23 września
środa
Tekli, Boguslawa, Linusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Coraz goręcej na Białorusi

Ocena: 0
590

Na Białorusi trwa kampania przed rozpisanymi na 9 sierpnia wyborami prezydenckimi. Jest bardziej intensywna niż kiedykolwiek.

fot. PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH

Jest też inna niż poprzednie, bo odmienni są przeciwnicy Alaksandra Łukaszenki. Nie ma wśród nich liderów demokratycznej opozycji, pojawiły się za to osoby wcześniej niezaangażowane politycznie: bloger, bankowiec oraz ekspert od nowoczesnych technologii.

Ale Łukaszenka ma za sobą struktury siłowe, a przede wszystkim sprzyjającą mu ordynację i całkowicie podporządkowane komisje wyborcze. Jak powiedział tygodnikowi „Idziemy” niezależny białoruski politolog Uładzimir Podgoł, obecny prezydent na pewno nie podda się bez walki. – Zapowiedział już, że kraju nie da nikomu: „Żeby z niego szydzili? Aby go każdego dnia destabilizowali, rozdzierali na kawałki i komuś oddawali?...”. Innym razem mówił: „Pamiętajcie wszyscy, którzy mnie słyszą: oni kraju nie dostaną” – dodał Podgoł.

Łukaszenka opowiadał też, jak były prezydent Uzbekistanu Isłam Karimow „zdławił w Andiżanie zamach stanu, rozstrzeliwując tysiące ludzi. Wszyscy go potępili, a kiedy umarł, upadli na kolana, szlochając i płacząc. Nie przeżyliśmy tego, więc nie chcemy tego rozumieć”. Te słowa są bardzo wymowne. Karimow wysłał w 2005 r. siły specjalne przeciw antyrządowym demonstrantom w mieście Anidżan; według oficjalnych danych zginęło 187 osób, a nieoficjalnych – do 1500.

Tyle że sprzeciw wobec rządów Łukaszenki jest coraz powszechniejszy. Zapewne zaważyła na tym reakcja szefa państwa na pandemię koronawirusa. Jest już około 50 tys. zarażonych i zaledwie 269 zgonów; w Polsce jest jeden zarażony na 1400 mieszkańców, na Białorusi – jeden na 190. Niezależni eksperci twierdzą, iż w rzeczywistości u naszego wschodniego sąsiada chorych i zmarłych jest dużo więcej, a to po części efekt twierdzeń Łukaszenki, że wirusa można zwalczyć, uprawiając sport, jeżdżąc na traktorze, chodząc do bani (sauny) czy pijąc wódkę.

 


DYREKTOR SOWCHOZU

Alaksandr Łukaszenka – w przeszłości działacz komsomołu i sekretarz komitetu partyjnego w kołchozie, potem dyrektor sowchozu (odpowiednik PGR) – rządzi krajem od 1994 r. Stopniowo przekształcał Białoruś. W 1996 r. doprowadził do zmiany konstytucji, zastępując Radę Najwyższą dwuizbowym parlamentem, którego członkami została część dotychczasowych deputowanych – ci, którzy go popierali. Opozycja tego nie uznała i usiłowała stworzyć ośrodek władzy na emigracji – ale skończyło się na niczym.

W kolejnych wyborach Łukaszenka wygrywał, do parlamentu dostawała się coraz mniejsza grupka opozycjonistów, a w 2004 r. przeciwnicy prezydenta stamtąd zniknęli. W sondażu Gallupa w 2006 r. urzędujący szef państwa uzyskał 49 proc. poparcia, ale oficjalny wynik wyborów był porażający – blisko 83 proc. dla Łukaszenki. Trzeba jednak pamiętać, że ponad 99 proc. członków wszystkich komisji wyborczych to zwolennicy prezydenta, a przez kilka dni tzw. przedterminowego głosowania (na Białorusi można zagłosować wcześniej, bez żadnego powodu) urny pozostają pod całkowitą kontrolą służb specjalnych.

W 2010 r. doszło do starcia wyborczego ze znaczącymi kandydatami opozycji, w tym Andrejem Sannikauem, Uładzimirem Niaklajeuem i Polakiem Jarosławem Romańczukiem. Oficjalnie Łukaszenka otrzymał 80 proc. głosów, ale opozycja uznała wybory za sfałszowane – niezależne sondaże wskazywały, iż faktycznie było to poniżej 50 proc. Opozycyjna demonstracja została rozpędzona przez milicję, jej uczestnicy pobici, kilku kandydatów na prezydenta trafiło do więzienia, a stosunki Białorusi z USA, Kanadą i Unią Europejską na długo zostały zamrożone.

Teraz główni proeuropejscy liderzy opozycji pozostali na uboczu. Na czele antyłukaszenkowskiego peletonu znajdują się trzy osoby: wideobloger Siarhiej Cichanouski, finansista i bankier Wiktar Babaryka oraz były dyplomata i specjalista od zaawansowanych technologii Waler Capkała (ich nazwiska podajemy w pisowni białoruskiej). Niezależne sondaże są zabronione, trudno więc o rzetelne prognozy. W mediach społecznościowych stworzono więc, nieco na wzór polski, „bazarek” (aby ominąć ciszę wyborczą, u nas funkcjonowały m.in. „pistacje”, „kolendra” i „lawenda”). Łukaszenka to „traktor”, Cichanouski – „klapek”, Babaryka – „placek ziemniaczany”, Capkała – „hi-tech”. „Traktor” dostawał najwyżej 3,5 proc., a zwyciężał „placek”, uzyskując 39-46 proc.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 23 września

Środa, XXV Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Pio z Pietrelciny, prezbitera
Bliskie jest królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Prz 30, 5-9; Ps 119, 29 i 72. 89 i 101. 104 i 163; Łk 9, 1-6
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter