30 czerwca
czwartek
Emilii, Lucyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czym mamy się bronić?

Ocena: 0
1040

Program obrony powietrznej krótkiego zasięgu „Narew” wchodzi w „fazę realizacyjną”. Mówił o tym niedawno minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Ale modernizacji potrzebuje cała armia.

fot.pixabay.com

Szef MON poinformował o „podpisaniu wniosków z fazy analityczno-koncepcyjnej”. Oznacza to, że ministerstwo ustaliło dokładnie, czym „Narew” ma być – i teraz rozpoczną się rozmowy z wykonawcą, czyli Polską Grupą Zbrojeniową. Chodzi o 19 baterii krótkiego zasięgu, które trafią do 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej i do pułków przeciwlotniczych wojsk lądowych – a więc ponad 100 wyrzutni i około 2 tys. pocisków rakietowych. Wszystko to kosztować ma gigantyczną kwotę ok. 30-40 mld zł.

I tu jest podstawowy problem naszej armii. Kolejne rządy od wielu lat zaniedbywały sprawy obronności kraju, w efekcie jesteśmy dziś na etapie kreślenia wielkich planów modernizacji wojsk lądowych, lotniczych i morskich. Bo niestety lotnictwo jest w stanie ciężkim, użytkuje zarówno nowoczesne, ale drogie w użyciu, jak i względnie tanie, ale stare samoloty. Marynarka wojenna znajduje się w zapaści; porównanie może nie będzie idealne, ale we wrześniu 1939 r. nasza flota była proporcjonalnie o wiele silniejsza od obecnej. Wojska lądowe są w sytuacji nieco lepszej, ale też trudno powiedzieć, że dobrej.

 


SKANSEN W POWIETRZU

Kluczową rolę w obronie każdego państwa odgrywa dziś lotnictwo. Mamy 48 nowoczesnych samolotów bojowych F-16, a także wyprodukowane jeszcze w ZSRR i mocno już przestarzałe myśliwce MiG-29 (28 samolotów) oraz bombowce Su-22 (18 maszyn). Te ostatnie, liczące już prawie 40 lat, muszą być wycofane do 2025 r., a MiG-i – do 2029 r.

Tymczasem sprawne samoloty wojskowe są nam bardzo potrzebne. Przykład: pod koniec kwietnia nasze F-16 uczestniczyły w przechwyceniu rosyjskich maszyn nad Morzem Bałtyckim. Była to skoordynowana odpowiedź NATO, które wysłało myśliwce z baz w Polsce, Estonii i na Litwie do śledzenia i przechwycenia rosyjskich myśliwców, bombowców i samolotów obserwacyjnych nad Bałtykiem.

Co będzie dalej? F-16, nazywane u nas „jastrzębiami”, przejdą modernizację. I czekamy na myśliwce piątej generacji. W ramach umowy ze Stanami Zjednoczonymi, o wartości aż 4,6 mld dolarów, supernowoczesne i skuteczne F-35 pojawią się w Polsce w 2026 r. Producent dostarczy nam 32 samoloty, które mają być użytkowane do 2070 r. i zastąpią stare, posowieckie maszyny – w przypadku Su-22 nazywane „żywym skansenem”.

Problem jednak w pieniądzach. Godzina lotu F-35 kosztuje obecnie 36 tys. dolarów, gdy w przypadku F-16 jest to 25 tys. dolarów. Amerykanie z tego powodu postanowili znacząco ograniczyć zakupy F-35. Wspominał o tym były zastępca sekretarza obrony USA ds. zakupów, technologii i logistyki lotnictwa Will Roper. O ile cena zakupu samolotu jest przystępna, o tyle koszty eksploatacji – ogromne. Amerykanie chcieli kupić blisko dwa tysiące tych maszyn, ale zapewne nie będzie ich na nie stać. Roper wskazał, że konieczna jest „jakaś alternatywa” dla F-35.

Jeśli te samoloty są za drogie dla Stanów Zjednoczonych, to czy będziemy w stanie skutecznie wykorzystywać je w Polsce? Zwłaszcza że inne maszyny, które w najbliższym czasie dostaniemy, są raczej wiekowe. Polskie lotnictwo dysponuje obecnie pięcioma samolotami transportowymi typu C-130 Herkules, wyprodukowanymi na przełomie lat 60. i 70. Mają je zastąpić takie same, wyprodukowane w 1985 r. Służyły w lotnictwie USA do 2017 r., po czym odstawiono je na składowisko na pustynię w Arizonie. Są warte 60 mln dolarów, ale otrzymamy je formalnie w prezencie, a w praktyce za 14,3 mln dolarów, czyli za „regenerację, paliwo i doposażenie”.

W najbliższym czasie wojsko nie dostanie też nowych śmigłowców. Program „Kruk” został odłożony, a wykorzystywać będziemy niegdyś znakomite, a dziś już przestarzałe, wyprodukowane w ZSRR Mi-24. Przypomnijmy tymczasem obietnice byłego ministra obrony Antoniego Macierewicza po rezygnacji za zakupu francuskich Caracali…

 


OGRANICZONE MOŻLIWOŚCI

W dramatycznej sytuacji jest nasza marynarka wojenna. W czasie posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej w marcu 2021 r. wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz potwierdził, że na zadowalającym poziomie jest tylko rozpoznanie i zwalczanie min. Zdolności operacyjne marynarki w obszarze zwalczania celów nawodnych i podwodnych, obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej są „znacząco ograniczone”.

Mamy 35 okrętów bojowych: 7 to okręty uderzeniowe, a 26 – jednostki pomocnicze. Trzonem naszych sił morskich są dwie amerykańskie fregaty, ORP „Kościuszko” i „Pułaski”, które mają po 40 lat i są zdecydowanie przestarzałe. Był pomysł kupna dwóch australijskich fregat typu „Adelaide”, a do podpisania umowy miało dojść w 2018 r. podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Australii, ostatecznie jednak, w dość niejasnych okolicznościach, z zakupu zrezygnowano.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 czerwca

Czwartek, XIII Tydzień zwykły - wspomnienie Świętych Pierwszych Męczenników
św. Kościoła Rzymskiego

On wstał i poszedł do domu.
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 9, 1-8
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane komentarze



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter