16 stycznia
sobota
Marcelego, Włodzimierza, Waldemara
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Białoruska awaria

Ocena: 0
549

Miał być sukces, a wyszła awaria: Białoruska Elektrownia Atomowa po hucznym otwarciu funkcjonowała tylko dobę. Podobnie z wyborami: wygrać miał Alaksandr Łukaszenka i nawet ogłosił swoje zwycięstwo, ale społeczeństwo białoruskie protestuje przeciw sfałszowaniu wyborów już ponad trzy miesiące.

fot.Serge Serebro/CC-BY-SA

Sytuacja w Mińsku, Mohylewie i Grodnie robi się coraz bardziej niebezpieczna. Kolejna osoba straciła życie, zakatowana przez milicję. A teraz groźba zawisła nawet nad Cerkwią i Kościołem katolickim. Wikariusz generalny rzymskokatolickiej archidiecezji mińsko-mohylewskiej bp Juryj Kasabucki napisał na Facebooku, że na Białorusi dochodzi do „przemocy, tortur i pogardy dla ludzkiej godności”. Rzecznik białoruskiej Cerkwi Siarhiej Liepin skrytykował niszczenie zniczy i kwiatów stawianych ku czci zabitego Ramana Bandarenki. – Nie rozumiem, skąd ta kpina z portretów zamordowanego człowieka, kwiatów, skąd to szatańskie deptanie zniczy i ikon. Jaki jest w tym sens? Nie było pozwolenia? A na takie zachowanie i stosunek [do takich miejsc] było pozwolenie? – pytał.

Na te słowa zareagował Łukaszenka, mówiąc, że zostaną zbadane przez organy ścigania. Wkrótce potem Prokuratura Generalna oświadczyła, że takie wypowiedzi są niedopuszczalne, bo „nie tylko kolidują z rolą Kościoła, który ma budować wzajemne zrozumienie, wytrwałość i zgodę w społeczeństwie, ale też nawołują obywateli do agresji, nielegalnych działań i niekonstytucyjnych rozwiązań”.

 


SUKCES NA JEDNĄ DOBĘ

Wielki sukces: 3 listopada pierwszy blok energetyczny Białoruskiej Elektrowni Atomowej (BiełAES) w Ostrowcu został włączony do sieci energetycznej kraju. Elektrownia została zbudowana wspólnie przez Białoruś i Rosję, kluczowymi jej elementami są dwa rosyjskie reaktory WWER-1200, które mają łączną moc 2400 megawatów. Budowę rozpoczęto w listopadzie 2013 r., a w październiku br. uruchomiono pierwszy reaktor.

7 listopada, w kolejną rocznicę rozpoczęcia rosyjskiej wojny domowej, która na Białorusi wciąż nazywana jest „Wielką Socjalistyczną Rewolucją Październikową”, elektrownię uroczyście otworzył Alaksandr Łukaszenka. Bo miał być to również jego osobisty sukces. – Białoruś stała się dziś państwem atomowym! – oznajmił. – To zwieńczenie etapu suwerenności i niepodległości naszego kraju. Świadczy o tym, że mamy mózgi, mamy ludzi myślących, a także oddanych przyjaciół, którzy pomogli stworzyć ten unikalny obiekt, mający służyć nam bardzo długo – dodał.

Tymczasem już 9 listopada w Ostrowcu doszło do bardzo poważnej awarii. Wybuchł transformator napięcia w jednym z agregatów. Zatrzymano turbinę i wstrzymano produkcję energii. Na szczęście nie było ofiar. „Białoruska AES triumfalnie przepracowała jedną dobę” – pisała ironicznie rosyjska „Nowaja Gazieta”.

Ostrowiec znajduje się zaledwie 50 kilometrów od Wilna. Litwa wielokrotnie protestowała przeciwko budowie elektrowni. Teraz, po awarii, w Wilnie zaczęto rozdawać tabletki z jodem. Podobnie postępowano w Polsce po katastrofie w Czarnobylu, tyle że zamiast tabletek był płyn Lugola. Efekt jest taki sam: jeśli w powietrzu pojawi się radioaktywny jod z białoruskiej elektrowni, wówczas organizm ludzki już go nie przyswoi.

Szefowa służby ochrony radiacyjnej Litwy Ramune Stasiunajtene twierdzi, że w razie katastrofy w Ostrowcu obłok pyłu promieniotwórczego dotrze do Wilna bardzo szybko. Litwini zbudowali czternaście stacji wczesnego ostrzegania tuż przy granicy, ale ich możliwości są skromne: od elektrowni do granicy jest zaledwie kilka kilometrów, a za nią leżą miejscowości o swojsko brzmiących nazwach: Barwaniszki, Szumsk, Windziuny, Kowalczuki i Pietruliszki.

 


ŚMIERĆ I PROTESTY

Łukaszenka i jego ludzie z pewnością nie spodziewali się, że społeczne protesty będą tak intensywne i tak długotrwałe. Chyba zresztą nikt się tego nie spodziewał, także sami Białorusini. O ile kiedyś przeciwko wyborczym fałszerstwom protestowała tylko opozycja – a więc dość wąska grupa ludzi – to teraz jest to szeroki, choć słabo zorganizowany ruch.

Władze usiłują zmieniać taktykę. Milicja raz działa bardzo ostro, bije każdego, kto tylko znajdzie się w jej zasięgu, nawet ludzi w supermarkecie czy stojących w kolejce do sklepu – a raz nieco łagodnieje. Najwyraźniej nie ma pomysłu, co robić.

Dziwne inicjatywy Łukaszenki, jak np. rozmowa w areszcie z kilkoma opozycjonistami, spełzły na niczym. A dramat Ramana Bandarenki może być szczególnie znaczący, bo stał się symbolem okrucieństwa władzy – i dla bardzo wielu Białorusinów dowodem na to, że ani z Łukaszenką, ani z jego współpracownikami po prostu nie ma o czym rozmawiać.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

Zapowiedź nowego nru tygodnika Idziemy

+ Tygodnik Idziemy na 17 stycznia - dlaczego warto sięgnąć po najnowszy numer?

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 stycznia

Sobota, I Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
Słowa Twe, Panie, są duchem i życiem
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Hbr 4,12-16; Ps 19,8-10.15; Mk 2,13-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter