16 lipca
wtorek
Mariki, Benity, Eustachego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wiara jak złota rybka?

Ocena: 4.75
941

Gdyby tak mieć wiarę jak ziarnko gorczycy. Może niewielką, ale dającą się zmierzyć i bardzo użyteczną.

fot. xhz

Można by wtedy góry przenosić i dębom nakazać, by wyrywały się z korzeniami i przesadzały na inne miejsce. Można by nawet beznadziejnie chorych leczyć jednym dotknięciem. A w razie potrzeby przywracać zmarłych do życia. Można by burze uciszać, nie tylko na morzu, ale i w ludzkich sercach. Można by chleb rozmnażać, gdyby tylko mieć wiarę, jak czarodziejską różdżkę, jak złotą rybkę, co spełnia trzy życzenia. Wiarę, która czyni cuda…

Wierzę, że natchnienie Ducha Świętego towarzyszyło Słowu Bożemu nie tylko podczas wypowiadania go przez Chrystusa, ale również podczas zapisywania i redagowania go przez ewangelistów. Dlatego musi być w tym jakiś sens, że przypowieść o słudze, który wraca upracowany z pola i przygotowuje posiłek swemu panu, sam zaś je i kładzie się spać jako ostatni, i nie oczekuje podziękowań za swoją pracę, znalazła się w Łukaszowym zapisie Ewangelii tuż po prośbie uczniów o pomnożenie ich wiary. Pewnie już trochę męczyło apostołów, że czasem Jezus wypominał im brak wiary, gdy nie radzili sobie z żywiołami przyrody, z ludzką słabością albo szatańskim opętaniem. Może stąd prośba: „Przymnóż nam wiary”?

Wiara jak ziarnko gorczycy – taki mały konkret – byłaby bardzo przydatna na życiowe problemy. Takie „dojście” do Boga, jak do kogoś wpływowego. Jak po wygranych wyborach, gdzie „swoi” pełnymi garściami czerpią profity z udzielonego wcześniej poparcia. A Jezus wzywa do całkowitej bezinteresowności, bez mierzenia swoich zasług przed Bogiem i spodziewania się przywilejów. Zwyczajnie: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy”. Bo jakież to znowu zasługi, jeśli współpracujemy z Bogiem dla naszego zbawienia? Wszakże od Niego pochodzą nasze zdolności i dobre natchnienia.

Zamiast prośby o pomnożenie wiary bardziej szlachetna byłaby modlitwa o pomnożenie miłości ku Bogu. Nie chodzi przecież o to, by czynić cuda w imię Chrystusa. Bo nawet cudotwórcy mogą usłyszeć w dniu sądu Chrystusowe słowa: „Nie znam was”. I nie chodzi o to, by dzięki wierze nasze życie doczesne stawało się łatwiejsze. Wiara sama w sobie – choćby i wielka – prowadzi donikąd, bo przecież i szatan wierzy i drży. Ale czy będzie zbawiony?

Potrzeba nam takiej miłości do Boga, która pozwala zapomnieć o sobie i nie wyliczać przemodlonych godzin, przeposzczonych piątków i wykonanych uczynków miłosierdzia. Potrzeba nam miłości, która rodzi zawierzenie tak wielkie, że można przejść przez najtrudniejsze doświadczenia i nie zwątpić w dobrą wolę Boga nawet na dnie ciemnej doliny. A jeśli Bóg zechce się posłużyć naszą wiarą dla objawienia swojej mocy – to już Jego sprawa. Naszą sprawą jest gotowość i zawierzenie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"


henryk.zielinski@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 lipca

Wtorek, XV Tydzień zwykły
wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych,
lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 11, 20-24
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter