29 maja
środa
Magdaleny, Bogumily, Urszuli
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Woda żywa i światłość świata

Ocena: 5
1018

Przełom września i października. W Jerozolimie przez osiem dni radośnie obchodzono wielką uroczystość: Sukkot, czyli Święto Namiotów.

fot. Wikipedia

Do miasta napłynęły rzesze pielgrzymów, by dziękować Bogu za zbiory. Opuścili swoje domy, by przez te kilka dni mieszkać w szałasach. Miało to przypominać warunki życia Izraelitów podczas wędrówki przez pustynię (Kpł 23, 43).

Jeden z obrzędów celebracji polegał na pobraniu wody z sadzawki Siloam, przeniesieniu jej w procesji do świątyni i rozlaniu jej na ołtarzu. Było to pamiątką wody, która wypłynęła ze skały po uderzeniu Mojżesza (Wj 17, 6-7). Jednak w tym momencie w świątyni przebywał ktoś, kto posiada o wiele wspanialszą wodę: „W ostatnim, najbardziej uroczystym dniu święta Jezus wstał i zawołał donośnym głosem: «Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza». A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego” (J 7, 37-39). Woda Jezusa nie gasi pragnienia ciała. Ona zaspokaja wszelkie pragnienia ducha ludzkiego.

Innym imponującym elementem celebracji Święta Namiotów była iluminacja miasta. Na świątynnym dziedzińcu zapalano w nocy olbrzymie świeczniki. Upamiętniało to słup ognia, który prowadził przemierzających pustynię Izraelitów (Wj 13, 21-22). To w takim kontekście Jezus przemówił: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12). Prawdziwym światłem jest Jezus. On jest taką światłością, która prowadzi nie oczy, ale ducha.

Słowa Jezusa nie pozostały bez pokrycia: za chwilę miało objawić się, że rzeczywiście ma On wodę dającą życie i że jest światłością dla człowieka.

W trakcie święta Jezus dostrzegł mężczyznę niewidomego od urodzenia. Tak jak Bóg na początku ulepił człowieka z prochu ziemi (Rdz 2, 7), tak teraz Jezus pomazał błotem oczy niewidomego (J 9, 6). Podobnie jak Bóg użył własnego tchnienia, by dać Adamowi życie, tak Jezus do utworzenia błota skorzystał ze swojej śliny, dając choremu cząstkę siebie. To uzdrowienie jest niczym akt stwórczy Boga. Dzięki Jezusowi człowiek staje się nowym stworzeniem, otrzymuje dar nowego życia od Tego, który jest życiem (por. J 14, 6).

Zaskakuje posłanie niewidomego, by się obmył. Podobnie jak woda sadzawki Betesda (J 5, 1-9), tak woda sadzawki Siloam nie ma przecież mocy uzdrawiania. To nie tu jest źródło łaski. Tym, co przywróciło wzrok mężczyźnie, jest moc Jezusa. To On posiada wodę uzdrawiającą każdą niemoc i dającą życie wieczne. Tą wodą jest Duch.

Uzdrowienie niewidomego jest nie tylko fizycznym uleczeniem. To przede wszystkim oświecenie jego ducha. Widoczna jest duchowa droga uzdrowionego: nie znając Jezusa (J 9, 11), zaczyna stopniowo wierzyć w Jego posłannictwo (J 9, 17), a nawet broni Go wobec faryzeuszów (J 9, 31), aż wreszcie oddaje Mu pokłon (J 9, 38).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 maja

Środa, VIII Tydzień wielkanocny
Syn Człowieczy przyszedł, żeby służyć
i dać swoje życie jako okup za wielu.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 10, 32-45
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter