25 września
piątek
Aurelii, Wladyslawa, Kleofasa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kobiety "Solidarności"

Ocena: 0
5255
Waleczne, młode, piękne, pełne nadziei na lepszy czas – takie kobiety dla „Solidarności” poświęciły swoje życie.
Janina Jankowska z Anną Walentynowicz…

Jest dziennikarką z powołania i do tej pory realizuje swoją pasję. Janina Jankowska, gdy skończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim, w 1961 r. przekroczyła próg Polskiego Radia. Z każdym rokiem stawała się coraz bardziej rozpoznawalna, nagradzana za reportaże.

– Nagrywałam opowieści o losach ludzkich. To była moja pasja – podkreśla pani Janina.

Wyszła za mąż, urodziła syna. Wydawało się, że wszystko układa się bardzo dobrze, gdyby nie to, że pewnego dnia zapukała do dziennikarki… Służba Bezpieczeństwa. A po co? W związku z tym, że jako redaktorka radiowych lekcji języka angielskiego Janina Jankowska miała kontakt z Anglikami, którzy pracowali w British Council, SB chciała, żeby dziennikarka ich inwigilowała. Usłyszała, że jeśli się na to nie zgodzi, mąż zostanie aresztowany. Za co? Jako podejrzany o głośny wówczas napad na bank na Jasnej. Nie zgodziła się, ale nie mogła już utrzymywać kontaktów z Brytyjczykami.

Drugi kontakt ze Służbą Bezpieczeństwa był już związany ze zbiórką pieniędzy na studentów, którzy protestowali w marcu 1968 r. Pałac Mostowskich, kilkugodzinne przesłuchania. Znów nie zgodziła się na współpracę.

... i z Krzysztofem Oczkowskim

– I wreszcie nadszedł rok 1980 i mogła pani włączyć się w „Solidarność”? – pytam.

– Wcześniej był rok 1976. Rozpoczęłam współpracę z wydawnictwami niezależnymi. Zajmowałam się przepisywaniem tekstów w Biuletynie Informacyjnym KSS „KOR”, organizacją lokali drukarskich, pisałam w „Zapisie”. Przez cały czas miałam kontakt z opozycją, szczególnie z Komitetem Obrony Robotników. Należałam do środowiska dziennikarzy, którzy pracując w różnych oficjalnych tytułach, wspierali opozycję, pisząc pod pseudonimem do prasy podziemnej tzw. drugiego obiegu. Ludzie byli głodni rzetelnych wiadomości, których nie dopuszczała cenzura. Przełamywaliśmy monopol władzy na informację, to było bardzo ważne – opowiada Janina Jankowska. – W końcu nastąpił 1980 r.

– Zanim rozpoczęły się wydarzenia w stoczni, w lipcu byłam na strajku w Lublinie-Świdniku. W mieście godzina policyjna, na murach obwieszczenia o stanie wyjątkowym. Dotarłam do przewodniczącego strajku kolejarzy, który już ukrywał się w szpitalu, zrobiłam z nim wywiad, wyemitowany następnego dnia w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa – mówi dziennikarka.

Gdy chciała wyjechać do Gdańska, w pamiętnym sierpniu, kierownictwo radia nie zgodziło się na delegację, poprosiła więc o dwa dni wolne na tzw. opiekę nad dzieckiem. Pozostała do końca. Nagrywała przebieg strajku przez 14 dni, do podpisania Porozumień Sierpniowych. Efektem był reportaż „Polski Sierpień”. Dokument ten okazał się niezwykle ważny – dla Polaków, słuchaczy Polskiego Radia, i dla niej samej. W 1981 r. otrzymała za niego międzynarodową nagrodę Prix Italia w kategorii dokument.

Cały czas towarzyszyła ruchowi „Solidarność” jako dziennikarka i członek NSZZ „Solidarność”. Została wybrana do komisji zakładowej Polskiego Radia i TV, zwanego wówczas Radiokomitetem. Współtworzyła „Radio Solidarność Region Mazowsze”, audycje – magazyny wydawane na kasetach magnetofonowych, „do użytku wewnątrzzwiązkowego”.

– To było fantastyczne doświadczenie zawodowe i ogromna radość uczestniczenia w czymś ważnym dla kraju. Tu realizował się sens prawdziwej wspólnoty – mówi dziś Janina Jankowska. Obsługiwała posiedzenia Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, jednocześnie jeździła po kraju, robiąc reportaże dla Polskiego Radia.

Niestety, po Karnawale „Solidarności” nastąpił mrok stanu wojennego.

– Wieczorem 12 grudnia 1981 r. leciałam do Berlina Zachodniego, gdzie zostałam zaproszona do realizacji niemieckiej wersji „Polskiego Sierpnia” dla rozgłośni SFB. Rano w Berlinie dowiedziałam się o wprowadzeniu stanu wojennego. To był szok. Miałam propozycje, żeby zostać na Zachodzie, pracować w RFI, ale odmówiłam i wróciłam do Polski. Wiedziałam, że 13 grudnia byli już po mnie, ale zastali tylko mamę i syna – opowiada pani Janina. Może to naiwne, ale nie mogłam pozostawić moich słuchaczy i przyjaciół w takim momencie, gdy trzeba było znowu wejść do podziemia.

W czasie tzw. weryfikacji dziennikarzy komisja namawiała ją, by pozostała w Polskim Radiu, co oznaczało akceptację stanu wojennego. Odmówiła i w szczycie zawodowych dokonań została wyrzucona z pracy. Następnego dnia internowana, spędziła kilka miesięcy w Gołdapi.

– Najgorsze było odebranie wolności. Zostałyśmy oddzielone od swoich rodzin, dzieci, wyrwane z domów rodzinnych. I wciąż przesłuchiwania, szantaże – wspomina.

Dwa lata później, w 1984 r., została aresztowana pod zarzutem „budzenia niepokojów społecznych” w związku z realizowaniem audycji na kasetach „drugiego obiegu” w oficynie fonograficznej NOWA i CDN. Jednak wkrótce wyszła na mocy amnestii. Znów pracowała dla podziemia. Trudno jest wyliczyć wszystkie elementy aktywności pani Janiny już po 1989 r. Ale trzeba wspomnieć, że uczestniczyła w obradach Okrągłego Stołu w tzw. podzespole prasowym i kierowała zespołem dziennikarskim przygotowującym kampanię wyborczą w Polskim Radiu kandydatom Komitetu Obywatelskiego. W latach 1989-1991 zajmowała stanowisko wicedyrektora Programu I Polskiego Radia. W 1998 r. założyła Studio Reportażu i Dokumentu PR, powołała do życia Konkurs Stypendialny im. Jacka Stwory dla młodych twórców. Była również przewodniczącą zespołu do spraw opiniowania wniosków o nadanie orderów i odznaczeń w Kancelarii Prezydenta RP w okresie prezydentury Lecha Kaczyńskiego.

„Za wybitne zasługi dla rozwoju niezależnego dziennikarstwa, za działalność na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, wolności słowa i wolnych mediów” została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

– Czy kiedykolwiek żałowała pani aktywnej działalności w „Solidarności”? Przecież zapłaciła pani za to wysoką cenę? – pytam.

– Ależ nigdy! Uważam, że jestem wybranką losu. Przecież dane mi było uczestniczyć w ważnych i pięknych momentach naszej historii, w tworzeniu „Solidarności”. Uważam, że miałam wielkie szczęście w pracy zawodowej, w tym, że mogłam poznać tylu wspaniałych ludzi, fantastycznych Polaków. Mogę stwierdzić, że nikt mnie nie skrzywdził, nawet komuniści. Przecież to był mój wybór. Nikt nie zmuszał mnie do tego, żeby walczyć z ustrojem, który został nam narzucony. To była moja decyzja. Nie da się opisać, jakie emocje i uczucia towarzyszyły mi, gdy miałam poczucie, że jesteśmy wszyscy razem solidarni w tej samej sprawie. Miałam wtedy poczucie sensu. Cieszę się, że mogłam być ziarnkiem piasku, które przyczyniło się do budowania wolnej Polski – konkluduje Janina Jankowska.
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 września

Piątek, XXV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Błogosławiony Pan, Opoka moja.
On mocą i warownią moją.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Koh 3,1-11; Ps 144,1b.2abc.3-4; Łk 9,18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter