12 grudnia
czwartek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jak III RP media kupowała

Ocena: 0
3425

Nagradzanie przez państwo mediów przychylnych rządzącym i budowanie wzajemnych zależności na linii władza-media było smutną praktyką ostatnich lat.

Jak całkiem legalnie dopieścić zaprzyjaźnioną redakcję, zyskać jej pobłażliwe traktowanie i przychylne publikacje? Ministerstwa i spółki Skarbu Państwa nader niechętnie dzielą się informacjami o różnych sposobach dofinansowywania za publiczne pieniądze wybranych mediów: kupowania miejsca na reklamę lub na komunikaty o organizowanych przetargach, konkursach itp. Dane, które udaje się upublicznić, wiele mówią. Media niedecydujące się na bycie tubą propagandową rządu o takim wsparciu mogły na ogół tylko pomarzyć.

 

Na państwowym garnuszku

W latach 2010-2014 dwanaście z siedemnastu ministerstw (tyle, mimo ustawowego obowiązku ujawniania tych informacji, udostępniło swoje dane – przyp. RM) wydało na reklamę ponad 260 mln zł, tj. dwa razy więcej, niż wszystkie ministerstwa w poprzednim odstępie czasowym.

Wydatki wszystkich ministerstw na ogłoszenia i komunikaty w latach 2008-2013 w samej tylko „Gazecie Wyborczej” wyniosły blisko 6,9 mln zł, co stanowiło 54 proc. wydatków w tym segmencie prasy; w „Rzeczpospolitej” – prawie 4,4 mln zł (34 proc.) i w „Dzienniku Gazecie Prawnej” – 1 mln zł (8 proc.). Z kolei w latach 2010-2014 w Kancelarii Prezydenta RP z 257 tys. zł wytransferowanych do mediów 161 tys. zł przypadło Agorze; podobnie w Kancelarii Senatu z 140 tys. zł aż 100 tys. zł przypadło „Gazecie Wyborczej”.

Wśród tygodników ogólnopolskich najwięcej z budżetowych pieniędzy zyskały: „Polityka” – 603 tys. zł (47 proc.), „Newsweek Polska” – 562 tys. zł (44 proc.), a „Wprost” – 106 tys. zł (8 proc.). Według analizy Klubu Jagiellońskiego kwoty te są jeszcze wyższe: w latach 2010-2014 „Polityka” dostała 764 tys. zł, „Wprost” – 498 tys. zł, a gdy chodzi o „Newsweek” – znane są jedynie przychody z ministerialnych reklam jego wydawcy, całego koncernu Axel Springer, rzędu 3,2 mln zł.

Spośród stacji telewizyjnych najwięcej pieniędzy ministerialnych zyskała TVP – 30 mln 850 tys. zł (49 proc.), TVN – 21 mln 905 tys. zł (35 proc.) i Polsat – 9 mln 952 tys. zł (16 proc.). Rozgłośnie radiowe w latach 2010-2014 wzbogaciły się o 9,5 mln resortowych złotówek – do podziału między cztery grupy medialne. Jedyny publiczny nadawca, Polskie Radio, otrzymał 1,6 mln zł, podczas gdy do francuskiej Groupe Lagardere, wydawcy m.in. Radia Zet, Plus i Antyradia, powędrowało aż 5,3 mln zł. Ponad dwa razy mniej zgarnęła Grupa RMF należąca do niemieckiej spółki Bauer Media Polska. Na końcu znalazła się fundacja Lux Veritatis, wydawca Radia Maryja i TV Trwam, otrzymawszy blisko 400 tys. zł. Ministerstwa najmniej, bo tylko 4,4 mln zł, zainwestowały w media internetowe, czyli te, w których społeczeństwo może interaktywnie się na temat pracy resortów wypowiadać.

Nieporównanie większy strumień pieniędzy płynął do wybranych mediów ze spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa (PKN Orlen, KGHM, PKO BP czy PKO) i innych instytucji publicznych. Te jednak – zasłaniając się tajemnicą handlową – niemal wszystkie wprost odmówiły upublicznienia informacji o transferowaniu do mediów kwot na reklamy i komunikaty.

Metody doceniania tytułów sprzyjających władzy są jednak o wiele bardziej zróżnicowane. Wystarczy przyjrzeć się prenumeratom w poprzedniej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i ministerstwach (w ramce). A wszystkie te praktyki w zwielokrotnionej skali występują w relacjach między władzami i mediami lokalnymi, w regionach.

 

Według uznania

Na podłączenie do budżetowej kroplówki mogły liczyć tytuły, które niekoniecznie gwarantowały, że zamieszczone reklamy czy komunikaty ministerialne dotrą do największej liczby odbiorców. W pierwszych trzech kwartałach 2013 r. sprzedaż największych beneficjentów publicznych pieniędzy – „Polityki” i „Newsweeka” – wahała się na poziomie 127 egz., podczas gdy „Gość Niedzielny”, sprzedając 141 tys. egz., w latach 2010-2014 zyskał na ministerialnych reklamach tylko 248 tys. zł. Dla porównania „Tygodnik Powszechny” ze sprzedażą ok. 17,5 tys. egz., zarobił z ministerialnych zleceń 331 tys. zł. Mający zbliżoną sprzedaż tygodnik „Idziemy” z reklam instytucji państwowych w latach 2010-2014 nie zyskał nic! Niewiele lepiej wypada tygodnik „W Sieci”, który ze sprzedażą 96,6 tys. egz. na tyle nie podobał się rządowym kręgom, że w latach 2013-2014 na budżetowych reklamach zarobił tylko 27 tys. zł.

Do historii przejdzie ujawniona podczas „afery taśmowej” rozmowa Pawła Grasia, byłego rzecznika prasowego rządu Donalda Tuska, z Dariuszem Krawcem, prezesem PKN Orlen. Krawiec skarży się Grasiowi na prezesa PZU, że „sk.... w opozycyjnym »W Sieci« ogłoszenie daje”. Według Krawca jest to oznaka braku przyzwoitości, a traktowanie „W Sieci” jako potencjalnego klienta nie mieści mu się w głowie. Graś odpowiada: „Tak, prokuratura też już, widać, coraz dziwniejsze te werdykty wydaje, już czeka, patrzy na sondaże”. Komentując to na bieżąco politolog dr Rafał Chwedoruk wskazywał: warto byłoby zestawić zachowanie poszczególnych mediów wobec afery taśmowej z tym, na ile korzystają z zasobów publicznych.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 grudnia

Kto ma uszy, niechaj słucha!
Dziś w Kościele:
+ czwartek, II tydzień Adwentu, wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 41,13-20; Ps 145,1bc.9-13; Mt 11,11-15
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -