14 grudnia
piątek
Alfreda, Izydora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kto jest u nas czwartą włądzą?

Ocena: 0
1983

Dopóki polskie media są zdominowane przez własność zagraniczną, dopóty mamy prawo czuć się skolonizowani.

fot. PAP/Radek Pietruszka

Kto ma media, ten ma władzę. A blisko 70 proc. rynku prasowego w Polsce stanowią wydawnictwa z kapitałem zagranicznym. Czy dlatego prawda ma często problem z przebiciem się do społeczeństwa?

 

Niemieckie i amerykańskie

Centrum Monitoringu Wolności Prasy przedstawiło właśnie raport „Struktura własności mediów w Polsce. Prasa, radio, telewizja (stan na maj 2017)”. Autorzy – Monika Szetela oraz Karolina i Maciej Piechowie – nie kryją, że problem jest rozległy: zamieszczona obok tabela mówi sama za siebie, a pokazuje tylko rynek prasowy.

Polski kapitał przeważa w dziennikach. Rynek tygodników, uznawanych za najbardziej opiniotwórcze, wzięły trzy kraje: Polska, Niemcy i Szwajcaria, ale polscy właściciele skupiają mniej niż 50 proc. udziału w nim. Rodzimych dwutygodników mamy 25 proc., a miesięczników – połowę ze wszystkich u nas się ukazujących. Kapitał zagraniczny przeważa w większości czasopism kolorowych i specjalistycznych.

Jeśli chodzi o rynek telewizyjny, to ponad 58 proc. stanowi osiem firm, nadających co najmniej po 10 kanałów każda. To Cyfrowy Polsat SA, ITI Neovision SA, Scripps Networks Interactive, Discovery Communications, Viacom Media Networks, Time Warner, TVP, SPI International Polska. Ich właścicielami są głównie obywatele polscy i amerykańscy. Polscy przedsiębiorcy prowadzą w sumie 72 kanały (na 200 polskojęzycznych dostępnych w Polsce). Zaledwie dwa mają profil katolicki (TV Trwam i Opoka TV).

KRRiT przyznaje koncesje i czuwa nad konkurencją na rynku mediów, UOKiK ma zapobiegać koncentracji. Ale w rękach ośmiu firm znajduje się 60 proc. wszystkich kanałów TV! Największy, 40-procentowy, jest udział Amerykanów – głównie kanałów rozrywkowych i sportowych; w rękach polskich jest 30 proc. stacji; kanałów francusko-amerykańskich jest 9,7 proc., holenderskich – 4 proc. Krótko mówiąc: 70 proc. medialnego tortu należy do kapitału międzynarodowego.

Jednak o dominacji na rynku świadczy nie liczba kanałów, ale ich oglądalność, a tu dominują stacje z polskim kapitałem. Jako codzienne źródło informacji w badaniu CBOS wyszły programy TVP (24 proc. badanych) oraz TVN (23 proc. badanych). Serwisy informacyjne przygotowywane są przez nadawców reprezentujących różne państwa – różnią się więc treścią i formą.

Co do rynku radiowego, to większość jest kontrolowana przez sześć koncernów: ZPR SA, Polskie Fale Średnie i Polskie Radio SA (własność polska), Grupę Radiową Agory Sp. z o.o. (własność polsko-amerykańska), Eurozet Radio Sp. z o.o. (własność francusko-holenderska) i Bauer Media Group (własność niemiecka).

Widać wyraźną monopolizację rynku i ciągłe wykupowanie pojedynczych programów przez największe przedsiębiorstwa. Najwięcej stacji jest w polskich rękach (70 proc.), jednak największą słuchalność mają stacje skupione w rękach Bauera (RMF FM – 25 proc. udziału) i Eurozet (Radio Zet – 13 proc.). Polscy nadawcy pod względem słuchalności są dopiero na trzecim miejscu.

O słuchalności decyduje zasięg, a o nim – częstotliwość fal radiowych. – Tu po transformacji doszło do dużej dysproporcji – mówi red. Wojciech Reszczyński, który wtedy zakładał stacje radiowe. – Dwie stacje bez koncesji, RMF i Zet, działały prawem kaduka, ale z tytułu uprzywilejowanej roli otrzymały wysokie częstotliwości i zdominowały rynek. Wywodziły się ze środowisk Unii Wolności, odpowiednio: krakowskiej i warszawskiej. Na jakiej zasadzie ja dla swojej rozgłośni dostałem Siedlce i Zieloną Górę, a TOK FM – największe miasta?


W objęciach tabloidu

– Badania potwierdziły to, co dr Barbara Fedyszak-Radziejowska powiedziała przy okazji listu Marka Dekana, szefa Ringier Axel Spinger – mówi dr Monika Szetela. – Dekan instruował polskich dziennikarzy co do sposobu ich działania. Okazało się potem, że taki list dostają oni od niego co tydzień. Wówczas dr Fedyszak-Radziejowska powiedziała, że nie jest problemem, iż kapitał ma narodowość. Problemem jest, że ma poglądy. Co oznacza, że może formować świadomość społeczeństwa.

– A to zakłóca demokrację – twierdzi dr Fedyszak-Radziejowska – bo o poglądach obywateli powinna decydować rywalizacja polityczna, wybory i możliwość konfrontacji poglądów, a nie instrument medialny. Suwerenne państwo powinno mieć własne nie tylko wojsko, banki, infrastrukturę i surowce, ale także media.

Dlaczego niektóre problemy są rozdmuchiwane, a inne zamiatane pod dywan? Bo coraz dalej posunięta koncentracja mediów ma wpływ na jakość wiadomości i informacji na szczeblu lokalnym, narodowym i światowym – czytamy w raporcie. „Wydaje się, że mniejsza liczba spółek medialnych ma wpływ na liczbę dziennikarzy zajmujących się dziennikarstwem śledczym, co ma wpływ (…) na kontrolę władzy” – pisze jedna z cytowanych w nim badaczek.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -