niewierności przymierzu zawartemu na Synaju po wyjściu z Egiptu, prorok Jeremiasz zapowiada nowe przymierze, oparte już nie na literze prawa, ale na miłości, na rozpoznaniu obecności Pana we własnym sercu. Przymierze to dotyczy każdego Izraelity osobiście.

Znakiem rozpoznawczym obecności Pana będzie odpuszczenie grzechów. Tych właśnie, za które pokutowaliśmy w pierwszej części Wielkiego Postu. Czyli własne sumienie każdego człowieka powie mu: to jest Pan! Sumienie – to właśnie miejsce, w którym dziś, po czterech tygodniach poświęconych refleksji nad sobą i pokucie, możemy odnaleźć Pana.

Dziś trzeba nam usłyszeć te słowa: oto nadchodzą dni Świąt Paschalnych. Oto Jezus w naszym imieniu będzie pił kielich nowego i wiecznego przymierza, a my będziemy świętować Jego Paschę.

Psalm responsoryjny: Ps 51,3-4.12-13.14-15

Psalm 51, odczytany w świetle zapowiedzi nowego przymierza, prowadzi nas ku jasnej, nowej rzeczywistości, niejako wychyla się ku niej. Zwróćmy uwagę na nagromadzenie próśb: obmyj mnie, oczyść mnie, stwórz we mnie czyste serce, odnów we mnie moc ducha, przywróć mi radość ze zbawienia, wzmocnij mnie. Są to słowa pełne nadziei, wyrażające pragnienie nowego życia, życia w wolności dziecka Bożego. Dopóki jest w nas takie wołanie, możemy być pewni, że prowadzi nas Duch Święty. Żaden grzech nie ma nad nami większej władzy niż Duch Jezusa.

Jeżeli trudno nam się modlić, prośmy o dar samej modlitwy, czyli właśnie o Ducha Świętego, Ducha Stworzyciela. To On jest Stwórcą czystych serc. On nas uświęca.

Drugie czytanie: Hbr 5,7-9

Głośne wołanie i płacz Chrystusa, wyrażające Jego ludzki lęk przed cierpieniem i śmiercią, widzimy w Ewangeliach synoptycznych w Ogrodzie Oliwnym, a w Ewangelii świętego Jana w dialogu z uczniami, gdy Jezus mówi: „Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław imię Twoje!” (J 12, 27-28a).

Jezus w swym cierpieniu prawdziwie uczył się posłuszeństwa. Nie w tym sensie, jakoby wcześniej nie potrafił go pełnić, ale w tym, że nigdy jeszcze nie pełnił go w tak skrajnych przeciwnościach, tak bardzo wbrew zarówno swej ludzkiej, jak i Boskiej naturze. Bóg jest samym życiem, człowiek został stworzony do życia i ma udział w życiu Boga. Zarówno jako Bóg, jak i jako Człowiek, pragnienie i pełnię życia Jezus nosił w sobie, natomiast w swym posłuszeństwie odwrócił się niejako od tej pełni, od tego, kim z natury jest, by uwielbić i wypełnić wolę Ojca. Tylko takie posłuszeństwo mogło odkupić pychę człowieka, czyli radykalny zwrot w przeciwnym kierunku: od woli Ojca ku sobie.

Jezus przeżywał opór ludzkiej natury. Każdy mój wewnętrzny opór pozwala mi lepiej zrozumieć Jezusa i docenić wagę jego ofiary. Jezus nie cofnął się mimo wewnętrznego oporu. Poczujmy się zaproszeni do adoracji posłuszeństwa Jezusa. Dzięki niemu żyjemy.

Ewangelia: J 12,20-33

Grecy, czyli ówcześni poganie, osoby spoza narodu wybranego, pragną ujrzeć Jezusa. Zbliża się czas Kościoła powszechnego. Aby jednak mógł się on narodzić, potrzeba, by Jezus umarł i zmartwychwstał. Kościół rodzi się z przebitego boku Zbawiciela, to stamtąd płyną Woda i Krew, dar chrztu i Eucharystii. W pragnieniu pogan Jezus rozpoznaje swoją godzinę, godzinę chwały i czci otrzymanej od Ojca.

Wywyższenie Jezusa dokona się na krzyżu. To tutaj poganie ujrzą Jezusa i w osobie setnika uczynią wyznanie: „Prawdziwie ten był Synem Bożym” (Mk 15, 39). To Jezus ukrzyżowany będzie odtąd przyciągał wszystkich, także i nas. To stąd wypłynie nasze życie wieczne. Czy Grecy mogli przewidzieć, o co proszą, gdy zwrócili się do Filipa? A my, którzy już to wiemy, czy podtrzymamy prośbę?

Dziś w naszych kościołach zasłaniamy krzyże. Czynimy to, by zatęsknić za ukrzyżowanym Jezusem, by zapragnąć Go ujrzeć. Niech to pragnienie rozszerzy nasze serca, aby głębiej wybrzmiała w nich adoracja Ukrzyżowanego, gdy kapłan ukaże Go nam w Wielki Piątek.

PODZIEL SIĘ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 23 czerwca

XII Niedziela zwykła
Wielki prorok powstał między nami
i Bóg nawiedził lud swój.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 4, 35-41
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego) 



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter